„Mały Chopin” – recenzja książki

O wielkości i zasługach Fryderyka Chopina nie trzeba przekonywać nikogo, nawet dzieci. Większość z nich kojarzy z pewnością postać z rozwianym włosem, a te starsze prawdopodobnie ze szkolną wycieczką odwiedziły już lub wkrótce odwiedzą Żelazową Wolę.

Warto jednak, by nie tylko fizis jednego z największych muzyków i kompozytorów na świecie znalazła miejsce w świadomości najmłodszych. Dzięki książce Michała Rusinka okazało się, że można wymyślić rozwiązanie, by o muzyce poważnej, trudnych dźwiękach, skomplikowanych utworach, mówić w sposób przystępny, zrozumiały dla dzieci, lekki, a do tego wierszem. Mówić i pokazywać; zapraszać do przedstawionego na oryginalnych i świeżych, całostronicowych, niekiedy niedopowiedzianych i każących ruszyć wyobraźnię ilustracjach świata nut, instrumentów i codziennego życia.

Poznajemy więc kilkuletniego chłopca, który nie lubi szpinaku (tym autor z pewnością zyska sobie popularność wśród dzieci, lecz rodzice nie będą zbyt zadowoleni, no bo jak tu zareagować, gdy dziecko powie nam prosto w oczy: „Mamusiu, jeśli Chopin nie lubił, to ja też nie będę jeść”. No cóż, argument nie do zbicia). Śledząc kolejne etapy życia Chopina, dzieci zdobywają wiedzę z zakresu muzyki, która nierozerwalnie towarzyszyła najpierw najmniejszemu Fryckowi, później małemu Fryderyczkowi, a wreszcie dorosłemu Fryderykowi.

Ewa Świerżewska (tekst w nieco okrojonej wersji ukazał się w Piśmie Miesięcznym Ilustrowanym dla Kobiet „Bluszcz” nr 9)

Mały Chopin
Michał Rusinek
il. Joanna Rusinek
wyd. Znak, 2009
wiek: 5+

(Data publikacji: 2009-06-04)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz