„Szpiedzy w Petersburgu” – recenzja książki

Kiedy czyta się książki o przygodach agentek Taylor i Rose, ma się wrażenie, że to nie są książki wyłącznie dla dzieci. Skomplikowana miejscami fabuła, niesamowicie wciągająca akcja, upleciona ze spisków, intryg, tajemnic państwowych, sporo trudnych zagadnień związanych ze szpiegostwem i biurem detektywistycznym. Wrażenie łagodzi jedynie fakt, że nie ma w niej rozlewu krwi, brutalnych scen, a wroga pokonuje się sprytem i podstępem. Ale czy to źle? To wszystko wskazuje na to, że w książce będą się zaczytywać i młodsi, i starsi czytelnicy.

„Szpiedzy w Petersburgu” to kolejna część serii „Taylor i Rose, tajne agentki”. Tym razem jej akcja przenosi się do Petersburga. Lil i Sophie to właścicielki Agencji Detektywistycznej „Taylor & Rose”, pracują na zlecenie Biura Tajnej Służby Sekret Service. W tym tomie zostają rozdzielone, każda ma do wykonania odrębną misję. Przypadkowo Lil dowiaduje się, że jej przyjaciółka zniknęła w Rosji, nie daje znaków życia, więc szybko znajduje tajemniczy notes i okular potrzebny do wyśledzenia spisku bractwa Fraternitas Draconum, a przy okazji zadania w Hamburgu postanawia zboczyć nieco z trasy i odnaleźć Sophie. Plan komplikuje się, gdyż szyki psuje śledzący ją współtowarzysz, Sam Carruthers. I następują, jedno po drugim, zdarzenia, często niebezpieczne, tajemnicze spotkania, zbiegi okoliczności.

Już od początku serii, jej autorka – Katherine Woodfine, w poszczególnych książkach tak snuje akcję, że nigdy do końca nie wiadomo kto jest kim, w którym miejscu odkryje się element układanki, na kogo można liczyć, a kogo unikać. To powoduje, że fabuła się robi coraz bardziej interesująca i wciągająca.

„Szpiedzy w Petersburgu” zachowują seryjny zamysł wydawniczy. Książkę wydało Wydawnictwo Dwukropek. Twarda okładka z intrygującą ilustracją, niewielka ilość rycin, które są plakatami, wycinkami z gazet bądź zdjęciami tajemniczych przedmiotów. Treść podzielona na rozdziały, z których większość zaczyna się krótkim fragmentem pamiętników Alice Grayson, mamy Sophie, dzięki temu ma się wrażenie, że wspomnienia sprzed lat mają swoje odzwierciedlenie w teraźniejszości. Córka chadza podobnymi ścieżkami co mama kilkadziesiąt lat temu, odwiedza te same miejsca, a historia splata się ze współczesnością. Ponad 300 stron wciągającej lektury.

Czy Lil może bezpiecznie przekazać znalezisko w ręce brytyjskiego rządu? Czy Anglia nie wykorzysta go do niecnych celów? Czy Cyrk Cudów jest przykrywką do szmuglowania niebezpiecznej broni? I wreszcie czy Sekret Service nie jest zamieszane w spisek?

Zapraszam do lektury. Książki można czytać oddzielnie, jeśli jednak nie mieliście okazji czytać poprzednich tomów, to koniecznie nadróbcie. Są naprawdę świetną propozycją spędzania wolnego czasu.

Iwona Pietrucha
Ocena 5

Szpiedzy-w-petersburgu

Szpiedzy w Petresburgu

Katherine Woodfine
il. Maciej Szymanowicz
przeł. Ewa Westwalewicz-Mogilska
wyd. Dwukropek, 2020
wiek: 10+

Patronat portalu Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz