Król Maciuś I – dziecko, które chciało się zaopiekować całym światem – recenzja spektaklu

Są takie powieści, których aktualność nie mija. Historie, które trafiają do kolejnych pokoleń i wciąż są ważne i prawdziwe. „Alicja w Krainie Czarów”, „Mały książę”, „Dzieci z Bullerbyn”, „Piotruś Pan”… To dzieła, które znają wszyscy na świecie, czytaliśmy je w dzieciństwie i pragniemy, żeby poznały je nasze dzieci. Mamy także taką polską powieść, wydaną w 1922 roku, a stworzoną przez nieocenionego Janusza Korczaka.

„Król Maciuś I” to książka z dzieciństwa, której treść zapada głęboko w serce. Historia księcia, który osierocony, musi jako dziecko zasiąść na tronie i rządzić swoim krajem. Teraz możemy powrócić do tej powieści z naszymi dziećmi – w teatralnej odsłonie wykreowanej przez Teatr Lalka.

Teatr z przebogatą tradycją, w którego murach od dziesiątek lat zasiadają kolejne rzesze małych teatromanów sięgnął po cenną klasykę polskiej literatury – chyba nie może zaistnieć lepszy mariaż. Z tą nadzieją zasiadaliśmy z Małym Bzikiem Kulturalnym na widowni, mając tylko niewielkie obawy, jak twórcy tej adaptacji poradzą sobie z dotarciem z tekstem z 1922 roku do wymagającej młodej publiczności?

Udało się wykreować nowoczesne i atrakcyjne przedstawienie. Przede wszystkim skrócono znacznie oryginalny tekst, pozostawiając to, co w nim niezbędne i najistotniejsze. Kiedy umiera król, mały chłopiec, jako jedyny dziedzic tronu, musi porzucić ukochane klocki i zacząć kierować królestwem. Ale jak ma tego dokonać, skoro nie umie rachować ani nawet czytać? Grono zaufanych ministrów jego ojca szybko postanawia, że będzie on tylko figurantem pokazującym się od czasu do czasu poddanym, a prawdziwą władzę będą sprawować oni.

Obowiązkiem Maciusia jest pilna nauka i restrykcyjne ćwiczenie się do roli najmłodszego władcy. Tu symbolicznie zastosowano lalkę postaci Króla Maciusia – jedyną zresztą, która gra w przedstawieniu. To z nią rozmawia także główny bohater, przeżywając rozterki, jakie stały się jego udziałem. Szybko ma jednak dość swojej marionetkowej roli i posłuszeństwu etykiecie. Zdaje sobie sprawę ze swojej władzy, obejmując panowanie.

Władza w rękach dziecka? Przez szereg nieroztropnych reform kraj się osłabia i staje się łatwym celem ataku. W królestwie wybucha wojna. Podczas wojennej sceny dowiadujemy się, że wojna to okrutna gra dorosłych, podczas której załatwiają oni swoje nieczyste interesy i że media potrafią przekłamywać przekaz. Zrozpaczony nieszczęściem, jakie sprowadził na kraj i załamany swoimi obowiązkami, Maciuś udaje sią na tułaczkę, trafiając do dzikiej krainy. Tu w oryginale kończy się pełna, pierwsza część powieści Korczaka, ale opowieść na scenie trwa dalej. Na dzikiej wyspie Maciuś spotyka Talikę, piękną niepokorną dziewczynę – ptaka.

Ta barwnie zagrana (i zaśpiewana) postać jest symbolem obcych kultur, które tak trudno zaakceptować dorosłym. Jednak dziecko jest ponad takimi podziałami, posiada wrodzoną tolerancję. Maciuś zaprzyjaźnia się z Taliką – dzięki jej niewinności, nieskażonemu obrazowi świata i prostym prawdom (Talika mówi na przykład: „Kraj, w którym każde dziecko jest jak król, jest jak światło księżyca”) odzyskuje pewność siebie i wyrusza w powrotną podróż do kraju (bo „mądrością jest wyruszyć, kiedy nie należy zostać”). Po powrocie organizuje w królestwie sejm dziecięcy. Pomysłowa scena obrad sejmu jest w Lalce połączeniem licznych nagrań wypowiedzi dzieci (np. „precz z dyktaturą dorosłych!”), dobiegających z różnych zakątków sali (zaskoczone dzieci rozglądają się, skąd dobiegają głosy) z zaproszeniem ich do własnych wypowiedzi. Kiedy Król Maciuś wychodzi do widowni z mikrofonem, aby wysłuchać dziecięcych postulatów, w górę wystrzela las rąk i nie ma końca okrzykom i pomysłom („żeby co dzień było Boże Narodzenie!” „Żeby nie było prac domowych!”).

W zaskakująco współczesnej formie plastycznej i scenograficznej adaptacji udało się w inscenizacji w Lalce oddać to, co w oryginalnej powieści Korczaka najistotniejsze: dziecko, mimo że traktowane przez dorosłych z uwagą i troską, powinno pozostać dzieckiem, w całej swojej niewinności. Bo mimo że bywa mądrzejsze i bardziej przenikliwe niż niejeden dorosły, słuchajmy go uważnie, ale nie zabierajmy z bezpiecznej krainy dzieciństwa.

Olga Kubiak-Skwarek/bzikkulturalny.pl

król maciuś

Król Maciuś I

Adaptacja, dramaturgia: Martyna Lechman
Reżyseria: Daria Kopiec
Scenografia: Matylda Kotlińska
Muzyka: Adam Świtała
Choreografia: Jacek Owczarek

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz