„O królewiczu, co tkał dywany” – recenzja spektaklu

Z okazji nastania wiosny 2012, krakowski Teatr Parawan przedstawia młodym widzom starą-nową premierę. Wystawiony po raz pierwszy w kwietniu 2002 roku autorski spektakl Janusza Pokrywki, zatytułowany „O królewiczu, co tkał dywany”, dziesięć lat późnej jest równie aktualny, świeży i pełen uroku. Duża w tym zasługa młodych i bardzo zaangażowanych aktorów.

Antoni Mleczko dobiera znakomitych współpracowników. W tym spektaklu zagrali najmłodsi Parawaniarze: Marta Topolska, Paulina Wołowczyk i Przemysław Kopiejka, a choreografię opracowała Urszula Tylek.

Przedstawienie wprowadza dzieci w zaczarowany świat teatru. W pierwszej części aktorzy opowiadają o lalkach, prezentują pacynkę, marionetkę, kukłę i jawajkę. Pokazują lalki nietypowe: z blachy albo z drewna, demonstrują maski, kostiumy i rekwizyty. Podkreślają, że w teatrze najważniejszą rolę odgrywa wyobraźnia twórców. W tej części spektaklu młodzi widzowie uczestniczą czynnie, odpowiadając na pytania aktorów, a elementy edukacyjne przeplatają się z brawurowymi inscenizacjami znanych wierszy dla dzieci (Topolska i Wołowczyk w roli kokoszek-kumoszek – musicie to zobaczyć!).

Druga część spektaklu to adaptacja klasycznej baśni z gruzińskim rodowodem. Królewicz pragnie poślubić piękną dziewczynę, ale ona stawia warunek: najpierw adorator musi zdobyć konkretny zawód, dzięki któremu będzie mógł utrzymać rodzinę. Mądra to była niewiasta, która rozumiała, że flirt z władzą, choćby i dziedziczną, kiedyś może się skończyć, a wówczas można wyżywić rodzinę tylko mając fach w ręku. Takich rozsądnych żon życzyłabym wszystkim politykom, szczególnie tym pozostającym już długo w bliskości parlamentu, a w oderwaniu od normalnego życia. Królewicz zgadza się i przez trzy dni i trzy noce pobiera lekcje tkactwa, a następnie przedstawia narzeczonej dowód na to, iż posiadł konkretny fach, rozkładając pod jej stopami własnoręcznie utkany kobierzec. Upewniona, że w razie przewrotu pałacowego bądź rewolucji z głodu nie zginą, dziewczyna oddaje rękę królewiczowi. I zazwyczaj w tym momencie każda baśń się kończy, ale tym razem możemy dowiedzieć się, co było dalej, po „I żyli długi i szczęśliwie”. A dzieje się, oj dzieje!

Drobne zastrzeżenia budzi język spektaklu: w przedstawieniu dla dzieci zgrzytały mi sformułowania typu „środki inscenizacyjne” oraz „urzekająca prostota”. Ale jeśli już o urzekaniu mowa, to zachwycił mnie komentarz jednego z małych widzów, który na widok królewskiej korony wykrzyknął: „Tak naprawdę, to on ma garnek na głowie!”

Wyobraźnia wyobraźnią, ale król jest nagi.

Dorota Smoleń
czytam-dzieciom.blogspot.com
od-rana-do-wieczora.blog.pl
www.dwiechochelki.pl
macierzynstwo-bez-lukru.blogspot.com

nasza ocena: 5

O królewiczu, co tkał dywany

O królewiczu, co tkał dywany
Reżyseria i muzyka : Antoni MLECZKO
Scenografia i lalki : Janusz POKRYWKA
premiera : 24 marca 2012 r.
Obsada : Marta Topolska, Paulina Wołowczyk, Przemysław Kopiejka
Teatr Parawan, Kraków
wiek: 4+

(Dodano: 2012-03-28)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz