„Harold i fioletowa kredka” – recenzja książki

Gdy zobaczyłam na okładce małego chłopca z kredką w dłoni, który z malującą się na twarzy radością kreśli różne kształty, natychmiast stanął mi przed oczami żółtowłosy Piotrek – bohater animowanego serialu pt. „Zaczarowany ołówek”, realizowanego w latach 1964-1977 w Studiu Małych Form Filmowych Se-Ma-For. I oglądanego po dziś dzień.

I okazuje się, że Harold i Piotrek, choć pochodzą z różnych zakątków świata, rzeczywiście mają ze sobą wiele wspólnego. Obu nie brakuje wyobraźni, bo przecież nikt, kto jest jej pozbawiony, nie wymyśliłby, że wystarczy coś narysować, by stało się prawdziwe; obaj też wykorzystują posiadane przedmioty (kredkę i ołówek) w sposób nieskrępowany, wychodząc poza schematy racjonalnego myślenia. A dlaczego tak jest? Odpowiedź jest prosta – są dziećmi, dla których świat realny przeplata się z fantazją; dla których nie ma rzeczy niemożliwych.

Pewnego dnia Harold postanowił (…)wyruszyć na spacer w blasku księżyca, ale że księżyca akurat nie było, to go narysował. I tak zaczął powstawać całkiem nowy świat – świat dziecięcej wyobraźni, w którym za jednym pociągnięciem kredki pojawić się może łąka, smok pilnujący owocowego drzewa, ocean, wysoka góra, miasto pełne domów z setkami okien, policjant, a w końcu wymarzone łóżko, w którym po ciężkiej twórczej pracy można spokojnie zasnąć.

Prostota formy (nie ma tu feerii barw – świat Harolda to fioletowe kontury) i głębia przesłania (o radości tworzenia, sprawczości dziecięcej wyobraźni) stanowią niezwykłe połączenie, które sprawia, że książka zyskuje wielbicieli nie tylko wśród najmłodszych. Jest w niej coś – może właśnie ten ascetyzm i skromność – co przyciąga, napawa optymizmem i wywołuje uśmiech. Dobrym rozwiązaniem zdaje się także dwujęzyczne wydanie książki, bo dzięki temu można ją wykorzystać także w celach edukacyjnych.

Im dłużej przyglądałam się Haroldowi, tym bardziej kogoś jeszcze mi przypominał. Trochę to trwało, zanim sobie uświadomiłam, kogo. Tym razem wcale nie właściciela zaczarowanego ołówka, choć również postać z kreskówki – Ducha Kacpra, stworzonego w latach 40. przez Seymoura Reita i Joego Oriola. Szybko wyjaśniło się, dlaczego. Zarówno Kacper, jak i Harold, pochodzą ze Stanów Zjednoczonych, urodzili się w podobnych czasach, choć chłopiec jest nieco młodszy od zjawy.

Po raz kolejny przekonałam się, że światowa literatura dla dzieci, odkrywana krok po kroku przez polskich wydawców, przyniesie nam jeszcze wiele perełek literackich i graficznych, wielu bohaterów godnych poznania, którzy mimo sędziwego wieku wciąż pozostają dziećmi – tak jak Harold.

Ewa Świerżewska

nasza ocena: 5
harold
Harold i fioletowa kredka
tekst i il. Crockett Johnson
przeł. Tomasz Zając
wyd. Media Rodzina, 2010
wiek: 2+

(Dodano: 2010-12-22)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz