„Joachim Lis, detektyw dyplomowany” – recenzja książki

Joachim Lis to postać nie byle jaka! Właśnie ukończył Korespondencyjny Kurs dla Detektywów Prywatnych i tym samym zmienił nieciekawą posadę szewca (odziedziczoną po ojcu) na jakże intrygujący zawód detektywa. Joachim był bardzo pilnym uczniem, toteż podręcznik zna prawie na pamięć. Można by pomyśleć, że w takim mieście jak Modrzejów, w którym od dawna nie wydarzyło się nic niepokojącego, a jedyny stróż porządku Miś-Niedźwiecki przez większość roku śpi, taki zawód nie ma racji bytu. Jednak… ledwie Lis otworzył swoje biuro, a już zjawił się u niego pierwszy klient. I to też nie byle jaki, bo pan Bonifacy Borsuk – właściciel sklepu z towarami mieszanymi – we własnej osobie. Z jego piwnicy w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęło dziesięć słoików konfitur malinowych. Może strata nie byłaby taka wielka, gdyby nie fakt, że skradzione słoiki okazały się dopiero wstępem do znacznie poważniejszych zbrodni. I tutaj historia zaczyna się rozwijać, wikłać, a zagadka staje się coraz trudniejsza do rozszyfrowania. Bo Joachim, choć bez doświadczenia, trafił od razu na „grubą sprawę” – złodzieja, który nie pozostawia po sobie żadnych śladów. No, może z wyjątkiem literki „X” rysowanej na ścianie czy suficie miejsca postępku. Kto się za tym kryje? Czy dzielny Lis zdoła odzyskać skradzione panu Bonifacemu Borsukowi kosztowności? Czy uda mu się zdemaskować złoczyńcę i przywrócić spokój mieszkańcom Modrzejowa?

Ingemar Fjell nakreślił w humorystyczny sposób obrazek miasteczka, w którym mieszkają same zwierzęta. Mają one ludzkie cechy, profesje i dźwięczne imiona. Och, fantazja przeogromna, jeśli chodzi o ich dobór i skojarzenia za nimi płynące. Czyż to nie brzmi pięknie: Bibianna Borsuczyna czy Romuald Rosomak? Czysta poezja! (Sporo w tym zasługi tłumaczki). Powieść kryminalna dla najmłodszych ani przez chwilę nie nuży. Toczy się wartko i dowcipnie. Szczególnie godne polecenia są cytaty z podręcznika do Kursu na detektywa. Finezja splata się tu z celnością spostrzeżeń, a „akademicki język” z lekkością i zaskakującą puentą. Joachim w roli eleganckiego detektywa palącego „fajkę na wygiętym cybuchu” jest uosobieniem idealnego absolwenta rzeczonego Kursu. Nie inaczej jest z jego sekretarzem, równie pilnym i bystrym Gwidonem Gronostajem. Razem tworzą parę specjalistów na miarę Sherlocka Holmesa i jego przyjaciela dra Watsona.

Jak Fjell doskonale słowami zbudował mikroświat pełen tajemnic, tak Teresa Wilbik za pomocą prostych grafik przedstawiła galerię postaci pojawiających się w powieści. Takie są to właśnie ilustracje: nie „inscenizacje”, ale same portrety. Figlarną i lekką kreską dała wyraz swym wyobrażeniom o mieszkańcach Modrzejowa. Są wyraziste i zawadiackie, skromne, zazwyczaj eleganckie i „z charakterem”. Choć trzeba przyznać, że nie są to „obrazki”, które zachwycą młodsze dzieci. Taka sztuka przeznaczona jest dla wytrawnych i nieco starszych podpatrywaczy książkowych ilustracji. Gwarantuję satysfakcję z obcowania z kolejnym starannie wydanym tomem znakomitej serii „Mistrzowie Ilustracji” Wydawnictwa Dwie Siostry.

Agata Hołubowska

lis

Joachim Lis, detektyw dyplomowany
Ingemar Fjell
il. Teresa Wilbik
przeł. Maria Olszańska
Wyd. Dwie Siostry, 2008
wiek: 6+

(Data publikacji: 2010-07-30)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz