„Magiczne drzewo” – recenzja książki

Przed wielu, wielu laty, kiedy zaczynałam dopiero swoją przygodę z czytaniem, wpadła mi w ręce książka o dziewczynce Leli i zaczarowanym dębie, który spełniał jej życzenia. Była bardzo ciekawa, lecz niestety, kończyła się szybko tym, że w drzewo rąbnął piorun i Lela musiała stać się z powrotem normalną dziewczynką. Byłam tym zakończeniem fatalnie rozczarowana i zachodziłam w głowę, co się mogło dziać dalej. Czy to możliwe, żeby czary umarły razem z drzewem? Przecież, jeśli są naprawdę czarodziejskie, to powinny żyć wiecznie!

Minęło więcej niż pół wieku i nareszcie znalazłam odpowiedź na moje pytania. Oczywiście, znalazłam ją w innej książce, a mianowicie w „Magicznym drzewie” Andrzeja Maleszki. Odpowiedź jest zaskakująco prosta: kiedy umiera takie drzewo, jego właściwości czarodziejskie pozostają w drewnie i mogą być nimi obdarzone wszystkie przedmioty, które z tego drewna powstają…

Na początek – czerwone krzesło. Rodzina Filipa, Kukiego i Tosi już po raz drugi ma okazję poznać jego magiczną siłę. Ale ten kto sądzi, że posiadanie mocy magicznej oznacza życie pozbawione kłopotów, ten z pewnością przeczytał jeszcze o wiele za mało książek. Ponieważ jest wręcz przeciwnie: moc magiczna jest prawdziwą wylęgarnią kłopotów. I dzięki temu książka jest naprawdę ciekawa i pełna niespodzianek, goniących jedna za drugą tak szybko, że niemal trudno czytelnikowi za nimi nadążyć. Nie jest to bynajmniej bezpieczna, pogodna lektura dla tych, którzy szukają w czytaniu świętego spokoju. W galopie wydarzeń, w szaleńczym pokonywaniu przestrzeni na lądzie, w powietrzu, i, a jakże, w wodzie, łatwo jest przegapić ważne sprawy, które są ich prawdziwą przyczyną i które jeszcze po zamknięciu książki zmuszają do myślenia: o miłości, przyjaźni, wierności i odwadze, i tej ważnej umiejętności spoglądania na innych ludzi życzliwym wzrokiem, dostrzegania w nich tego co miłe i cenne, choćby nawet nie było to zbyt widoczne na pierwszy rzut oka.

Warto wiedzieć jeszcze jedno o „Magicznym drzewie”. To historia, która nigdy się nie kończy. Bo jeśli nawet czerwone krzesło odejdzie w niebyt, to przecież z potężnego, dębowego pnia można jeszcze stworzyć tyle przedmiotów… w drugim tomie do czerwonego krzesła dołącza piękny most zapomnienia, wykonany przez weneckiego mistrza, a przecież to dopiero początek magicznych wytworów. No, chyba, że samemu autorowi znudzi się pisanie, albo, że zabraknie mu w końcu konceptu. Ale i temu można przecież zaradzić, bo przecież czytelnik może pisarza wyręczyć i sam snuć dalsze magiczne opowieści, z własnego pomysłu.

W ten sposób przyłączy się do szlachetnej rodziny autorów, którzy już od dawna zastanawiają się nad tym czy można i warto wszystko móc. Są wśród nich Janusz Korczak, Maria Kędzierzyna /autorka wspomnianej bajki o zaczarowanej Leli/ Tadeusz Konwicki, Małgorzata Musierowicz i wielu, wielu innych – włącznie z tym pradawnym autorem śmiesznej bajeczki o kiełbasie, która przyrosła do do nosa…

Joanna Papuzińska
(recenzja przekazana przez Wydawnictwo Znak)

drzewo
Magiczne drzewo. Tajemnica mostu
Andrzej Maleszka
Oprawa twarda
ISBN: 978-83-240-1454-5
Format: 123×174
Ilość stron: 272
wyd. Znak, 2010 (premiera książki: 08.11.2010)
wiek: 6+

(Dodano: 2010-11-03)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz