„Szpak Fryderyk” – recenzja spektaklu

Otoczona ze wszech stron gwarem i niespożytą energią dzieci w wieku 5-7 lat, zasiadłam na widowni Sceny Kameralnej Teatru Lalek PLECIUGA w Szczecinie. Gdy oczekiwanie na spektakl zaczynało stawać się nieznośne, a z przodu widowni odezwał się zdesperowany głos jakiegoś malca: „Kiedy wreszcie będzie to przedstawienie?!”, wiedziałam, że ta wielka chwila już niedługo nastąpi.

Z głośników wydobył się jazz, a na scenie pojawili się aktorzy: on – pan Huber w długim, kraciastym płaszczu i kapeluszu oraz ona – pani Maier w wielkim berecie i ogromnym, bardzo kolorowym swetrze. Oboje – mieszkańcy jednego domu, którego on jest właścicielem. Nigdy nie darzyli siebie sympatią; ona uważa go za sknerusa, a on ją za bałaganiarę. Do tego różni ich podejście do zwierząt: on lubi i dokarmia gołębie, po których ona musi sprzątać swój parapet, ona uwielbia szczury, których on nie znosi i nie chce widzieć w piwnicy swojego domu. Jednak pewnego dnia ich rozmowa, choć zaczęła się jak zwykle, potoczy się zupełnie inaczej…

Szpak Fryderyk1

Oboje za pomocą kilku włóczkowych gałganków stworzą piękną historię o małym Szpaku Fryderyku, który ucząc się latać, padł ofiarą… kropli ciemnej cieczy, sklejającej mu skrzydła. Ptak zdołał wślizgnąć się do lufcika w ścianie i tam padł jak martwy. Na pomoc przychodzą mu trzy szczury: jeden z klapką na oku, drugi w okularach, a trzeci – laboratoryjny, w czerwonym futerku i z zielonymi uszami. I tak zaczyna się przyjaźń zwierząt, zakończona… uwolnieniem małego szpaka i szczęśliwym jego powrotem do zatroskanych rodziców. A pani Maier i pan Huber? Polubili się i inaczej spojrzeli na nielubiane wcześniej zwierzęta.

Szpak Fryderyk2

Nieco ekologiczne przesłanie przyświecające idei spektaklu oraz budowanie przyjaźni między dwojgiem sąsiadów powinny na długo pozostać w dziecięcych umysłach. Podobnie, jak i inne elementy przedstawienia, przede wszystkim bardzo pomysłowa scenografia, złożona z kilku elementów: makiety kamienicy o nieregularnych ścianach, ławki, dwóch kubłów na śmieci i najważniejszego – trzepaka, na którym wisi… dywan, potem drzewo, później plątanina rur, gdzie bawią się szczury i na końcu kratka wentylacyjna, przez którą wydostaje się Fryderyk. Zmiana scenografii odbywa się niezwykle szybko, ponieważ jest to płachta materiału zamontowana na roletach. Zabieg bardzo prosty, ale jakże użyteczny!

Szpak Fryderyk3

Przedstawienie okraszone zostało piękną jazzową muzyką, a aktorzy niejednokrotnie śpiewają i tańczą, bardzo dynamizując akcję. Wartko tocząca się historyjka, w której co chwilę coś się zmienia, nie pozostawia miejsca na nudę, a po skończonym spektaklu dzieci pytały: „To przerwa czy koniec?”, co świadczy o tym, że nie poczuły się zmęczone i miały ochotę na więcej…

Ci mali widzowie dali się porwać opowieści, gromko krzycząc, gdy doszło do uwolnienia szpaka. Śmiali się i klaskali w trakcie przedstawienia, okazując przy tym wiele emocji. Myślę, że ich reakcja jest najlepszą recenzją.

Agata Hołubowska*
fot. z archiwum Teatru

Szpak Fryderyk
(„Spatz Fritz”)
Rudolf Herfurtner

tłumaczenie – Lila Mrowińska-Lissewska
reżyseria – Zbigniew Niecikowski
scenografia – Bożena Pędziwiatr
muzyka – Piotr Klimek
ruch sceniczny – Arkadiusz Buszko
prapremiera polska – maj 2006
obsada: Marta Łągiewka, Mirosław Kucharski

sugerowany wiek: 5+

Teatr Lalek Pleciuga
plac Teatralny 1
(róg ul. Wąskiej i ul. Wielkopolskiej)
71-405 Szczecin
tel. centrali:
091 4455100
sekretariat@pleciuga.pl
www.pleciuga.pl
Więcej informacji o ofertach, miejscach, spektaklach i cenach

*Agata Hołubowska (ur.1981) – z wykształcenia teatralog i etnolog, z zamiłowania podróżniczka i fotograf-amator, a z potrzeby mama i zagorzała czytelniczka dziecięcych książek.

Dodano: 2010-03-25

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz