„Mój kumpel, Jeremi” – recenzja książki

Oskar i Jeremi to najlepsi przyjaciele od lat. Znają się od przedszkola, mają wspólne sekrety i szałas wybudowany w krzakach, gdzie mogą spędzać ze sobą czas. Ten szałas to symbol, twierdza chroniąca ich przyjaźń.

Kończą się wakacje i zaczyna strach przed nieznanym. Przeraża pierwszy dzień szkoły: klasa czwarta zobowiązuje przecież do większego wysiłku. Nowe przedmioty i nauczyciele, ale też nowy budynek szkolny z dużo starszymi kolegami to wyzwania, przed którymi z obawą muszą stanąć nasi bohaterowie. Piętrzą się trudności z przestawieniem się z wakacyjnej beztroski do życia obwarowanego trudnymi szkolnymi zasadami, do tego dochodzą problemy zdrowotne ukochanej suczki Jeremiego. Co gorsza, od pierwszych dni, na drodze Oskara staje szkolny łobuz, Iwo, który wszędzie szuka okazji do wyłudzania pieniędzy od młodszych kolegów. Również i nasz bohater, zastraszony i szantażowany, daje się wciągnąć i brnie w coraz większe kłamstwa. W tle tych wszystkich problemów kiełkuje pierwsza miłość Oskara do nowej koleżanki z klasy, Hani.

W pewnym momencie nieodłącznym towarzyszem Oskara staje się kłamstwo. Chłopiec początkowo okłamuje najbliższych, bo myśli, że sam poradzi sobie z Iwem. Kłamstwo rodzi kolejne i chłopiec już sam nie wie jak wybrnąć z tej plątaniny. Relacje z przyjacielem psuje również uczucie do Hani. Ten z kolei, przejmując się losem ukochanej Saby, oddala się od Oskara. Błędne koło. A przecież wystarczy rozmowa. Takie to proste, a zarazem trudne, porozmawiać z drugim człowiekiem o swoich problemach, o uczuciach i troskach.

„Mój kumpel, Jeremi” to opowieść o pięknej długoletniej przyjaźni chłopców. Porusza dwa ważne problemy, które często pojawiają się w życiu dorastających młodych ludzi. Brak umiejętności rozmawiania to jeden z nich. Zresztą, jak zbawienną i terapeutyczną funkcję odgrywa właściwa komunikacja z drugim człowiekiem, przekonujemy się w końcu na kartach książki. Nawet rozmowa z dorastającą siostrą, która do tej pory wydawała się ekscentryczna i niedostępna, okazuje się lekarstwem na wszelkie nieporozumienia.

Drugim, równie ważnym problemem, jaki porusza w swojej powieści Ewa Martynkien, jest zastraszanie młodszych kolegów, wyłudzanie pieniędzy, szydzenie i wyśmiewanie. Taki mobbing często funkcjonuje w środowisku szkolnym i tajony przez ofiary (znów brak umiejętności podjęcia rozmowy), jest często trudny do szybkiego wychwycenia i ukrócenia. Dobrze, że problem jest przedstawiony w powieści dla dzieci.

Dla mnie ta książka ma bardzo pozytywny wydźwięk. Zagadnieniami, które porusza, autorka udowadnia, jak istotne są dla niej problemy dorastającej młodzieży. Zresztą jest pedagogiem i coachem rodzinnym i zapewne w praktyce nieobce są jej wspomniane treści. Już sam fakt, że umiejscawia akcję swojej powieści w szkole, obsadzając w niej czwartoklasistów, jest tego dowodem. Młody czytelnik, oddając się lekturze poczuje, że jest ważny. Co więcej, otrzyma, poprzez świetną literacką opowieść, receptę na rozwiązanie swoich problemów.

Książkę wydało Wydawnictwo Literatura. Jest zgrabna formatem, napisana sporych rozmiarów czcionką, delikatnie ozdobiona czarno-białą szatą graficzną autorstwa Artura Nowickiego, spójną z treścią. Do jej lektury zachęca okładka z zabawną i ekspresyjną ilustracją.

To nie tylko przygodowa książka, to również okazja do przemyśleń. Polecam, do wspólnego, ale również samodzielnego czytania. Koniecznie zakończonego rozmową.

Iwona Pietrucha
ocena 5

Mój kumpel, Jeremi

Mój kumpel, Jeremi

Ewa Martynkien
il. Artur Nowicki
wyd. Literatura, 2020
wiek 9+

Patronat portalu Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz