„Michałek z pudełka od zapałek” – recenzja książki

Ta sympatyczna powieść powstała już dość dawno temu, bo w 1963 roku, za sprawą niemieckiego autora Ericha Kästnera, znanego polskim czytelnikom między innymi z powieści „Emil i detektywi”, „Mania czy Ania” i „Latająca klasa”. Pierwsze polskie wydanie ukazało się w 1966 roku dzięki uprzejmości wydawnictwa Nasza Księgarnia. A potem… cisza. I dopiero w 2010 roku doczekaliśmy się wznowienia.

Szkoda, że nie doczekał go ani autor, ani tłumacz (Tadeusz Polanowski), ani ilustrator (Zbigniew Rychlicki). Na pewno byliby zadowoleni z edytorsko dopracowanej publikacji oraz zaszczytu umieszczenia jej w serii „Mistrzowie Ilustracji” jaką z powodzeniem od kilku lat prowadzi Wydawnictwo Dwie Siostry.

Osobiście uważam, że polski tytuł książki jest znacznie bardziej trafny niż oryginalny „Der Kleine Mann” (to jest niewątpliwa zasługa tłumacza!). O małych ludziach powstało już wiele tekstów, a o Michałku tylko jeden! I to jaki! Kim jest główny bohater? Najmniejszym chłopcem świata, który wbrew naturze, zamiast rosnąć, maleje. Co, niestety, nie jest powodem do radości. Michałkowi niełatwo odnaleźć się w świecie ludzi, z których każdy z łatwością mógłby go nadepnąć. Chłopiec więc musi unikać samotnych wędrówek, a najbezpieczniej czuje się w kieszeni swojego opiekuna, profesora Hokusa Pokusa. Michałek ma zaledwie pięć centymetrów wzrostu, co pozwala mu spać wygodnie w pudełku od zapałek. Zaletą takiego łóżka jest fakt, iż można je wszędzie ze sobą zabrać. A jest gdzie, ponieważ malec jeździ wraz z cyrkiem „Kometa” po całej Europie i sypia w najlepszych hotelach.

Niestety, bohater nie miał łatwego dzieciństwa, a i wciąż spotykają go nie najweselsze przygody. Gdy miał sześć lat, stracił oboje rodziców, których wiatr zdmuchnął z wieży Eiffla. Przed tym fatalnym zdarzeniem, opuścili oni rodzinną wioskę Koszałki i wyruszyli w daleki świat. Znaleźli zatrudnienie w cyrku jako para akrobatów. Po pewnym czasie na świat przyszedł Michałek Opałek, którego lekarz musiał oglądać pod lupą. Jednak malec nie mógł długo cieszyć się szczęśliwym dzieciństwem, gdyż po wspomnianym wypadku stał się podopiecznym wielkiego magika. Profesor Hokus Pokus dbał o dziecko, zapewnił mu edukację, a nawet książki odpowiedniego rozmiaru. Jedyne, czego brakowało Michałkowi (oprócz prawdziwej rodziny) to towarzystwa rówieśników. I z tym był problem, ponieważ nawet w wiosce Koszałki, słynącej z mieszkańców o niskim wzroście, nie było istoty tak malutkiej. Mały człowieczek był uparciuchem i w bardzo młodym wieku został artystą cyrkowym o światowej sławie. W tym jednym mu się poszczęściło. Nie na długo jednak, gdyż niebawem został porwany… Co z tego wynikło i jak skończyła się ta przygoda – nie zdradzę. Polecam osobistą lekturę książki.

Ta zgrabnie napisana powieść, okraszona sporą dawką humoru (czasem dość absurdalnego) posiada jeszcze jeden walor, jakim są ilustracje Zbigniewa Rychlickiego. Jeśli ktoś nie wie, o kim mowa, niech przywoła z pamięci (albo dna szafy) książki o Misiu Uszatku Czesława Janczarskiego. Tak, to ten pan stworzył wizerunek najbardziej znanego (dla poprzedniego pokolenia) w Polsce misia. „Michałek…” zawiera dwa rodzaje ilustracji: czarne szkice oraz kolorowe „wycinanki”, bardzo dla tego artysty charakterystyczne. I jednych, i drugich jest całkiem sporo. Myślę, że do tej pory nie doczekały się naśladownictwa i dzięki swej oryginalności wciąż pozostają ciekawe i na długo mogą zapaść w pamięć. Tak jak swego czasu Miś Uszatek.

Agata Hołubowska

nasza ocena: 5
michałek
Michałek z pudełka od zapałek
Erich Kästner
il. Zbigniew Rychlicki
przekł. Tadeusz Polanowski
wyd. Dwie Siostry, Warszawa 2010
wiek: 7+

(Dodano: 2011-01-02)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz