„Baśnie, których nie czytano dziewczynkom” – recenzja książki

Jak podaje Wikipedia, baśń to „jeden z fantastycznych gatunków epickich, zazwyczaj niewielkich rozmiarów, przynależy do folkloru”. Dalej czytamy, że dominują w niej elementy fantastyki: sił nadprzyrodzonych, cudownych zdarzeń, nadnaturalnych postaci i zjawisk, zawierają ludowe mądrości. To nigdy nie był mój ulubiony gatunek literacki, pewnie za sprawą tego, że raczej ciągle wokół mnie pojawiały się tomy z baśniami Andersena i Braci Grimm. Czytane często, chyba się zbyt opatrzyły.

„Baśnie, których nie czytano dziewczynkom” trochę złagodziły tę moją opinię. Może za sprawą pewnego zabiegu, elementu, który je łączy? Jakiego? Czytajcie dalej, jeśli jesteście ciekawi!
Zbiór 15 baśni ludowych zebranych przez Myriam Sayalero to przegląd folkloru całego świata. Mamy tu perełki wywodzące się z tradycji europejskiej, jak i światowej. Magiczne bajki z zasobów niemieckich, hiszpańskich, francuskich, rosyjskich, brytyjskich szkockich, jugosłowiańskich ale też indyjskich, chińskich, egipskich, ormiańskich, a nawet Ludu Suazi czy Persji.
Jest tu wszystko, co powinna zawierać baśń: elementy magii i czary, postacie stanowiące mieszankę człowieka i zwierzęcia, tajemnicze zaklęcia, przedmioty czy mikstury. Jest wreszcie szczęśliwe zakończenie i zwycięstwo dobra nad złem, pochwała uczciwości i miłości. Ale jest też coś, czego jeszcze nikt nie zebrał w taki sposób, w jednym miejscu. Coś, co spaja te wszystkie klechdy. I niech nie zmyli was tytuł, tak jak ja dałam się zwieźć. Tym czymś jest postać głównych bohaterów. Bohaterkami są bowiem… kobiety. Wszystkie inteligentne, ale przede wszystkim odważne, energiczne, bardzo kreatywne i zdeterminowane w działaniu. Panie, z którymi liczyli się królowie i inne ważne dworskie osobistości, których zdanie i pomysły niejednokrotnie ratowały królestwa, a nawet ludzkie życia. Nasuwa mi się skojarzenie, że to „baśnie emancypanckie”. Choć zabawnie to brzmi, bo baśnie są bardzo stare, większość pochodzi z XVIII wieku, a zdarza się wśród nich i taka z XIV. Książka przemyca jedno zdanie, wprawdzie tylko na stronach baśni chińskiej, ale odnosi się, moim zdaniem, do całego zbioru. Parafrazując więc lekko to przesłanie: żeby „cudowny umysł kobiet nadal przynosił szczęście nie tylko ich rodzinom, lecz także całej okolicy”.

Przeczytamy w tej pięknej książce między innymi o Maszy, która inteligencją i sprytem potrafiła rozwiązać każdy problem. O córce diabła, Śnieżyczce, która okiełznała niesfornego władcę. O mądrej żonie królewicza, która dokonała rzeczy niemożliwej i sprytem uwolniła go od okrutnego przeznaczenia. O Lady Ragnell z legendarnego królestwa Camelot i walecznej dziewczynie z hiszpańskiej baśni. Poznamy Katarzynę, której „bronią” były orzechy oraz samolubną i rozkapryszoną Dziewczynę-rybę, która stała się najbardziej szczodrą i odważną władczynią w historii francuskiego folkloru. I wiele innych zdeterminowanych i inteligentnych kobiet, które w taki czy inny sposób zapisały się na kartach baśniowych opowieści.

Zbiór wydało Wydawnictwo Dwukropek. Bardzo ładne to wydanie. Obszernych rozmiarów tom zamyka się w magicznej, twardej okładce. Grube kartki zawierają dość duży druk, przeznaczony do samodzielnego czytania. Każdą baśń otwiera estetycznie wykonana strona tytułowa, z krótkim opisem pochodzenia tekstu. Każdą zdobi baśniowa ilustracja, autorstwa Mikołaja Rejsa, bardzo pobudzająca wyobraźnię. „Baśnie, których nie czytano dziewczynkom” przeznaczone są dla czytelnika 9+.

Polecam serdecznie tę fantastyczną lekturę.

Iwona Pietrucha
Ocena 5

Basnie_ktorych_nie_czytano_dziewczynkom

Baśnie, których nie czytano dziewczynkom

Myriam Sayalero
il. Mikołaj Rejs
przeł. Barbara Bardadyn
wyd. Dwukropek, 2019
wiek 9+

Patronat portalu Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz