„Zebrulik. Pierwszy okruszek szczęścia” – recenzja książki

Prezenty kupowane na ostatnią chwilę często bywają nietrafione. Źle dobrane perfumy, niezbyt interesująca książka albo porcelanowa figurka, która zupełnie nie pasuje do wystroju mieszkania obdarowanego. Czasem jednak okazuje się, że taki kupiony na szybko prezent skrywa w sobie coś, czego się nie spodziewamy.

Może się na przykład okazać, że kupiona przez nas poduszka żyje… Niewiarygodne, prawda? A jednak możliwe! Tak właśnie było z Zebrulikiem. On również został kupiony w szale przedświątecznych zakupów. Bohaterka wypatrzyła go wśród „błyszczących choinek, uśmiechniętych Mikołajów, baławanków oraz reniferów”. Od razu zawiązała się między nimi nić porozumienia i wydawałoby się, że wszystko będzie dobrze, że ich wspólne życie będzie szczęśliwe i zgodne. Stało się jednak inaczej. Zebrulik (bo takie imię nosił) okazał się raczej zwierzakiem prowadzącym bardzo intensywne i ciekawe życie. Jego właścicielka po powrocie do domu zastaje rozrzucone poduszki, puste pudełka po czekoladkach. Ktoś wypija świeżo zaparzoną kawę, wyjada morele, a nawet próbuje rozwiązywać zadania z matematyki! Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że dziwne rzeczy dziejące się w tym domu, muszą być sprawką Zebrulika. Ale Zebrulik nie robi tego złośliwie… Zebrulik ma swoje problemy i zmartwienia, które próbuje rozwiązać…

Ta nietypowa, bo żywa poduszka podróżuje, poszukując szczęścia. Jeśli uda mu się trafić na nie, zbiera jego okruszki i zachowuje je na później. Nie jest mu jednak łatwo, bo wszędzie, gdzie się pojawi czuje się obco i nigdzie nie potrafi zagrzać miejsca na dłużej. Przypomina w swoich dążeniach wielu dorosłych, którzy również szukają siebie, swojego szczęścia i spełnienia. Z tego powodu ta książka to nie tylko piękna i mądra opowieść zarówno dla najmłodszych, jaki i dla rodziców.

Książka Urszuli Giewoń zabiera czytelników w niezwykłą podróż. To piękna, utrzymana w baśniowym klimacie, opowieść o szczęściu. Dorośli często za nim gonią, upatrują go w różnych sferach życia. Jak Zebrulik próbują znaleźć swoje miejsce na ziemi. To jednak często bywa nieosiągalne, a z tego powodu ludzie popadają w jeszcze większe „dołki psychiczne”. Wielkie podróże Zebrulika również nie dawały mu pełni szczęścia. Zebrulik ciągle za czymś tęsknił i czegoś mu brakowało. Jak się okazuje zbieranie okruszków szczęścia i jego posiadanie nie daje mu prawdziwego spełnienia i pełnej radości. Każdy czytelnik zinterpretuje książkę Urszuli Giewoń w inny sposób, każdego do refleksji skłoni inna podróż i przygoda Zebrulika. A po przeczytaniu tej opowieści być może spojrzą na życie inaczej i dzięki temu odważnie wyruszą na poszukiwanie własnego szczęścia i spełnienia.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska

Ocena 5

zebrulik_okladka (002)

„Zebrulik. Pierwszy okruszek szczęścia”

Urszula Giewoń

Alegoria, 2017

Patronat Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz