„Wyspa mojej siostry” – recenzja książki

Na wyspę trudno dotrzeć. Nie łączą jej z lądem żadne mosty. Trzeba mieć łódź albo tratwę i długo wiosłować. Żeby dotrzeć na wyspę, potrzeba wysiłku, wielu może zrezygnować już na początku drogi, niektórzy wycofają się w trakcie. Tylko najwytrwalsi dotrą do jej brzegów.

Czasem mówi się, że człowiek jest samotną wyspą. I jest w tym stwierdzeniu sporo prawdy, bo często niby żyjemy razem z innymi, a tak naprawdę nic nas nie łączy.

Takimi samotnymi wyspami byli bohaterowie książki Katarzyny Ryrych. Każdy z nich miał własny świat. Myśka-Maryśka, Pipi i ich tata. Byliby pewnie całkiem zwyczajną, mieszkającą w bloku rodziną, gdyby nie choroba Pipi. Pipi ma zespół Downa, żyje w swoim własnym świecie i używa własnego, zrozumiałego tylko dla jej najbliższych języka. Pipi nie chodzi do szkoły, ale potrafi ugotować obiad i pokroić ogórki na niemal przezroczyste plasterki. Zapamiętuje błyskawicznie wszystkie wiersze i piosenki, których uczy się jej młodsza siostra. Myśka-Maryśka bardzo kocha Pipi, początkowo może się wydawać, że nie do końca dostrzega różnice między nimi. Chce na przykład, żeby siostra poszła z nią do szkoły. Dziewczynki idą razem do szkoły, ale kończy się to katastrofą. Od tej pory miejsce w ławce obok Marysi jest puste, czeka na Pipi, która do szkoły już nigdy nie wróci. Każdego dnia będzie czekać na siostrę i tatę z obiadem. A Marysia będzie dojrzewać i zmieniać się. W gimnazjum poza ludzi, których wpuści na swoją, dotąd pustą wyspę. Taką osobę pozna również tata bohaterek, który po śmierci ich mamy nie mógł znaleźć kobiety, która nie bałaby się Pipi. A czy Pipi pozna ludzi, którzy będą mogli wejść na jej wyspę? Pozna, ale żeby to zrobić będzie musiała opuścić rodzinny dom…

Książka Katatrzyny Ryrych pokazuje świat osób niepełnosprawnych z zupełnie innej, często pomijanej strony. Widzimy całą historię widzianą oczami Marysi, młodszej siostry Pipi. Kiedy poznajemy siostry i ich tatę, Marysia ma rozpocząć naukę w szkole. Kiedy opowieść się kończy, Marysia jest dorosła i studiuje medycynę. Wybrała te studia, żeby znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego jej siostra urodziła się chora. Ale nigdy nie wytłumaczy tego Pipi, bo Pipi odejdzie, zanim Marysia pozna odpowiedź na nurtujące ją pytanie.

„Wyspa mojej siostry” nie unika trudnych pytań. Katarzyna Ryrych pokazuje blaski i cienie życia pod jednym dachem z osobą niepełnosprawną. Tata i Marysia bardzo kochają Pipi, starają się ją zrozumieć, ale jest im trudno. Bywają chwile, kiedy nie mają już sił, kiedy tata sięga po papierosy, a Marysia zaszywa się pod kołdrą. W tym właśnie tkwi moc tej książki, „Wyspa mojej siostry” jest prawdziwa i szczera w stosunku do czytelnika. A czytelnik poznaje życie osób niepełnosprawnych i ich bliskich. Ze wszystkimi blaskami i cieniami ich codzienności. Dzięki tej książce łatwiej będzie zrozumieć i niepełnosprawnych, i tych, którzy się nimi opiekują. A zrozumienie i poznanie tego świata może doprowadzić do tego, że nasz świat stanie się lepszy i niepełnosprawni będą stanowić jego pełnoprawną część.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

Wyspa mojej siostry

Wyspa mojej siostry

Katarzyna Ryrych
ilustracje Ewa Beniak-Haremska
wydawnictwo Literatura, 2017 (wyd. II)
wiek: 7+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz