„Słoneczne jajo” – recenzja książki

Pojawienie się złocistej kuli w lesie wywołuje sporo zamieszania. Córka elfów doskonale wie, jak wyglądają ptasie jaja, bo gdy tylko jakieś wypadnie z gniazda, to za jej sprawą zaraz do niego wraca. Ale takie jajo?! Wielkie, okrągłe i pomarańczowe?!

Córka elfów nie zna ptaka, który mógłby zgubić coś takiego, dlatego jego jedyną matką może być… słońce! Można pofantazjować na temat tego, jak to będzie w lesie, gdy z jaja wykluje się małe słoneczko. Będzie świeciło przez cały czas, ku utrapieniu sowy.

Córka elfów, zwiewna istotka z burzą rudych włosów, roztańczona i rozśpiewana, ma w lesie wielu przyjaciół. Jak tu jej nie lubić, jeśli pomaga nie tylko ptakom, ale także roślinom, gdy na wiosnę boją się wystawić główki spod ziemi. Swym tańcem, odmiennym o każdej porze roku, niejako pilnuje naturalnego porządku rzeczy i cykliczności czasu. Wiruje wraz ze złotymi liśćmi jesienią, promieniami słońca na wiosnę i płatkami śniegu w zimie. A zawsze w cieniutkiej sukience i z bosymi stopami. Polubiłam tę istotkę od pierwszej strony książki „Słoneczne jajo”. Z jednej strony jest tak bardzo baśniowa, a z drugiej – gotowa jestem uwierzyć, że żyje w każdym lesie.

Jest w tej skandynawskiej opowieści jeszcze wiele istot, które można darzyć sympatią: psotny elf Szyszka, skrzat Korzonek – stróż leśnego porządku, Wesoła Żaba, której nieustający śmiech przeszkadza w komunikowaniu się ze światem… Do tego dość realistycznie i z wielką wprawą odmalowane zwierzęta.

Czymś, co szczególnie urzeka w książce Elsy Beskow są akwarelowe ilustracje. Nieco stonowane, pełne zieloności mchów i drzew, brązów kory, ciemności gęstego poszycia leśnego… Wśród nich jasne i mocne akcenty: włosy córki elfów, czerwień czapeczki Korzonka, pomarańczowy brzuszek zięby i wreszcie soczystość słonecznego jaja. Wszystkie te detale są tak sugestywnie oddane, że niemal czuje się zapach trawy i grzybów, miękkość mchu i ukłucia sosnowych igieł. Natychmiast chciałoby się być w tym lesie, a Elsa Beskow nam to umożliwia. Jeśli tylko jej na to pozwolimy, oczywiście.

Wyjaśnienie pochodzenia słonecznego jaja wydaje się banalne, ale to, co się dzięki niemu wydarzyło, stanowi już nie lada przygodę dla córki elfów. I pomyśleć, że całej historii by nie było, gdyby nie ludzka nieuwaga…

Gorąco polecam tę książkę małym i dużym. Tym, którzy tęsknią za latem i tym, których zewsząd otaczają szare betonowe ściany; tym, którzy chcą wierzyć, że w lesie wszystko toczy się swoim rytmem, a harmonia zwierząt i bajkowych istot jest możliwa…

Agata Hołubowska

nasza ocena: 5
jajo
Słoneczne jajo
Elsa Beskow
przeł. Katarzyna Skalska
wyd. Zakamarki 2010
wiek: 3+

(Dodano: 2011-03-27)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz