„Kepler62. Część 2: Odliczanie” – recenzja książki

Są czytelnicy, którzy uwielbiają serie literackie. Czekają niecierpliwie na ukazanie się nowych części interesujących ich historii. Dobrze, jeśli kolejne tomy serii utrzymują poziom wcześniejszych, bo wtedy czytelnicy chcą więcej i więcej. Tak jak w przypadku serii „Kepler62”.

Tym razem wszystko zaczyna się od telefonu. Tajemniczego i niepokojącego. Dzwoniący zrobił coś, o co prosiła go osoba po drugiej stronie słuchawki. Teraz ten, który zadzwonił, ma do niej przyjechać. Może nie byłoby w tym nic dziwnego, takie telefony przecież się zdarzają, gdyby nie fakt, że jest trzecia w nocy! Szybko okazuje się, że te dziwne wydarzenia mają coś wspólnego z modną wśród dzieci grą „Kepler62”. Opowiadała o niej już jedna książka, teraz przyszedł czas na drugi tom i odwieczne pytanie: czy będzie tak dobry jak pierwszy?
Teraz bohaterką jest dziewczyna. Ją również skusił Kepler, choć nie była tak rozemocjonowana pojawieniem się tej gry, jak jej rówieśnicy. Nie próbowała ukraść jej ze sklepu, jak bohater pierwszej książki z serii.
Kiedy gra stała się już własnością dziewczyny, bohaterka szybko dała się wciągnąć. Jednak to nie ona przechodziła kolejne poziomy i szukała odpowiedzi na pojawiające się w niej pytania. Marie kazała innym zrobić to za siebie. Ją interesował tylko efekt. I choć sama nie grała godzinami w Keplera, to przestało ją dziwić, że wszyscy o tej grze mówili i każdy nią żył.
Dlaczego ona sama nie chciała spróbować swoich sił? Dlaczego zleciła to innym? Kim jest ta tajemnicza dziewczyna? Pewne jest to, że Marie jest zupełnie inna od bohatera pierwszego tomu serii. Ma pieniądze, może za nie kupić, co chce. Czy jej relacje z osobami, które rządzą ich krajem są inne? Czyim jest dzieckiem? Te pytania rodzą się w głowie czytelnika. W głowie Marie i chłopaka, który jej pomagał, pojawia się inne pytanie. Kiedy wyświetlili grę na ekranie, pojawił się komunikat skierowany bezpośrednio do Marie. Ktoś obiecywał się z nią skontaktować. Skąd ten ktoś wiedział, że to jej gra, skoro grał w nią ktoś zupełnie inny? Sytuacja staje się coraz bardziej zagadkowa.

Jaki jest najlepszy sposób na zachęcenie dzieci do czytania? Moim zdaniem podsuwanie im ciekawych książek. Takich, które je zainteresują i wciągną. Z historiami, od których nie można się oderwać. Seria „Kepler62” taka jest. Tom pierwszy wciągał i budził ciekawość, w drugim można zatracić się bez reszty. Historia Marie jest niesamowicie interesująca. Tajemnice rodzinne, sekrety nastoletniej bohaterki i kolejne wątki społeczno-polityczne. Znowu pojawia się temat podróży kosmicznych, które przygotowuje rząd i o których między sobą rozmawiają ludzie. Młodzi czytelnicy będą czytać tę historię z wypiekami na twarzy. Warto zacząć ją czytać rano, bo jestem przekonana, że nikt nie będzie chciał się od niej oderwać. A na zarywanie nocy, nawet z powodu czytania, mogą nie zgadzać się rodzice. Choć dla dobrej książki warto poświęcić wiele, a seria „Kepler62” to jedna z najciekawszych propozycji literackich dla młodych czytelników, jaka ukazała się tej wiosny.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

kepler2

Kepler62. Część 2: Odliczanie

Bjorn Sortland, Timo Parvela
il. Pasi Pitkanen
przeł. Marta Dybula-Ostholm
wyd. Widnokrąg, 2020

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz