„Małe licho” – recenzja książki

Bożek, a właściwie Bożydar Antoni Jekkiełek, to 10-latek, pół chłopiec, pół widmo. Mieszka z mamą i „anielsko-diabelskimi” przyjaciółmi. Poznajemy ich w trakcie przygotowań do świąt Bożego Narodzenia. W pewnym momencie okazuje się, że i dożywotników, i potwory atakuje ospa. Mama, by uchronić resztę przed zachorowaniem, postanawia ich odizolować. Wywozi Bożka, Gucia i Tsadkiela do domu ciotki.

To tajemniczy, drewniany dom znany bohaterowi z mglistych wspomnień i opowieści rodziny, z których wynika, że nie jest zwyczajny, tak jak dziwna jest zamieszkująca go ciotka. Na miejscu następuje zdziwienie, okazuje się bowiem, że dom jest mały, przytulny, pachnący drewnem, żywicą, ogniem i ziołami suszącymi się pod sufitem. Choć nie ma w nim światła, wody i kanalizacji, to zaprasza do wnętrza swoim ciepłem, które tworzy wielka, biała kaflowa kuchnia, psina bez łapki i ciotka piekąca smakowitą szarlotkę. Jednak pozory bezpieczeństwa ulatniają się szybciej, niż się to wydaje Bożkowi. Nagle okazuje się, że w domu dzieją się dziwne rzeczy. Znikająca w lesie ciotka, z racji zawodu lecząca również demony, koza Bazyl, grająca na cymbałkach, z którą bohaterowie muszą się zaprzyjaźnić, tata Bożka spotkany w podziemiach, rozwiązujący problemy za pomocą grobowej poezji. Ze wszystkim tym zmierzyć się muszą bohaterowie. A kiedy sytuację komplikuje zniknięcie obrażonego na Bożka Tsadkiela, nic już nie wydaje się proste i bezpieczne.

Marta Kisiel z niezwykłym polotem serwuje nam opowieść pełną demonów, czartów, glutów, wodnic, aniołów i innych tajemniczych stworzeń, która dzięki temu zapewne nie będzie monotonna. A jeśli dołożyć do tego jeszcze dialogi, sporo czarnego humoru i zaskakujące zwroty wydarzeń, to już eksplozja literackiego szczęścia. Ilustracji w tej książce niewiele. Są czarno-białe, mroczne, pełne cieni i przerysowanych postaci. Paulina Wyrt dodaje dzięki nim książce jeszcze bardziej pikantnego smaczku.

„Małe Licho i anioł z kamienia” to kolejny tom przygód pół chłopca, pół widma. Dość obszerna objętościowo publikacja ujrzała światło dzienne dzięki Wydawnictwu Wilga. Na uwagę zasługuje jeszcze klimatyczna okładka w twardej oprawie oraz duży druk.

Ta książka bardziej bawi, niż przeraża, ale też przemyca wiele mądrości. Ekscentryczny tłum postaci uświadamia czytelnikowi, co jest ważne. Prawidłowe relacje międzyludzkie, empatia, przyjaźń tolerancja, to tylko niektóre z wartości akcentowanych w opowieści.

Polecam! I może przekonam was stwierdzeniem, że mimo iż nie lubię książek w klimacie fantasy, to ten tytuł pochłonął mnie bez reszty i zdecydowanie przekonał.

Iwona Pietrucha
ocena 5

Male_Licho

Małe Licho i anioł z kamienia

Marta Kisiel
il. Paulina Wyrt
wyd. Wilga, 2019
wiek 9+

Patronat portalu Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz