„Inne życie” – recenzja książki

To jest pewne: zazdrości chyba każdy. Ale niewielu potrafi się do tego przyznać. Chyba że dosłownie zzielenieje się z zazdrości i po prostu to widać. Bohaterkę „Innego życia” Amandy Eriksson to właśnie spotkało… Któregoś ranka obudziła się zabarwiona na zielono. Diagnoza mogła być tylko jedna.

Tytułowe „inne życie” to życie kolegi Mateusza. Ponieważ było tak odmienne, wydawało się niezwykle kuszące, interesujące, po prostu do pozazdroszczenia… Czy można bowiem nie pragnąć podawanych codziennie naleśników? Jak nie pożądać pięknych, pasujących do siebie mebli, ozdób, kwiatów? Nie zazdrościć żywego karpia w wannie przed Wigilią? I co najważniejsze – pełnej rodziny. To szczególnie trudne, gdy mieszka się tylko z mamą i to na dodatek żadną tam elegancką damą w butach na obcasach i z umalowanymi ustami, lecz będącą typem „luzaczki”, noszącej na okrągło spodnie od dresu… Gdy tata, owszem, ponoć jest przystojny, ale co z tego, skoro nie mieszka z nimi… Nie mówiąc o tym, że mama jest z zawodu tylko pielęgniarką, a nie pracuje, niestety, w fabryce czekoladek.

Udało się – dzieci zamieniły się domami! Dziewczynka spróbowała wymarzonego życia, ale wcale nie okazało się ono takim rarytasem. Bo faktycznie, miło jeść czekoladki, ale dlaczego nie wolno dotykać porcelany i pomagać przy myciu talerzy? Kto wymyślił, by naleśniki posypywać tartym serem? Są wtedy gorzkie i kleją się do podniebienia! A w domu – palce lizać – z konfiturą! I dlaczego nie wolno grać w mieszkaniu w unihokeja? Mateusz też nie był do końca zadowolony – odrzucała go zupa mleczna na śniadanie. Chociaż, co mu wyraźnie imponowało, „nowa mama” potrafiła sama otworzyć słoik z konfiturą, a zimą poruszała się na rowerze, podczas gdy jego własna nie umiała otworzyć nawet szamponu…

Zielona przypadłość dziewczynki ustąpiła. Zatęskniła za własnym domem. Gdy już odmieniona wróciła do mamy, zrozumiała, że najważniejsze jest to, co należy do niej, co jest własne i bliskie. Nawet jeśli jej dom nie jest zbyt elegancki, a w kuchni każde krzesło jest inne. Można za to grać w unihokeja, bo nie ma porcelany, która narażona byłaby na stłuczenie!

Książka porusza temat zazdrościcie nie tylko o sprawy „doczesne”, ale też o głębsze – na przykład o pełną rodzinę. Coś, co należy do kogoś innego, może wydawać się lepsze, choć kto inny określi je jako gorsze. Zawsze jest to tylko pewnym wyobrażeniem… Nie ma sensu zatem porównywać.
„Moje życie jest najlepsze” – to najlepsza puenta, którą podsuwa nam, ustami swojej bohaterki, autorka.

Anna Lubowicka

nasza ocena: 5
inne
Inne życie
tekst i il.: Amanda Eriksson
przekład: Hanna Dymel-Trzebiatowska
wyd. EneDueRabe
wiek: 5+

(Dodano: 2011-02-27)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz