„Zły jednorożec” – recenzja książki

Tytuł „Zły jednorożec” określa pierwszą część trylogii fantastycznej dla młodzieży oraz sam cykl powieści. Autor (Platte F. Clark) łączy fantasy z science-fiction; przeskakuje od świata rzeczywistego do równoległych magicznych wymiarów, równocześnie przerzucając bohaterów ze współczesności do przyszłości.

Podczas lektury poznajemy zarówno zwyczajnych ludzi, a dokładnie gimnazjalistów: Maxa, Dirka i Sarę, jak i postacie charakterystyczne dla fantasy: magów, czarodziejów, smoki, krasnoludy, czy te stworzone przez autora: frobbity i najbardziej magiczne ze stworzeń – krwiożercze jednorożce. Nie zabraknie również sztucznej inteligencji, czyli zbuntowanych maszyn przejmujących władzę nad światem ludzi.

W kolejnych rozdziałach obserwujemy na przemian przygody Maxa i jego kompanii oraz poczynania nieznanych im mieszkańców świata magicznego. Cytowane są również krótkie fragmenty „Kodeksu nieskończonej poznawalności”, nie zawsze bezpośrednio komentowane w głównej narracji. Księga ta, której posiadaczem i czytelnikiem jest Max, kryje w sobie chyba więcej zagadek, niż wyjaśnień. Kodeks stanowi równocześnie największą tajemnicę, broń i obiekt pożądania wszystkich mocarzy w magicznym wszechświecie P.F. Clarka.

„Wszelka magia stanowi odbicie piętnastu Zaklęć Pierwotnych. Ich początki nie są znane, ponieważ Zaklęcia Pierwotne zostały nie tyle stworzone, co znalezione. Ze wszystkich czarowników, jedynie Maximilian Sporazo pojmował je tak głęboko, że potrafił pochwycić je i wykorzystywać w formie źródłowej. Wielu czarowników próbowało tego, ale w rezultacie wpadali w szaleństwo albo ginęli. Z tego powodu Piętnaście Zaklęć zostało ukryte przed człowiekiem i jego słabościami”.

Ta nieco postrzępiona historia z czasem zaczyna układać się w całość. Misterna plecionka wątków, narracji oraz stylistyk wciągają i bawią, ale chwilami też przerastają młodego czytelnika.

Wydawca poleca książkę dzieciom powyżej ośmiu lat, moim zdaniem odpowiedniejszą granicą jest +10. Po pierwsze, nie znam żadnego ośmio- ani dziewięciolatka, który poradziłby sobie z samodzielną lekturą tak obszernej (427 stron, 33 rozdziały) i skomplikowanej powieści – ja czytałam ją z dziewięcioletnim synem na głos, przez wiele dni. Po drugie, konwencja „Złego jednorożca” obejmuje nie tylko legendarne przypowieści oraz szkolne, magiczne i fantastycznonaukowe przygody, ale również dosłowne, szczegółowo opisane okrucieństwo. Co prawda niektóre dzieci są przyzwyczajone do drastycznych wizji z kreskówek, filmów „dla dorosłych” i gier komputerowych, jednak wciąż bliżej im do zwykłych zabawek niż do upiornych klownów i laleczki Chucky. Nam było ciężko przebrnąć przez pewne fragmenty omawianej książki, choć fantasy bardzo lubimy.

„A potem zauważył dowódcę rycerzy, który dotąd leżał na ziemi. Teraz podnosił się wolno, ale skórę miał brązową i napiętą. Gęste niedawno włosy wypadały całymi pasmami i pozostało tylko kilka kosmyków. A twarz zamieniła się w żywą czaszkę, pozbawioną oczu – w pustych oczodołach jarzyło się czerwone światło.

– Idź – rozkazała Księżniczka tej zgrozie w rycerskiej zbroi. – Ucztuj na ciałach swych braci.
Stwór poczłapał naprzód, chwycił jednego z rycerzy za gardło i skręcił gwałtownie dłonie, łamiąc mu kark. Potem odwrócił się do kolejnego, któremu właśnie udało się znaleźć swój miecz. Przerażony rycerz wbił klingę w ramię napastnika, ale z rany posypał się tylko różowy piasek. Rycerz wrzasnął przerażony, gdy nieumarły wyrwał mu broń i pochwycił mocno. Księżniczka odwróciła się lekceważąco i podeszła do Magara, który nie mógł oderwać wzroku od tej masakry”.

Pomijając niesmaczne fragmenty oraz niedociągnięcia językowe, polegające na nieprawidłowej budowie zdań (błędy składniowe) i ich zawiłości (błędy stylistyczne), książka jest interesującym przykładem nowej powieści fantastycznej dla młodzieży. Nie ma w niej oryginalnych motywów i bohaterów, których syn nie skojarzyłby czy to z sagą Star Wars, czy z książkami J.R.R. Tolkiena, C.S. Lewisa, George’a MacDonalda lub J.K. Rowling, czy też z „gatunkowymi” filmami. Jednak całość czytało się nam dobrze, czasem nawet z wielką przyjemnością, jak w przypadku partii tekstu przesyconych lekkim, nieco zwariowanym poczuciem humoru.

„Trzaski łamanych gałązek wypełniły poranną ciszę. Max usiłował sam siebie przekonać, że to pewnie jeleń, brykający sobie po lesie. Prawdę mówiąc, byłby zadowolony z dowolnego zwierzęcia, byle tylko brykało. Potwory skradają się, czają, czyhają, nawet się rzucają. Ale nie umieją brykać – to jedno z fundamentalnych praw natury. Usłyszał także inne odgłosy. Zdawało się, że nadchodzi coś ciężkiego i metalicznego, sunącego powoli i metodycznie. Nie wyczuwał w tym ani odrobiny brykania. Wcale”.

Ta lektura na pewno nie pozostawi czytelnika obojętnym, warto spróbować, czy zdołacie podjąć wyzwanie „Kodeksu nieskończonej poznawalności”.

Bożena Itoya

Ocena: 3+

Zły jednorożec

Zły jednorożec

Platte F. Clark
Przeł. Piotr W. Cholewa
Wydawnictwo CzyTam
Warszawa 2015
Wiek: 8+ (sugestia recenzentki: 10+)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz