„Little Miss. Mr. Men” – recenzja serii

Przesympatyczna miniaturowa seria Wydawnictwa Egmont w wersji anglojęzycznej nosi tytuł „Little Miss” i „Mr. Men”. Jak czytamy na stronie wydawnictwa, pomysł na nią zrodził się podczas śniadania, gdy mały synek zapytał swojego tatę o to, jak wyglądają łaskotki. Autor postanowił zobrazować odpowiedź za pomocą książeczki i tak powstała seria, licząca dziś niespełna 50 tytułów.

Mimo że od tego śniadania minęło już sporo lat, opowiastki o przygodach Małej Kobietki i Małego Pana zachwycają dzieciaki na całym świecie. Do dnia dzisiejszego sprzedano ponad milion egzemplarzy książek, zrealizowano na ich podstawie seriale, wydano płytę z piosenkami i wyprodukowano mnóstwo gadżetów z podobiznami bohaterów.

Każda z tych książeczek to osobna historia, dzięki językowi i szacie graficznej przejrzysta w przekazie, niejednokrotnie zabawna, często zbudowana z kaskad zdaniowych, co potęguje napięcie i oczekiwanie. Każda, mimo prostoty, zawiera morał, a porusza temat związany z emocjami bądź cechami charakteru.

Mam przyjemność przedstawić wam 5 części z udziałem Małej Miss i 5 z Panem Menem. Poznajcie więc przesympatycznych bohaterów.

Małą Gimnastyczkę, która nie potrafi usiedzieć w miejscu, podczas wszystkich czynności wykonuje skomplikowane ruchy i uwielbia wyzwania w postaci wysokich budynków, drzew czy przeszkód. Uwielbia to… aż do momentu, gdy odkrywa swoją małą niedoskonałość. Małą Mądralę, którą wszechstronna wiedza… ratuje przed pożarciem przez lwa. Małą Konstruktorkę wiecznie zajętą wymyślaniem coraz bardziej kreatywnych urządzeń. Ubawicie się, gdy dowiecie się, jaki prezent urodzinowy nasza bohaterka wymyśliła dla Pana Wredoty. Przekonacie się, że straszenie wszelkich istot żywych to ulubiona zabawa Małej Straszki i dowiecie się, co się stanie, gdy… wreszcie trafi przysłowiowa kosa na kamień. I w końcu poznacie Małą Gwiazdeczkę, marzącą o tym, by stać się sławną i spędzić resztę życia rozdając autografy w blasku fleszy. Czy wpadnie ona na pomysł, w jaki sposób można to osiągnąć?

W wersji męskiej wspomnianej serii natomiast zapraszam was do poznania Pana Fajnego, który odwiedza małego chłopca leżącego w łóżku z powodu choroby. Jaś się nudzi, a niebieski stworek sprawia, że chłopiec przenosi się w interesujące miejsca. W jaki sposób mu się to udaje? Pan Dobry, natomiast, mieszka w Okropkowie, w paskudnym miejscu, gdzie nikt nie chce być dobry i wszyscy się źle zachowują. Nasz bohater, ze swoim nieskazitelnym charakterem nie jest tu szczęśliwy. Pewnego dnia wybiera się na spacer… gdzie zawędruje? Jest jeszcze Pan Zmartwiony, którego życie to nieustające pasmo trosk. Pewnego dnia ten granatowy stworek z czerwonym nosem spotyka czarodzieja, który daje mu radę. Czy odmieni ona świat naszego bohatera? A może można się martwić tym, że nie ma się czym martwić? Absurdalnie długie i chude nogi Pana Tyki są powodem jego smutku. Nie pomagają pocieszania przyjaciół. Kto pomoże mu uwierzyć w siebie? I ostatni ludzik, Pan Nonsensek. Zabawny, kolorowy stworek, który mieszka w domu na drzewie, na śniadanie je owsiankę na tostach, sypia w łódce w sypialni i mieszka w Nonsenskowie. A tam? Pada żółty śnieg, z którego lepi się kwadratowe śnieżki, gra się w karty drąc je na kawałeczki, a sanki zastępuje łóżko. A wiecie, jak wygląda gra w statki? To jest dopiero nonsens!

10 książeczek, 10 zabawnych historyjek… Czyż nie są kuszące? Mały, zgrabny format, sympatyczny bohater na okładce, oszczędność w szczegółach i szacie graficznej, zabawny tekst, wszystko to sprawia, że buzia uśmiecha się, gdy trzyma się w ręce każdy wspomniany egzemplarz. Polecam tę serię serdecznie.

Iwona Pietrucha
ocena 5

Mała Miss, Mr. Men

Little Miss. Mr. Men

tekst i il. Roger Hargreaves
przeł. Marcin Wróbel
wyd. Egmont
wiek 2+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz