„Pozytywka” – recenzja książki

Ta książka ma w sobie wszystko, co lubię – umiejscowienie w początkach XX w. i na dodatek w jednym z ciekawszych europejskich miast; fantastyczny klimat tamtych czasów, tajemniczość i ekspresję fabuły, odrobinę intrygi kryminalnej i determinację bohaterów. I jeszcze świetną, współgrającą z wątkiem szatę graficzną na okładce.

„Pozytywka” to pierwsza z serii książek o „Tajemnicach Domu Handlowego Sinclairs”. Sophia to czternastoletnia panna z dobrego domu, która po śmierci ukochanego papy, musi zacząć sobie radzić sama. Los się do niej uśmiecha i dziewczyna podejmuje pracę w prestiżowym domu handlowym w centrum Londynu. Niestety, to na tyle, jeśli chodzi o łaskawość losu. Od pierwszego dnia nic nie idzie po myśli bohaterki. Kpiny współpracownic to nic w porównaniu z kryminalną zagadką, w którą zostaje zamieszana dziewczyna. Wszystko splata się przeciwko niej, tak jakby ktoś chciał „wrobić” Sophie. Dziewczyna walczy i broni się do końca z podniesioną głową. Niestety, zwolnienie z pracy i brak przychylności ze strony właścicielki pensjonatu, w którym dziewczyna wynajmuje pokój, załamuje ostatecznie pannę Taylor. Od czego jednak są przyjaciele. Podkochujący się w Sophie portier Billy, tancerka i modelka Lil oraz poznany przypadkowo bezdomny Joe nie wierzą w winę dziewczyny i stają na głowie, by pomóc jej rozwikłać tajemniczą zagadkę. Z biegiem czasu okazuje się, że kradzież mechanicznego słowika i zabójstwo jednego z pracowników sklepu to pestka w porównaniu z tym, co odkryją detektywi.

Dlaczego wśród tylu kosztowności najcenniejsza dla złodzieja jest mała pozytywka? Czy grupie dzieciaków uda się przechytrzyć szajkę najgroźniejszego w mieście bandyty? Czy ich wyczyn skruszy serce bogatego Sinclairsa i jak potoczą się dalsze losy dzieciaków?

Świetna i wartka akcja, fantastyczny klimat książki, zagadki rodem z powieści o Sherlocku Holmsie to wszystko składa się na trzymającą w napięciu i pochłaniającą lekturę. Książka napisana jest tak klimatycznie, że ma się wrażenie, iż czytelnik przenosi się do Londynu z początków XX wieku., że przed oczami przesuwają mu się czarno-białe fotografie z tamtych czasów: kobiety w kapeluszach przypominających małe dzieła sztuki, jedwabne suknie, szelest bogato zdobionych spódnic i plątanina wstążek, opis domu handlowego i londyńskich uliczek wokół Piccadilly Circus, wizyta w teatrze. I do tego intrygujący detektywistyczny wątek.

Książka podzielona jest na pięć części oraz dwadzieścia siedem rozdziałów. Jak to w książce dla starszych czytelników bywa, nie ma w niej ilustracji. Jedyną szatę graficzną stanowią małe czarno-białe ryciny dam w uroczych nakryciach głowy oraz parę ogłoszeń z czasopism związanych ze śledztwem.
Czyta się ją z niezwykłą przyjemnością i z wypiekami na twarzy i śmiem twierdzić, że to nie jest wyłącznie książka dla młodego czytelnika. I powiem wam, że dobrze, że zabrałam się za lekturę w weekend, bo gdy zaczęłam, to najzwyczajniej w świecie nie potrafiłam się oderwać. Polecam i z niecierpliwością czekam na kolejny tom.

Iwona Pietrucha
Ocena 5

pozytywka

Pozytywka

Katherine Woodfine
il. Maciej Szymanowicz
przeł. Jolanta Dobrowolska
wyd. Dwukropek, 2018
wiek: 8+

Patronat portalu Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz