„Mama Mu” – recenzja spektaklu

W wakacje mieszkańcy Bielan, Białołęki i Woli nie musieli oddalać się od swych domów, by dotrzeć do teatru. Bo teatr przyjechał specjalnie do nich – na pobliskie place zabaw. Ze spektaklem Mama Mu (a także ze Słoniem Elmerem, którego też mamy zamiar obejrzeć i opisać – jeśli pogoda pozwoli).

Teatr, nomen omen, o nazwie Plac Zabaw, przywiózł wszystko ze sobą – niewielką scenę, elementy scenografii, widzowie zapewnili sobie tylko kocyki, na których licznie rozsiedli się w oczekiwaniu na świetną zabawę. I nie przeliczyli się! To, co działo się na scenie i wokół niej (aktorzy schodzili do dzieci, angażowali też niektórych tatusiów – na przykład do roli drzewa lub jako pomoc przy trzymaniu elementów scenografii), można określić jako bardzo udane przedsięwzięcie.

Dowcipny, pełen „filozoficznych myśli” i specyficznego „krowiego” języka tekst skompilowany z kilku części książek wydanych przez Zakamarki o przygodach Mamy Mu, został świetnie zaaranżowany. Dynamiczny, ognisty, niepozbawiony wpadających w ucho piosenek, przyciągający wzrok pomysłowymi rozwiązaniami scenicznymi – kostiumami i rekwizytami, bawił szczerze. Chichotali i duzi, i mali. Gospodarz w czapce pilotce, krowa z sitkiem zamiast pyska, dziecięcy rowerek w łaty, drewniane „na ludową nutę” wiatraczki, to tylko niektóre z elementów „wystroju”.

mamaMu

Krowa Mu, której obce było nudne stanie w oborze, żucie trawy i oczekiwanie na wydojenie – potrafiła odpowiednio podejść swojego przyjaciela – Pana Wronę, tak by ten pomagał jej w różnych przedsięwzięciach. Niecodziennych, jak na krowę. Ale Mama Mu nie dbała o opinię wśród innych przedstawicieli bydła. A to udało się zbudować domek na drzewie, a to zainstalować huśtawkę, „posprzątać” oborę przemalowując ją na biało, jeździć na rowerze, w końcu… nabić sobie guza i zranić w brzuch.

Aktorzy, widać że są fachowcami. Wiedzieli, w jaki sposób dotrzeć do najmłodszych, jednocześnie zapewniając rozrywkę inteligentną i przyciągającą uwagę. Po olbrzymiej dawce dobrej zabawy, już po zakończeniu spektaklu, nadszedł czas na… dalszą zabawę. Przenieśliśmy się wszyscy w wyobraźni na wieś, gdzie odbyły się… wyścigi krów (w tym czasie pozostałe dzieci tworzyły snopek, wokół którego biegły łaciate drużyny). Kolejnym celem podróży okazały się Karaiby – tym razem dzieci wraz z rodzicami porwał dynamiczny taniec… Można było też zakupić książki z przygodami bohaterów.

Kultura w dobrym wydaniu poza murami, na „zielonym pastwisku” – zdecydowanie tak!

Arkadiusz Lubowicki

nasza ocena: 5

Mama Mu
Teatr Plac Zabaw
sugerowany wiek: 2+

(Dodano: 2011-08-25)

 

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz