Fascynujący świat zwierząt wg Jana Kotta

Gdyby ktoś zapytał mnie, jaką lekturę poleciłabym osobie zmęczonej codziennością i tempem życia, na pewno wymieniłabym „Powiastki dla wnuczek” Jana Kotta. Ten zbiorek krótkich form, autorstwa wybitnego krytyka teatralnego, eseisty i tłumacza, może być czytany przez dzieci, jednak wskazałabym go przede wszystkim rodzicom.

Dziś dorośli, chcąc poprawić sobie humor i odnaleźć w książkach siłę do zmagań z codziennością, w większości wypadków sięgają po utwory Paulo Coelho. Inni zaś decydują się na książki Małgorzaty Kalicińskiej, przedstawiające silne i mądre kobiety na tle wspaniałej mazurskiej przyrody. Te bohaterki romansują, gotują, rozmawiają. Ich życie wydaje się zupełnie zwyczajne, a jednak w tej prostocie jest coś, co czytających uspokaja.

„Powiastki…” Kotta nie dotyczą takiej domowej rzeczywistości. Nie są również uniwersalnymi przypowieściami o ludzkim losie. Mowa w nich o zwierzętach: pająkach, kotach, małpach, fokach, orkach. To świat według Jana Kotta niezwykle fascynujący, a najbliżej mają do niego dzieci. Nieprzypadkowo wnuczka autora zwraca się do szympansiątka słowami „braciszku”.

Nieżyjący już twórca „Powiastek…” pisząc je, był człowiekiem sędziwym i schorowanym. Organizm odmawiał mu posłuszeństwa, a codzienne czynności stanowiły niemały wysiłek. Źródłem największej radości były więc dla starszego pana kontakty z wnuczkami. Życie ubarwiały mu również wiadomości o zwierzętach, zawdzięczane głównie telewizji i prasie. Poruszyła go relacja, pokazywana w programie telewizyjnym, dotycząca dzielnej kotki, która z płonącego domu wyniosła swoje kocięta. Narrator „Powiastek dla wnuczek” widzi na ekranie zwierzątko o osmalonym futerku i zabandażowanych łapkach. Jest to dla niego przede wszystkim matka. Kierowała się uczuciem do swoich dzieci i wyniosła je w zębach, choć dom trawiły płomienie i wszędzie było pełno dymu.

Zwierzęta z „Powiastek…” przeżywają różne emocje. Strach, miłość, poczucie solidarności nie są im obce. Kott wspomina o małpach, na których naukowcy przeprowadzają bolesne eksperymenty. Pisze: „Klatki ze zwierzętami, jedne obok drugich, umieszczone były wzdłuż długiego korytarza. Rezusy przycupnięte w klatkach podawały sobie przez kraty kurczowo zaciśnięte łapki. Ten sznur z łapek rezusich ciągnął się nieprzerwany od jednego do drugiego końca korytarza w uniwersyteckim zakładzie zoopsychologii. Od wieczora do świtu”.

Świat zwierzęcy paradoksalnie wydaje się bardziej ludzki od tego urządzonego przez przedstawicieli gatunku homo sapiens. W książeczce Kotta jawi się jako ta sfera, której obserwacja może nas wiele nauczyć.

Ludzie często wyrządzają zwierzętom krzywdę. Jedni twierdzą, że czynią to w imię nauki. Inni po prostu są bezmyślni, jak ten delikwent, któremu foka odgryzła palec, gdy zakładał jej okulary przeciwsłoneczne. Lektura powiastek, w których mowa o niegodziwości i głupocie, może wydać się przygnębiająca, pozbawiona walorów terapeutycznych. To jednak złudzenie, ponieważ w literackich okruchach prozy Jana Kotta widać pewną świetlistość i nadzieję.

Autor znajduje się u kresu życia, lecz nie odejdzie bez śladu. I nie chodzi o jego twórczy dorobek, lecz o ukochane wnuczki, które pozostaną, Lidię i Julię: „Weszła w nasze życie. Obie weszły: Lidia i Julia, Lidusia i Julcia. Obie będą żyły, kiedy umrę. I to jest wiara w życie poza grobem niewierzących”.

Opowiastki Kotta są refleksyjne w tonie, ale nie ponure. Należy je potraktować jako teksty człowieka pogodzonego z odchodzeniem i kolejami losu. Właśnie w tym tkwi ich psychologiczna siła. Świetnie nadają się do wspólnej lektury, do czytania dzieciom przez rodziców. Można je uznać za doskonałe narzędzie pedagogiczne, służące do kształtowania właściwych postaw wobec zwierząt.

„Powiastki dla wnuczek” umieściłabym w jednym rzędzie z poezją księdza Jana Twardowskiego, a także z albumami zdjęć z najpiękniejszych zakątków świata. Dorosły, potrafiący cieszyć się pięknem i różnorodnością natury, na pewno nada życiu swojego dziecka więcej kolorów.

Agnieszka Urbańska

Powiastki dla wnuczek

Powiastki dla wnuczek
Jan Kott
wyd. Zeszyty Literackie, 2002

(Dodano: 2009-01-27)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz