„Basia. Łap kolory!” – recenzja gry

Jak to było, gdy nie było na świecie książek o Basi? Chyba nikt już tego nie pamięta. Basia na stałe wpisała się już w „krajobraz” polskich biblioteczek domowych. Szczególną sympatią darzą ją przedszkolaki, bo dziewczynka, będąc właśnie w takim wieku, styka się z podobnymi problemami i wątpliwościami. Nie dziwi więc fakt, że bohaterka wkracza na inne rejony kultury niż literatura. Tym razem pojawia się w grze planszowej „Basia. Łap kolory!”.

Choć zaznaczyć trzeba, że planszy w niej nie ujrzymy. Elementami gry są bowiem: karty Basi (10 szt. w wariancie podstawowym), małe kartonowe obrazki (50 szt.) i żetony postaci (40 szt.). Gra może się toczyć pomiędzy dwoma, trzema lub czterema zawodnikami. Na czym polega? Na początku każdy z nich otrzymuje po 10 żetonów postaci (tutaj do wyboru: Basia, Janek, Titi – czarnoskóry kolega Basi i Amelka), po 2 w każdym z pięciu kolorów wykorzystywanych w grze (czerwony, żółty, zielony, biały i czarny). Na środku stołu należy ułożyć w kształt kwadratu 16 obrazków kolorowymi stronami do dołu (na górze pozostawiając obrazek biały, np. białą truskawkę, podczas gdy z drugiej strony jest ona czerwona). Każdy z graczy po kolei odsłania jedną z kart Basi, na której dziewczynka trzyma piłkę w określonym (jednym z pięciu) kolorze. To ta piłka decyduje o przebiegu dalszej rozgrywki. Wszyscy biorą jednocześnie do rąk żetony postaci w kolorze, jaki widnieje na karcie i starają się jak najszybciej położyć je na obrazkach leżących na stole, oczywiście pamiętając, by przyporządkować kolor właściwym przedmiotom. Jeśli jest nim zielony, to żetony powinny się znaleźć na takich obrazkach jak: agrest, żaba, krokodyl, choinka etc. Prawidłowo przyporządkowane obrazki wędrują do tego, kto je zajął. Wygrywa ten, kto zdobędzie najwięcej obrazków.

Istnieje także rozszerzony wariant gry, w którym dodaje się 2 karty Basi z wielokolorowymi piłkami. Jeśli taka karta zostanie odsłonięta, każdy z graczy sam decyduje, jaki kolor wybiera i w takim wykłada swoje żetony postaci, zajmując cały rząd lub kolumnę obrazków (układając je na ich skrajnych końcach). Następnie odkrywa te obrazki, których kolor wybrał. Można w ten sposób w jednej rundzie zdobyć nawet 4 obrazki, choć w praktyce rzadko się to zdarza.

Gra ma przejrzyste zasady, dynamicznie się w nią gra i dostarcza sporo emocji. Sprawdzi się w gronie rodzinnym i w gronie dzieci. Choć przeznaczona jest dla graczy w wieku powyżej 5 lat, z powodzeniem wypróbowałam ją na 3,5-latku, dokładnie sprawdzając, czy zna wszystkie kolory obrazków. Na potrzeby mniejszych dzieci warto celowo trochę spowolnić rozgrywkę.

Tekst wprowadzający autorstwa Zofii Staneckiej i ilustracje Marianny Oklejak z dobrze znaną buzią Basi powodują, że już na starcie czujemy się jak wśród przyjaciół. Żetony i obrazki wykonane są z grubego kartonu, zaś karty Basi z cieńszego papieru – łatwo można je zagiąć, niestety. Instrukcja dzięki kolorowym ilustracjom jest łatwa do zrozumienia. Wszystko zamknięte w mocnym kartonowym pudełku o przyjaznych wymiarach, idealnych w podróż.

Moją obawę budzi jedynie fakt, że gra może się szybko znudzić – gdy gracze poznają już dobrze wszystkie obrazki, niewiele będzie w stanie ich zaskoczyć. Szkoda, że „Łap kolory!” nie posiada więcej wariantów.

Dla ścisłości – gra nie jest polskim pomysłem. Autorami są Valery Fourcade i Jean-Philippe Mars, zaś twórcą ilustracji Marie Leviel. Tytuł oryginalny gry to „Colora go!” i choć większość obrazków jest podobna, to jednak łatwo znaleźć pewne różnice, np. w polskiej wersji nie ma miodu, żółwia, kiwi, karczocha, kukurydzy czy maliny… Ale, co tu kryć, Basia jest fajniejsza! Warto samemu się o tym przekonać.

Agata Hołubowska

Ocena: 5

Basia, łap kolory

Basia. Łap kolory!
2-4 graczy
Wiek: 5+
Wyd. Egmont, 2012
(Dodano: 2012-06-19)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz