Odkrywane na nowo – Sposób na księżniczkę – o książce „Oto jest Kasia”

To pewnie za sprawą wrodzonej przewrotności lubię tytuły, które zwodzą czytelników. Zgodnie z tym upodobaniem nie napiszę więc tym razem o książce, w której można przeczytać o metodach zdobycia ręki i serca księżniczki pięknej, nadobnej, cudownej, do tego bajecznie bogatej.

Moja księżniczka, wyszperana w utworach stojących w domowej biblioteczce, nie mieszka ani w pałacu, ani np. w nowojorskim apartamencie. Nie ma też domu na Maderze i willi w Monte Carlo. Jest za to rozkapryszona i musi skupiać na sobie uwagę innych. Wypada panienkę przedstawić bliżej. Chodzi o ośmioletnią Kasię, tytułową bohaterkę książki Miry Jaworczakowej (Oto jest Kasia, il. Hanna Czajkowska, Warszawa 1980).

Dziewczynka jest świetną uczennicą, jednak na pewno nie można o niej powiedzieć, że to dziecko doskonałe. Kasia przede wszystkim ma kłopot z międzyludzkimi relacjami. Dotyczy to zarówno jej rodziny, jak i otoczenia szkolnego, klasowego. Gdy do grona kolegów i koleżanek dziewczynki dołącza sympatyczna, życzliwa innym Antolka, Kasia jest z tego bardzo niezadowolona. Kiedyś tak ją popycha, że nowa traci równowagę i upada.

Księżniczka z kamienicy w jednym z polskich miast (wiadomo, że na pewno nie w stolicy i nie w Poznaniu) uważa, że to ona jest najmądrzejsza, najładniejsza, najzdolniejsza. Gdy dziadek Hilary nie zagląda do jej pokoju, tylko spędza czas z pozostałymi członkami rodziny, w tym z niemowlęciem ? Agnieszką, Kasia śmiertelnie się na niego obraża. Zresztą do wszystkich domowników ma poważne zastrzeżenia. Mama spędza czas głównie z najmłodszym dzieckiem, tatuś po powrocie z pracy biega po mieście w poszukiwaniu mleka w proszku i zapomina o kupnie książki o Pyzie, a starszy brat się wymądrza, każe jej odrabiać lekcje i nie marudzić przy jedzeniu. Agnieszki Kasia szczerze nie znosi. Gdy musi z nią zostać sam na sam, lekceważy płacz siostrzyczki. Mało brakowało, a stałaby się tragedia, bo maleńka wtuliła buzię w poduszkę i nie potrafiła się odwrócić. Nie zrobiłaby tego bez pomocy starszej siostry.

Kasia postanawia zrobić najbliższym na złość, dlatego przestaje się uczyć. Kłóci się z koleżankami i kolegami z klasy. W Kazka rzuca pomidorem, Ewce nie chce pożyczyć stalówki do pióra. Nic więc dziwnego, że nikt nie chce, by to ona zagrała Błękitną Królewnę w szkolnym przedstawieniu.

Gdyby nie wspomniane wyżej sygnały od otoczenia Kasia, nie zmieniłaby się nawet odrobinkę. W zakończeniu książki Mira Jaworczakowa napisała: Proszę, oto jest KASIA. Chyba ta sama, co na początku książki, bo nawet spódniczkę ma na sobie tę samą ? w kratkę. I wczoraj znów grymasiła przy jedzeniu jajecznicy: że niedobra, że nie można jej prędko zjeść. Zgubiła gdzieś zielony ołówek Jurka. […] A może to nie jest ta sama Kasia.

Księżniczka zmieniła się nie dlatego, że zaczęła nosić suknię wytworną jak na szlachetnie urodzoną pannę przystało. Dziewczynka po prostu zaczęła dostrzegać ludzi dookoła.

„Oto, jest Kasia” to pewnie dla niektórych książka z myszką. Taka z antykwariatu lub zakurzonego kącika w bibliotece. Które współczesne dziecko wie, co to jest stalówka? Które woli tom o Pyzie na polskich dróżkach od filmu na DVD lub gry komputerowej?

Świat, w którym funkcjonuje Kasia, na użytek niniejszego tekstu nazywana Księżniczką, na pewno jest prostszy niż dzisiejsza rzeczywistość. W nim dokładnie widać, co jest dobre, a co złe. Dlatego tej książki nie powinniśmy pomijać, podróżując z naszymi dziećmi po oceanach literatury.

Agnieszka Urbańska

Oto jest Kasia

Oto jest Kasia
Mira Jaworczakowa
il. Hanna Czajkowska
wyd. Nasza Księgarnia, 1980

(Dodano: 2010-08-24)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz