„Szczęśliwy ten, kto dostanie Dunię” – recenzja

Szczęśliwy ten, kto poznał Dunię! Szczęśliwy ten, kto Dunię stworzył! Z każdym kolejnym tomem opowieści o Duni, myślę sobie, że chyba nie doceniam w pełni tego, co mi i mojej rodzinie daje literatura szwedzka. Nie doceniam, bo nie mogę tego zrobić obiektywnie – będąc recenzentem i jeszcze w dodatku rodzicem!

Książki, jak te o Duni, są dla mnie, a nie jestem tu jakimś wyizolowanym wyjątkiem, przewodnikiem po zakamarkach (nomen omen) dziecięcej duszy. A jednocześnie, i tu jest ta trudność, którą mam na myśli, jest to fascynująca i lekka jak piórko literatura dla dzieci. Każdy z nas, ja jako rodzic, a moje dzieci jako dzieci, czytamy sobie te historie po swojemu.
Oto Dunia. Dunia jest już w drugiej klasie. Dunia straciła mamę. Duni tata jest w depresji i właśnie wyjeżdża do Rzymu, do swojej włoskiej rodziny. Najbliższa przyjaciółka Duni przeprowadziła się do Uppsali i Dunia bardzo za nią tęskni. W dodatku są ferie, które Dunia będzie spędzać u dziadków. Z tęsknoty za Fridą pojedzie pociągiem do Uppsali sama, ale ponieważ jej babcia (która w tym czasie umówiła się na partyjkę brydża z koleżankami) pomyli dni, Dunia nie spotka swojej przyjaciółki, tylko przyjaciółkę taty (i to w dodatku byłą przyjaciółkę!). Zostanie okradziona i okropnie się pochoruje. Wystarczy, co? Tak na dorosłe oko – nic tylko usiąść i płakać. Ale, gdy ma się zdolność pisania taką, jak Eva Eriksson, wychodzi z tego ciepła, sympatyczna i niebywale wciągająca historia.

Zacznijmy zatem jeszcze raz.

Oto Dunia. Dunia, która doświadczyła w swoim krótkim życiu wielu trudnych chwil, zawsze stara się myśleć o tych chwilach, gdy była wyjątkowo szczęśliwa. Dunia to przecież „szczęśliwa dziewczynka”. Dunia spędza zimowe ferie u babci i dziadka, i choć wolałaby pewnie jechać z tatą do Rzymu, całkiem miło organizuje sobie czas na nartach u dziadków. Dunia rozumie, że tata ma prawo być smutny i tęsknić. Ona, Dunia, też przecież tęskni. Pewnego dnia przypomina sobie, że w ferie Frida, jej przyjaciółka, ma urodziny. I cała książka jest właściwie próbą zdania relacji z tego, jak to Dunia chciała stać się najlepszym prezentem urodzinowym dla Fridy. Czy się to udało? Co się wydarzyło po drodze? Jak to jest, że dzieci są czasem o niebo mądrzejsze od nas, dorosłych? I co tak naprawdę w tej opowieści robi Poducha?

Nie odpowiem, zachęcam do lektury i do tego, by być szczęśliwym jak… Dunia!

Kalina Cyz

szczęśliwy ten kto dostanie dunie

Szczęśliwy ten, kto dostanie Dunię

Rose Lagercrantz
il. Eva Eriksson
przeł. Marta Dybula
wyd. Zakamarki, 2018

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz