„Czuć wiatr we włosach…” – recenzja książki „Jak zbudować motocykl”

Uwaga! To pozycja dla prawdziwych fanów motoryzacji i przyszłych motocrossowców!

W tej książce dziwi mnie wszystko, począwszy od zawartości,  skończywszy na wydawcy.

Grupa zwierzęcych przyjaciół, szczurek Arni, wróbel Zenek i żaba Krystian, są wielkimi fanami motoryzacji. Zaledwie wrócili z dalekiej wyprawy własnoręcznie skonstruowanym samolotem, a już podejmują nowe wyzwanie. Marzy im się zbudowanie prawdziwego motocykla. Uzdolniony Arni przystępuje do realizacji zadania i, jak się okazuje, żadne przeszkody nie są w stanie powstrzymać go w drodze do celu. Kiedy motocykl jest już gotowy, zwierzęta dostają propozycję udziału w dość niebezpiecznych wyścigach motocyklowych. No i „wystarczy chwila nieuwagi, a pogodna historyjka zamieni się w dramat”.

Jak głosi opis na okładce; ta książka to historyjka techniczna. Nie jest więc zwykłym tekstem literackim. W fabułę wpleciona jest bowiem cała swoista encyklopedia zawierająca opis budowy motocykla z drobnymi szczegółami. Trudne pojęcia nadają książce rangę poradnika. Schematy budowy i połączeń poszczególnych elementów pojazdu, dokładne opisy pracy silnika, fizyczne obliczenia prędkości, drogi i czasu, krótka instrukcja bezpiecznej jazdy: to wszystko ubrane w specjalistyczne słownictwo sprawia, że nie jest lekturą dla każdego czytelnika.  To książka dla wąskiej, elitarnej grupy, dla miłośników motoryzacji. Swoisty poradnik, z którego prawdziwy fan może się naprawdę wiele nauczyć.

Zwykłego czytelnika może drażnić treść przeplatana technicznymi wiadomościami. Nie wiadomo na czym się skupić. Dodatkowo trochę denerwuje tekst opowiadania. Jest jakiś mroczny, tak jakby akcja rozgrywała się w podejrzanym środowisku. Natomiast kiedy przewraca się przeczytaną stronę ma się wrażenie, że coś się ominęło, tekst urywa się i zaczyna jakby inny wątek. Trudno za tym nadążyć.

Wydawnictwo Prószyński i S-ka stanęło na wysokości zadania jeśli chodzi o stronę techniczną książki. Publikacja jest ładnie wydana – twarda oprawa, dobry gatunkowo, kredowy papier, ciekawy format. Mroczności dodają tej pozycji również ilustracje – ich autor zastosował przybrudzone kolory. Chociaż może to zabieg celowy, wszak w warsztacie samochodowym trudno o czystość. Dodatkowym plusem zapewne jest fakt, że patronat medialny nad historyjką sprawuje miesięcznik „Młody Technik” co gwarantuje, że książka jest dopracowana pod względem merytorycznym.

Jeśli spojrzeć na tę pozycję okiem fana motoryzacji, to pewnie nie lada gratka – skarbnica wiadomości. Zwykły czytelnik, taki jak ja, chyba nie potrafi jej obiektywnie i rzetelnie ocenić.

Iwona Pietrucha – nauczycielka w przedszkolu
Ocena 4

Jak.zbudowac.motocykl

Jak zbudować motocykl
Autor i ilustrator: Martin Sodomka
Przekład: Agata Mickiewicz
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Sugerowany wiek 6+

 

 

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz