„Rozmowy ze świnką Halinką” recenzja książki

Filip, pyzaty przedszkolak z bujną czupryną, różni się tym od innych chłopców z przedszkola, że… nigdzie się nie rusza bez swojej przytulanki – różowej świnki Halinki. Chłopaki trochę się niego śmieją, ale trudno, przecież nie zostawi swojej przyjaciółki. Skoro panie mogą kierować taksówkami, to chłopcy mogą przyjaźnić się ze świnkami. Ot, co!

To jest mały zarys sposobu myślenia Filipa. A co myśli świnka? Niech nikogo nie zwiedzie jej różowy ryjek i słodka sukienka. Halinka ma całkiem lotne myśli, potrafi też walczyć o swoje i jest zadziorna. Pazurów może nie ma, by je pokazywać, ale tupnąć raciczką, gdy trzeba, potrafi. To ona każe Filipowi walczyć o swoje, gdy sytuacja tego wymaga; ona podpowiada mu różne szalone pomysły, które często wynikają z jej prostolinijności. Jest buńczuczna i… nieco filozofująca. Potrafi walczyć o swoje – gdy Filip dostaje kota, Halinka nie kryje swej zazdrości. Z drugiej zaś strony jest lękliwa i często boi się swoich wyobrażeń o tym, co wydaje jej się potworem. Dzięki temu stwarza Filipowi okazje, by czuł się jej opiekunem i obrońcą, a także swego rodzaju tatą (świnka sama to proponuje), który ma większe doświadczenie i potrafi się nim dzielić. Filip musi też nieustannie swej przyjaciółce przypominać, że jest tylko pluszową maskotką, a jako takiej nie wszystko jej wolno.

„Rozmowy ze świnką Halinką” pełne są ciepła, optymizmu, dziecięcej naiwności i takiegoż postrzegania świata oraz wybujałej wyobraźni, którą bohaterowie wzajemnie się inspirują. Jest to książka o sile przyjaźni – uczuciu, które tak naprawdę pomaga małemu chłopcu normalnie funkcjonować i na swój sposób radzić sobie ze skomplikowanym światem dorosłych. Mama Filipa nie jest przedstawiona w najlepszym świetle: albo jest w pracy, albo rozmawia przez telefon, albo zajęta jest czytaniem gazety. Taty zaś prawie w ogóle nie ma w powieści (pojawia się raz czy dwa razy). Można więc odnieść wrażenie, że pluszak jest jedynym powiernikiem Filipowych tajemnic, a także jego wsparciem i nauczycielem.

Już po lekturze „Florki” wiedziałam, że Roksana Jędrzejewska-Wróbel znajdzie się w kręgu autorów wartych uwagi. Nie pomyliłam się. I tym razem jestem miło zaskoczona i pozytywnie nastrojona treścią dziecięco-mądrych dialogów przedszkolaka ze świnką. Najbardziej ujmuje mnie umiejętność wczucia się w tok rozumowania kilkuletniego dziecka i pełne wdzięku poczucie humoru. Pani Roksano, czekam na więcej!
Książkę zilustrowała – z dowcipem, wnikliwością i w żywych kolorach – Jona Jung. Jeśli obie panie miały okazję się poznać, to wierzę, że darzą się szczerą sympatią. Świat przedstawiony na ilustracjach jest światem widzianym oczami Filipa tak, jak treść jest jego wizją świata. Na obrazkach to dorośli są dziwnie nieproporcjonalni – za duzi, mało obecni i niedostępni. Większość ilustracji przysłania różowy ryjek i ognista czupryna chłopca.

A na koniec mały cytat:
– A wiesz, że dorośli się nie brudzą? – mówi Filip, gdy mama wyciera mu buzię.
– Na świecie jest dużo dziwnych rzeczy – odchrumkuje Halinka, odlepiając z ryjka bibułkę, która kiedyś była parasolką”.
To puenta jednego z rozdziałów. W ogóle puenty w tej książce lubię najbardziej!

Agata Hołubowska

nasza ocena: 5
rozmowy
Rozmowy ze świnką Halinką
Roksana Jędrzejewska-Wróbel
il. Jona Jung
wydawnictwo Bajka, 2011
wiek: 4+

(Dodano: 2011-04-12)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz