„Wesoły kaszkiecik” – recenzja książki

Przyglądając się okładce, można podejrzewać, że trzymamy w rękach wesołą książkę. Widoczny na niej mężczyzna unosi ręce do góry i bardzo szczerze się śmieje. Co wzbudziło w nim taką radość? Tytułowy „Wesoły kaszkiecik”!

Cała historia zaczyna się zwyczajnie. Są wakacje i główny bohater tej historii, Zyzio, jedzie do Dziadusia i Babusi. O ile Babusia z przyjazdu wnuka bardzo się cieszy, o tyle Dziadusiowi perspektywa spędzenia czasu z wnukiem niespecjalnie przypada do gustu. Dziaduś uważa, że będą z tego same kłopoty, na dodatek on będzie musiał za Zyziem biegać po lesie i organizować mu wolny czas. Ale Babusia jest przekonana, że wnuk doskonale sobie poradzi, a jeśli nie, to ona się nim zaopiekuje, a Dziaduś będzie miał święty spokój! Zyzio rzeczywiście strasznie się w domu dziadków nudził, w końcu wymyślił, że pójdzie sam do lasu. Po co? Tego Zyzio dokładnie nie wiedział, ale w lesie musiało czekać na niego coś ciekawszego, niż na podwórku Babusi i Dziadusia. Idąc, przyglądał się drzewom i podziwiał zwierzęta. Aż chce się powiedzieć, las jak las. Po tym spacerze Zyzio pewnie wróciłby spokojnie do domu, gdyby nagle nie usłyszał dziwnych śmiechów, dobiegających z okolicy polany, na której stał. Komu było tak wesoło? Mrówkom! Maleńkie owady chodziły wokół kraciastej czapki z daszkiem. Zyzio nie wiedział, co tak bardzo mogło rozbawić mrówki, ale podejrzewał, że ma to coś wspólnego z czapką. Podniósł ją z ziemi, obejrzał dokładnie, ale niczego niezwykłego nie dostrzegł. Wkrótce obok Zyzia pojawił się Zając, z którym chłopiec zaprzyjaźnił się rok wcześniej i to on wyjaśnił chłopcu, że trzyma w ręce Wesoły Kaszkiecik, który rozbawia każdego, kto włoży go na głowę. Przedziwne nakrycie głowy bardzo zainteresowało Zyzia, a najbardziej ciekawiło go to, skąd kaszkiecik wziął się w lesie. Tego jednak Zajączek nie wiedział. Chłopiec i Zajączek wzięli Wesoły Kaszkiecik ze sobą i udali się na poszukiwania osoby, która go zgubiła. Niestety nie udało im się odnaleźć jej w lesie. Dopiero na wsi znaleźli kogoś, kto może kaszkiecika nie zgubił, ale komu był on bardzo potrzebny…

Książka Bohdana Butenki poprawia nastrój. Może i nie można jej włożyć na głowę, jak kaszkiecika z tej historii, ale można ją czytać i bardzo szeroko się przy tym uśmiechać. Można nawet śmiać się do rozpuku, bo historia jest naprawdę zabawna. Ale nie tylko o humor tu chodzi. „Wesoły kaszkiecik” jest również znakomicie napisany. W końcu wyszedł spod pióra mistrza Butenki, na którego książkach wychowały się i wychowują nadal kolejne pokolenia Polaków. Przezabawne, proste, ale przyciągające wzrok rysunki i znakomita, pełna humoru historia. Oto książka doskonała.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

Wesoły kaszkiecik

Wesoły kaszkiecik

Bohdan Butenko
Akapit Press, 2017
Wiek: 5+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz