„Baśń o Latającym Rumaku” – recenzja książki

Książę Miraż boryka się z problemem, który doskonale znają włodarze wielu dużych, polskich miast. Z jego państwa wszyscy uciekają. Władcę sytuacja zaczyna niepokoić, więc szuka pomysłu na to, jak zachęcić ludzi do powrotu w rodzinne strony.

To jednak wcale nie jest takie proste. Rodzina królewska i mieszkańcy dworu zajęci są raczej własnymi sprawami i długi czas zdają się nie dostrzegać problemów nękających państwo. Oczy otwierają im się dopiero, kiedy z zagranicznych wojaży wraca księżna Wanda. Zauważa ona, że pod jej nieobecność w kraju nie zmieniło się nic, a jeśli jakiekolwiek zmiany się dokonały, to były to tylko i wyłącznie zmiany na gorsze. Drogi nie są remontowane, bo używa się ich tylko po to, żeby wyjeżdżać z kraju. Brakuje szkół, bibliotek i wszystkich innych rzeczy, które mogłyby zatrzymać ludzi na miejscu. Król, może i miałby ochotę na wprowadzenie pewnych nowości, ale zupełnie nie wie, jak się do tego zabrać. Z pomocą przychodzi przypadkowy przybysz, który okazuje się być osobistym doradcą księcia Protona, czyli władcy sąsiedniego państwa. Od razu zauważa on, że książę Miraż ma za mało doradców, powinien mieć ich minimum dwóch, a ma zaledwie jednego! Dla jego państwa nadchodzą trudne czasy i każdy doradca będzie na wagę złota. Trudne, czyli jakie? Nie będzie w kraju jeszcze gorzej, nie wyjadą wszyscy, którzy jeszcze zostali. Wręcz przeciwnie, w państwie, którym rządzi książę Miraż zapanuje dobrobyt! Skąd taki wniosek? Ano stąd, że na niebie widać było Latającego Rumaka, a jeśli on pojawia się w jakimś państwie, zawsze dzieją się tam rzeczy niezwykłe i dobre dla mieszkańców. Na początek trzeba otworzyć uniwersytet, on przyciągnie do kraju żądnych wiedzy młodych ludzi. Razem z nimi przybędą oczywiście nauczyciele, którzy zmienią oblicze państwa. Powstaną również biblioteka z prawdziwego zdarzenia, bo co prawda jedna biblioteka już jest, ale tak naprawdę nikt nie wie, co się w niej znajduje. Zmiany nadciągają, ale czy książę Miraż i jego rodzina są na to gotowi? To się dopiero okaże.

„Baśn o Latającym Rumaku” zachwyca językiem, ale nie ma się czemu dziwić, skoro ta książka wyszła spod pióra Henryka Bardijewskiego. Kolejne strony pełne są inteligentnego humoru, który trafi zarówno do dzieci, jak i ich rodziców. Wiele sytuacji można z łatwością porównać do współczesnych wydarzeń. Dzięki temu „Baśń o Latającym Rumaku” będzie bawić tak samo i dzieci, i rodziców, choć każdy z nich może się śmiać z zupełnie innych rzeczy. Ale jest w tej książce coś jeszcze. Są niesamowite ilustracje autorstwa mistrza Bohdana Butenki! Charakterystyczna kreska, piękne, ale i niezbyt krzykliwe kolory. Klasa sama w sobie. Książka do czytania i oglądania. Do śmiechu i refleksji. Dla każdego, kto lubi dobrą literaturę.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

Baśń o latającym rumaku

Baśń o Latającym Rumaku

Henryk Bardijewski
il. Bohdan Butenko
wyd. Prószyński i S-ka, 2017
wiek: 8+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz