„Kepler62. Część 1: Zaproszenie” – recenzja książki

Biorąc do ręki kolejną książkę mam wrażenie, że niczym mnie już nie zaskoczy. Czytałam ich tyle, że trudno znaleźć coś całkowicie nowatorskiego. Timo Parvela i Bjørn Sortland również nie napisali książki, która wprowadzałaby do literatury młodzieżowej zupełnie nową jakość. Mimo to ich propozycja pochłonęła mnie bez reszty, bo historia opowiedziana przez autorów „Kepler62” jest naprawdę wyjątkowa.

Zaczyna się od kradzieży. A właściwie próby kradzieży. Młody chłopak próbuje ukraść grę „Kepler62”. Marzą o niej wszyscy jego rówieśnicy. Wykorzystuje stary sposób, owija grę w folię i prawie osiąga sukces. Niestety, na jego drodze staje ochroniarz, który całe zdarzenie obserwował w sklepowej kamerze. Ari musi oddać mu grę. Jest nieszczęśliwy, choć wie, że zrobił źle. Wrócił do domu bez gry i myślał o tym, jak mu źle. Na grę nie stać ani jego, ani jego rodziców. Ludziom brakuje pieniędzy na wszystko. A skoro nie mogą kupować do jedzenia rzeczy, na które mają ochotę, to wydawanie pieniędzy na gry wydaje się, delikatnie mówiąc, nierozsądne. Tymczasem okazuje się, że grę, o której marzą wszystkie dzieciaki, trzyma w rękach jego młodszy brat. Podobno dała mu ją jakaś kobieta. Ari jest zły i to nie tylko dlatego, że grę dostał jego brat, a nie on, ale także dlatego, że mógł przez to wpaść w kłopoty. W świecie, w którym żyją chłopcy, wszystko jest kontrolowane przez rząd. Chęć grania jest jednak tak wielka, że Ari zapomina o niebezpieczeństwie i razem z bratem zaczyna grać. Szło im tak dobrze, że zupełnie stracili poczucie czasu. Zaskakująco łatwo pokonywali kolejne poziomy. Aż nagle zaczęło dziać się coś dziwnego. Trzymany przez Ariego pad lekko zadrżał, a Ari poczuł, że stanowi jedność ze swoim bratem. To była pierwsza z naprawdę dziwnych rzeczy, które zaczęły dziać się wokół nich. Kolejną była choroba Joniego. Chłopcy idą do nowoczesnej przychodni, w której stan zdrowia oceniają nie tylko lekarze, ale i maszyny. Czy sobie poradzą? Jaki związek to, co dzieje się w świecie rzeczywistym, ma z tym, co dzieje się w grze „Kepler62”, w którą chłopcy zaczęli grać w domu?

„Kepler62” to książka równie tajemnicza, jak gra, z które zaczerpnęła tytuł. Opowieść o dziwnym świecie, w którym wszystko, bez wyjątku, podlega kontroli. Opowieść o dzieciach, które wychowują się same, bo ich matka zniknęła w tajemniczych okolicznościach. O grze, która wciąga i w której można się bez reszty zatracić. Tak samo jak w czytaniu tej historii. Świetnie napisanej, ekscytującej i ciekawej. Do tego doskonale zilustrowanej. W bardzo oryginalny, nieco komiksowy sposób. Młodym czytelnikom na pewno przypadnie do gustu, ponieważ jest niezwykle nowoczesny i wspaniale uzupełnia całą historię. A całość spodoba się nie tylko fanom gier komputerowych, coś dla siebie znajdą tu również osoby zainteresowane relacjami rodzinnymi, a nawet (a może przede wszystkim) ci, których interesują kwestie społeczno-polityczne. Tak, ta książka jest uniwersalna, więc każdy znajdzie w niej coś dla siebie.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

kepler1

Kepler62. Część 1: Zaproszenie

Timo Parvela, Bjørn Sortland
il. Pasi Pitkänen
przeł. Iwona Kiuru
wyd. Widnokrąg, 2020
wiek 9+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz