Teatr

„Szpak Fryderyk” – recenzja spektaklu

Otoczona ze wszech stron gwarem i niespożytą energią dzieci w wieku 5-7 lat, zasiadłam na widowni Sceny Kameralnej Teatru Lalek PLECIUGA w Szczecinie. Gdy oczekiwanie na spektakl zaczynało stawać się nieznośne, a z przodu widowni odezwał się zdesperowany głos jakiegoś malca: „Kiedy wreszcie będzie to przedstawienie?!”, wiedziałam, że ta wielka chwila już niedługo nastąpi.

„Pajacyk” – recenzja spektaklu

Co prawda do trzech razy sztuka, ale my trzeci raz już się oszukać nie damy! Wiedzeni nadzieją, że nasze poprzednie doświadczenie („Kopciuszek”) to może wyjątkowo pechowe wydarzenie, spróbowaliśmy obejrzeć inny spektakl z repertuaru „Teatru Literackiego” – „Pajacyk”, proponowany przez Centrum Promocji Kultury Praga Południe, w ramach akcji „Lato w mieście”.

„Mama Mu” – recenzja spektaklu

W wakacje mieszkańcy Bielan, Białołęki i Woli nie musieli oddalać się od swych domów, by dotrzeć do teatru. Bo teatr przyjechał specjalnie do nich – na pobliskie place zabaw. Ze spektaklem Mama Mu (a także ze Słoniem Elmerem, którego też mamy zamiar obejrzeć i opisać – jeśli pogoda pozwoli).

„Krawiec Niteczka” – recenzja spektaklu

Kolejny młodzieniec, który postanowił dojść do Pacanowa. Co prawda bez prawdziwej koziej bródki, ale, i owszem, z brodą przypominającą bródkę capa – ze stu trzydziestoma sześcioma włosami weń, które czasem zaplatał w warkoczyki. Bez rogów i ogona, mimo że jest „wytworem” wyobraźni i pióra tego samego człowieka co Matołek – Kornela Makuszyńskiego.

„Gdzie jest Pinokio?” – recenzja spektaklu

– Dlaczego nie wchodzimy? – pyta zniecierpliwione dziecko. – Bo nie mamy jeszcze nosów – odpowiada mama. Stoimy lekko stłoczeni przed namiotem cyrkowym, czekając na moment, aż zostaniemy wpuszczeni do środka i rozpocznie się spektakl. Ktoś kosi trawę, jakaś pani kręci watę cukrową. Niektórzy rodzice pośpiesznie wycinają z papieru długie nosy dla siebie i dla

„Magiczny Sklep z Zabawkami” – recenzja spektaklu

Zakładaliśmy, że będziemy się różnić w ocenie spektaklu, że Miłosz zacznie od pytania o zasadność zużycia takich ilości prądu i tak się nam potoczy dyskusja składająca się z kontrargumentów. A tu niespodzianka – jedyne „ale” to słone paluszki i nienajlepsze ustawienie krzeseł na widowni. Więcej zastrzeżeń brak.