„Powiastki Beatrix Potter” – recenzja książki

Czy powiastki, których znaczna część powstała ponad sto lat temu, mogą zainteresować współczesne dzieci? Czy spodoba im się ich angielski (można by nawet rzec: wiktoriański) humor? Czy polubią ich bohaterów?

Z pewnością natychmiast serca małych czytelników podbiją ilustracje Beatrix Potter. A to połowa sukcesu, powiastki toczą się bowiem dwoma torami: opowiadanym słowami historyjkom towarzyszą niezwykle starannie i z wielką znajomością przedmiotu wykonane przez autorkę miniatury, z których każda byłaby cudowną ozdobą dziecięcego pokoju. Dlatego „Powiastek Batrix Potter” po prostu nie da się nie polubić od pierwszego wejrzenia.

Sięgając po ten potężny, bardzo starannie pod względem edytorskim wydany tom, na który złożyły się 23 znane oraz 4 po raz pierwszy publikowane utwory, natychmiast zwracamy też uwagę na postać tłumaczki. Małgorzata Musierowicz, autorka lubianej przez kilka pokoleń czytelników „Jeżycjady”, z wielką starannością wybiera książki do tłumaczenia, stając się tym samym przewodniczką po dobrej literaturze. To dzięki niej Piotruś Królik czy kaczka Tekla Kałużyńska, Tomek Kociak czy żaba Jeremi Rybak mogli zostać przyjaciółmi współczesnych dzieci.

Czy patyna czasu zaszkodziła „Krawcowi z Gloster”? Czy po latach mniej nas wzrusza dobroć tytułowego bohatera, czy mniej śmieszy wystrychnięty na dudka kot Simpkin, którego w końcu zawstydziła „własna złośliwość, gdy się porównał z małymi, poczciwymi myszkami”? Oczywiście że nie. Nie zmienili się Pan Rudzielec i jego nieproszony gość Tadek Borsuk, a świat nadal pełen jest Jasiów Wielkomiejskich i Tymków Wierzbaków, którzy za nic nie oddaliby uroków swojego życia. Tak jak ponadczasowa jest Ezopowa bajka o „Lisie i Bocianie”, pięknie zilustrowana i opowiedziana na nowo przez Beatrix Potter. One się po prostu nie starzeją!

Kolejne powiastki poprzedzone są bardzo cennymi informacjami „O tej książce” – czyli o historii jej powstania, prawdziwych dziejach bohaterów (miło pomyśleć, że Beniamin Truś rzeczywiście był pupilem Beatrix), perypetiach z wydawaniem kolejnych tytułów (odrzucenie przez wydawcę debiutanckiego „Piotrusia Królika” czy kłopoty z rozkładanymi książeczkami, które tyle trudności sprawiały ówczesnym księgarzom) czy w końcu – postaci adresatów, bo powstawały z myślą o konkretnym młodym czytelniku. Stąd zapewne ich wielka siła – bo w tych opowieściach słychać prawdziwy zachwyt – nad światem zwierząt i nad Krainą Jezior, która stała się autorce na tyle bliska, że przetrwała i na kartach jej książek, i w postaci zakładanych przez nią rezerwatów. A bohaterowie dowcipnej powiastki „Imbir i Kminek”, z majaczącym w tle obrazem obrazem wsi w Sawrey, którą Beatrix odwiedzała jako dziecko i gdzie w końcu zamieszkała, i dziś może być świetnym przewodnikiem po kapitalizmie!

Czytając ułożone chronologicznie (według dat wydania) kolejne książki Beatrix Potter, widzimy, jak blisko związane były one z jej życiem. I jak w pełni harmonijne było to życie. Być może w sercu niejednego (i to nie tylko małego) Czytelnika zrodzi się tęsknota za taką harmonią. Za pracą, która jest zarazem pasją (Beatrix zaczynała od malowania uroczych pocztówek, by z czasem – połączywszy talent malarski z literackim – stać się jedną z najpopularniejszych w Anglii i Stanach Zjednoczonych autorek książeczek dla dzieci), za prawdziwie społeczną działalnością na rzecz ukochanego miejsca na ziemi, a dziś powiedzielibyśmy również: za wielką świadomość ekologiczną. Możemy też brać za przykład jej wielką zdolność obserwacji przyrody, rozumienia jej i opowiadania o niej. Choć więc zwierzęcy bohaterowie wiktoriańskich powiastek – od much i pająków po koty, psy czy prosiaczki – noszą często prześmieszne czepeczki (pięknie oddające ducha epoki) czy kolorowe kubraczki z mosiężnymi guziczkami lub trzewiczki (które – jak Piotruś Królik – potrafią nawet stracić… a kilka książeczek później odzyskać!), zaś w kieszonce miewają czasem schowane dokumenty tożsamości (bo jak to z bajkami bywa – to my mamy się w nich rozpoznać!), jednak dbałość o każdy szczegół anatomiczny jest niezwykła. Podobnie jak przenikliwy opis natury bohaterów, oddanych w duchu Ezopa czy La Fontaine’a… dla najmłodszych.

Są książki jak kamienie milowe, które kształtują małego człowieka – z pewnością jedną z nich są „Powiastki Beatrix Potter”, które w pięknym wydaniu trafiają do rąk młodszych o ponad sto lat małych adresatów.

Dorota Koman

nasza ocena: 5
powiastki
Powiastki Beatrix Potter
tekst i il. Beatrix Potter
przeł. Małgorzata Musierowicz
wyd. Wilga, 2010
wiek: 3+

(Dodano: 2010-11-01)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz