„Florka. Z pamiętnika ryjówki” i „Florka. Listy do Józefiny” – recenzja książek

Florka już na dobre rozgościła się w niejednym domu, ale może warto o niej przypomnieć, bo za chwilę ukaże się już trzeci tom przygód zabawnej ryjówki.

Lektura obu tomików „Florki” jest prawdziwą przyjemnością, nic w niej nie zgrzyta, można czytać ją po raz piąty i jeszcze nie mieć dosyć. Przy tym uśmiech nie schodzi człowiekowi z twarzy i – ja osobiście – ciągle mam ochotę wołać nawet męża i mówić: „Posłuchaj no tego…”. Gdybym miała wybrać swój ulubiony fragment, długo wahałabym się pomiędzy opisem ciążowego brzucha mamy: „Szkoda, Józiu, że przez niego mama okropnie się zmieniła. Wygląda zupełnie jak piłka plażowa, którą grałyśmy nad morzem. (…) Najgorsze, że nie może się przez to schylać po moje zabawki i muszę je zbierać sama”, a tym o imionach dla świeżo urodzonych bliźniaków: „Naprawdę nazwałabyś swoich braci Wrzaskun i Wyjec?”. Aha, no i jest jeszcze ten o tajemnicy! Kapitalny.

Tekst pisany jest z perspektywy dziecka i autorce udało się to po mistrzowsku. Florkę poznajemy dokładnie taką, jaką jest, z jej zaletami, wadami, nieśmiałością, tłumaczeniem sobie pewnych rzeczy na swój dziecinny i naiwny sposób. We „Florce” doskonale widoczna jest zmiana stosunku do dziecka, jaka dokonała się w ciągu ostatnich dziesięcioleci. Jeszcze Tuwim i Brzechwa, jeśli pisali o dziecięcych wadach, to po to, by je wyśmiać i zdyskredytować. Roksana Jędrzejewska-Wróbel podchodzi już do wad swojej bohaterki w całkowicie odmienny sposób. Pozwala jej je mieć, pozwala by to one popychały akcję do przodu, nie patrzy na nie z góry, z pozycji starszego i mądrzejszego. Raczej z pozycji rozumiejącego rodzica, który wie, że to wszystko kiedyś przeminie, a teraz jest powodem do zachwytu pomysłami i tokiem myślenia dziecka.

Florka patrzy na świat po swojemu, zagląda pod poszewkę wszelakich pojęć i zjawisk. Co to jest cień i dlaczego ją prześladuje? Gdzie chowa się czas i kto go pożera? Gdzie jesteśmy, gdy śpimy? Personifikuje wszystko, co się spersonifikować da, nawet wiatr i bałagan.

Na moje dzieci, barwne i dopracowane ilustracje Jony Jung, mają elektryzujący wpływ. Nie ma końca zachwytom nad ryjówką w kwiecistej koronie: „Mamusiu, jak fajna ta Florka!”. Tak, rzeczywiście, fajna ta Florka, i świetne ma ubranka. Jak dobrze, że już niedługo będzie można kupić nie tylko książkę, ale również maskotkę z jej wizerunkiem! Jona Jung rysuje to, co się rzeczywiście w życiu Florki wydarzyło i to, co się nie wydarzyło, rzeczywistość alternatywną, sferę marzeń i pomysłów bohaterki. W jej rysunkach wszystko staje się możliwe, nawet to, że mały ryjówkowy dzidziuś, troskliwie podlewany przez siostrę, wzrasta w ogródku pomiędzy sałatą i marchewkami. Po to, by mama nie miała brzucha i mogła zbierać te zabawki. Zdarzają się też ilustracje piękne i poetyckie, jak ta z Florką w sukience przypominającej niebo.

Florka zasługuje na to, by zostać naszą narodową bohaterką literacką, którą można chwalić się na zewnątrz i która ma szansę na stałe zapisać się na kartach historii książki dla dzieci. Jestem za tym, żeby łaskawszym okiem spojrzeć na nasz dorobek w zakresie książki dziecięcej i porozpieszczać troszeczkę autorów i ilustratorów, którzy nam świetnych pozycji dostarczają. Kupujmy więc, czytajmy, oglądajmy, chwalmy i cieszmy się, że to nasze!

Obie części „Florki” doczekały się literackich nagród:

„Florka. Z pamiętnika ryjówki” [Roksana Jędrzejewska-Wróbel, il. Jona Jong, Literatura, Łódź 2008]:
Nagroda Biblioteki Raczyńskich
Bestsellerek 2008
Nagroda Literacka im. Kornela Makuszyńskiego (za dylogię: „Florka”)

„Florka. Listy do Józefiny” [Roksana Jędrzejewska-Wróbel, il. Jona Jong, Literatura, Łódź 2008]:
Nagroda Literacka im. Kornela Makuszyńskiego (za dylogię: „Florka”)

Agnieszka Sikorska-Celejewska
florka
florka2
Florka. Z pamiętnika ryjówki
Florka. Listy do Józefiny
Roksana Jędrzejewska-Wróbel
il. Jona Jong
wyd. Literatura, 2008
wiek: 4+

(Data publikacji: 2010-07-08)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz