„Wiewiórki, które nie chciały się dzielić” – recenzja książki

Ta książka w pierwszym momencie zachwyciła mnie szatą graficzną. Niezwykle rzadko zdarza się taka sytuacja. Zawsze najpierw zwracam uwagę na wątek, treść, na końcu dopiero ilustracje. W tym przypadku nie mogło być tak jak zawsze.

Przepiękne ilustracje przyrody, niezwykle umiejętnie dobrana kolorystyka, nasycenie barw, dynamika poszczególnych obrazów, wszystko to sprawia, że czytelnik ma wrażenie istnienia na kartkach książki. Spacerowania po cudnej urody jesiennym lesie, figlowania ze zwierzęcymi bohaterami, przeżywania wraz z nimi drastycznych przygód nad wodospadem. Te ilustracje żyją, tak że słyszy się spadającą szyszkę, szum wzburzonej wody niosącej niebezpieczeństwo, beztroski śmiech wiewiórek. Jednak szybko okazuje się, że również tekst jest dziełem sztuki, poetyckim tym razem. Prawdziwy majstersztyk.

Cyryl to beztroska wiewiórka, która całą długą jesień spędziła na zabawie, nie troszcząc się zupełnie o swój brzuszek. Kiedy ów dopomina się o pożywienie, nasz bohater dostrzega samotnie leżącą szyszkę. Okazuje się, że na nią ma również chrapkę drugi bohater opowiadania. Cyryl i Błażej zaczynają rozpaczliwą walkę o pożywienie. A szyszka? Spada, odbija się, strzela w górę, ucieka…, by wreszcie stanąć, zadrżeć i… wpaść do strumienia. Jednak zgodnie z powiedzeniem „gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta”, szyszka za sprawą ogromnego ptaszyska szybuje wysoko w chmurach. Nasi bohaterowie są tak zdeterminowani ratowaniem pożywienia, że nie zauważają wodospadu. Zaczyna się mordercza walka o przetrwanie. Jak się skończy ta bezmyślność? Jak to się dzieje, że szczęście się mnoży, gdy się je dzieli?

Zapraszam do lektury pięknej, mądrej książki autorstwa znanego duetu Rachel Bright i Jim Field. To nie pierwsza książka tej pary, wydana przez wydawnictwo Zielona Sowa. Nie dość, że pięknie skonstruowana, to na dodatek bardzo wartościowa edukacyjnie. Opowieść o wiewiórkach, które nie chciały się dzielić, pokazuje nam, jaką cenę ma prawdziwe szczęście i jak cudownie mieć kogoś z kim można dzielić śmiech.

Publikacja, oprócz wspomnianej już cudownej urody szaty graficznej, napisana jest rymowanym tekstem. Zgrabnie stworzone rymy dodają smaku książce, stopniują napięcie, grają na emocjach czytelnika. Książka jest dość dużego formatu, w twardej okładce, przedstawiającej obrażonych na siebie głównych bohaterów. Niewiele w niej tekstu, rzekłabym, że to bardziej ilustracje „opowiadają” fabułę. Opowiadają ją tak, że nie można przestać czytać.

To lektura dla najmłodszego czytelnika. Już czterolatki słuchają z otwartą buzią, a ich oczy błyszczą z przejęcia i przerażenia, by na końcu uśmiechnąć się wraz z głównymi bohaterami. A jak pięknie potrafią rozmawiać o książce i niesfornych zwierzakach!

Nie wierzycie? Przekonajcie się sami! Zachęcam do tej cudownej lektury.

Iwona Pietrucha
ocena 5

Wiewiórki

Wiewiórki, które nie chciały się dzielić

Rachel Bright
il. Jim Field
przeł. Barbara Supeł
wyd. Zielona Sowa
wiek: 4+

Patronat portalu Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz