„Ohyda. Mała Księga Obrzydliwości” – recenzja książki

Ta książka nie pachnie zbyt dobrze. No bo jak ma pachnieć, jeśli nafaszerowana jest śliną, kupami, plwocinami, glutami, ściekami, sikami, błotem, wymiocinami. Często słychać w niej bąki, beknięcia i czuć smrody z ubikacji różnego rodzaju. Ale jak się okazuje, nie wszystko musi pachnieć, by być atrakcyjne. „Ohyda. Mała Księga Obrzydliwości”, bo o tej książce mowa, mimo pozornie odstraszającego tytułu, to fascynująca lektura dla młodszych i starszych.

Jakie są powody ślinienia się zwierząt? Dlaczego jeż się ślini i co robi ze swoją śliną? Po co sępowi kasztanatowemu śliniak? Czy wiecie, jaka jest technika samoobrony wielu zwierząt, do czego wykorzystują one kupowe bomby? Dlaczego badacze tak się cieszą na widok wysuszonych zwierzęcych kup? Jaki ptak nazywany jest fabryką kupy?

Podzielona na niewielkie rozdziały książka, „Ohyda. Mała Księga Obrzydliwości”, to swoista i nietuzinkowa skarbnica wiedzy o zwierzętach, ich zwyczajach i pomysłach na spędzanie wolnego czasu i przetrwanie. Przy współudziale plucia, dłubania w nosie, iskania wszy, smrodzenia bąkami i bekaniem, w towarzystwie pup i kup, błota i ścieków, glutów, sików, wymiocin, z widokiem krost, z opisem różnego rodzaju ubikacji… od pierwszej do ostatniej strony. Na jej kartkach znajdziecie wachlarz obrzydliwości, które wywołują skrzywienia małych buzi, ale przy okazji filuterne uśmieszki. Świetny i pełen humoru jest Kupokatalog, zamieszczony po rozdziale o kupach. Na pewno nie mieliście do tej pory pojęcia, jakie są rodzaje kup, do czego służą, dlaczego są skarbem dla naukowców, cennym nawozem, lekarstwem, budulcem, materiałem do obrony, pożywieniem czy kamuflażem. Dowiecie się, że nie wszystkie brzydko pachną, w przyrodzie są bowiem kupy o cudownym miodowym zapachu.

Książka niezbyt obszerna, ale zawierająca tyle treści, że od nadmiaru może zakręcić się w głowie. Nietuzinkowe kompendium wiedzy o tej, raczej wstydliwej, sferze zwierzęcej (i ludzkiej przecież) natury. Na końcu książki czytelnik może sprawdzić, jakim on sam jest paskudnikiem, a także rozwiązać test ze znajomości lektury.

Treść niewątpliwie świetnie uzupełniają ilustracje. Mnóstwo tu dynamiki w postaci graficznego bombardowania kupami, bryzgania śliną i sikami; kąpieli w glutach i błocie, tarzania się w śmieciach. Tą „ohydną” i zgrabną w formacie publikacją możemy się zachwycać dzięki Wydawnictwu Babaryba. Dosłownie – zachwycać! To będzie super lektura dla dzieciaków, które przecież uwielbiają wszelkie obrzydliwości. Wszystko, co na pewno wyzwoli w nich okrzyki typu: „fuj…”, „fu…”, „błe…” paradoksalnie jest arcyciekawe i wciągające. I wierzcie mi, przetestowałam, a widok zachwyconych małych buziek jest bezcennym dodatkiem do tej książki. Już sama okładka z zajadającym się glutami gorylem będzie okazją do spenetrowania wnętrza publikacji.

Zachęcam, choć jeśli zobaczą tę mini księgę wasze pociechy, zachęcać nie będzie trzeba zbyt długo. Gwarantuję świetną zabawę, mnóstwo śmiechu, a przy okazji naukę, która na długo pozostanie w umysłach małych czytelników. I gwarantuję, że będzie to najczęściej wybierana propozycja z dziecięcej biblioteczki. Przez maluchy, oczywiście!

Iwona Pietrucha
Ocena: 5

Ohyda

Ohyda. Mała Księga Obrzydliwości

Emmanuelle Figureas
il. Gael Beullier
przeł. Joanna Józefowicz-Pacuła
wyd. Babaryba
wiek: 5+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz