„Nela na Wyspie Kangura” – recenzja książki

Nie ma chyba osoby, która ma dziecko i nie zna Neli. Uwielbiają ją dzieci w całej Polsce. Jedne zaczęły przygodę z opowieściami małej reporterki od programów telewizyjnych, inne najpierw odkryły książki. Co sprawia, że Nela od kilku lat cieszy się niesłabnącą popularnością wśród rówieśników? Dlaczego każda jej książka błyskawicznie trafia na listy bestsellerów? A na spotkania z nią przychodzą takie tłumy, że aby znaleźć się blisko niej, trzeba przyjść kilka godzin wcześniej?

Powodów jest na pewno wiele. Większość dzieci czuje zapewne z Nelą powinowactwo dusz, nie ma między nim dużej różnicy wieku. Jej książki napisane są zrozumiałym dla dzieci językiem. Nie brakuje w nich zdjęć, a od jakiegoś czasu są również kody QR, dzięki którym można oglądać filmy. W piętnastej (!) książce Neli jest tak samo. Tekst, zdjęcia, grafiki i filmy. Tylko podróż odbywa się do miejsca, w którym czytelnicy jeszcze z Nelą nie byli. Ten kontynent rozpala wyobraźnię wielu. Australia zachwyca niezwykłymi krajobrazami i wyjątkowymi gatunkami zwierząt. Nie spotkacie ich nigdzie indziej (oczywiście myślę tu o środowisku naturalnym, bo niektóre z nich mieszkają w ogrodach zoologicznych). Tym razem Nela nie będzie jednak szukać zwierząt, które można podziwiać i głaskać. Nie szuka tych, z którymi można nurkować. Nela wyruszyła do Australii, żeby nieść pomoc zwierzętom, które potrzebują pomocy. Tym, które ucierpiały w zeszłorocznych pożarach. Zanim jednak zacznie ich szukać musi się dowiedzieć (i wytłumaczyć czytelnikom), jakie zwierzęta mogą pomocy potrzebować, gdzie należy ich szukać. Opowiada nie tylko o tych, które żyją w Australii, ale także o tych, które możemy spotkać nieopodal naszego domu i którym nieświadomie możemy zrobić wielką krzywdę.

Bogatsi o tę wiedzę mali czytelnicy mogą wyruszyć na Wyspę Kangura (trzecią co do wielkości wyspę należącą do Australii). Będą czytać jak Nela szukała rannych koali, kolczatek i kangurów. Te, które potrzebują pomocy, trzeba będzie zawieźć do szpitala dla zwierząt, gdzie lekarze otoczą je fachową opieką. Przy okazji opowiada czytelnikom o każdym gatunku. Dzieci dowiedzą się, co te zwierzęta jedzą, jak opiekują się swoimi młodymi i w jaki sposób spędzają czas każdego dnia. Nela opowiada nie tylko o pracownikach szpitali dla zwierząt, ale także o zwierzętach, które również niosły pomoc przedstawicielom innych gatunków. Pojawiają się w tej książce na przykład psy ratownicze, które szukały rannych koali.

„Nela na Wyspie Kangura” to nie tylko fascynująca opowieść o faunie Australii. To przede wszystkim świadectwo strasznej tragedii, jaka dotknęła ten kontynent na przełomie 2019 i 2020 roku. Emocjonował się nią cały świat. Dziś już trochę o tym zapomnieliśmy, bo na głowie mamy pandemię. Warto jednak nie zapominać o tych pożarach, ludziach, którzy nieśli pomoc i zwierzętach, które zginęły i zostały ranne. Książka Neli może się do tego przyczynić. Pozwala również wszystkim dzieciom i dorosłym poszerzyć wiedzę o Australii. Nie brakuje tu ciekawostek, na które wcześniej może nie udało się im trafić. W tej książce takich ciekawostek jest mnóstwo. Równie dużo jest tu pięknych zdjęć, które zachwycą każdego czytelnika. Wielka australijska przygoda gwarantowana!

O dalekich podróżach na razie możemy zapomnieć, ale podróże na stronach książki są jak najbardziej możliwe, więc do tej z Nelą gorąco zachęcam!

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

okladka_NELA NA WYSPIE KANGURA

Nela na Wyspie Kangura

Nela Mała Reporteka
Willson Media 2020

Patronat Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz