„Śliska sprawa” – recenzja książki

Kolejna książka detektywistyczna prowokuje pytanie: Czy da się jeszcze napisać coś zaskakującego? Przecież akcja takich książek rozgrywała się już niemal wszędzie. Bohaterami byli przedstawiciele wszystkich profesji. Każdy z nich był w innym wieku. Różni byli również przestępcy, tak samo jak różnorodne były ich motywy. Wydaje się, że niczego nowego już nikt nie wymyśli. I wtedy powstaje „Feralne Biuro Śledcze”.

Jego bohaterowie bardzo różnią się od detektywów opisanych w innych książkach. Są nieco bardziej nieporadni i znacznie bardziej ekscentryczni. A jednak udaje im się rozwiązywać zagadki kryminalne. To znaczy do tej pory udało im się rozwiązać tajemnicę epidemii, która dotknęła pewną szkołę. Wszystko opisano w pierwszej książce serii z ich przygodami, pod tytułem „Zatruty spinner”. Niedawno ukazał się drugi tom ich przygód, w nim kolejna sprawa, której rozwiązania podjęli się Agent Czajka, Inspektor Zamęt i Boksi Roksi. Wszystko zaczęło się od lodowiska, które władze miasta przygotowały dla mieszkańców. Inspektor Zamęt uznał, że to doskonała okazja do zakupu łyżew. Nie miał jednak okazji wykorzystać nowego nabytku, bo lodowisko zniknęło! Dlaczego? Kto maczał w tym palce? Tego będą chcieli się dowiedzieć Agent Czajka i współpracownicy. Na początek udadzą się na miejsce przestępstwa, gdzie dowiedzą się, że sprawa może mieć drugie dno. A coś wspólnego z tym wszystkim może mieć pingwin, który pojawił się na tafli jeszcze przed oficjalnym otwarciem. Wszystko wskazuje na to, że powody zniknięcia lodowiska znać mogą również tajemniczy łyżwiarze, którzy pojawili się na nim niedługo po pingwinie, ale zamiast jeździć, poruszali się po tafli na kolanach. Coś wspólnego z całą sprawą może mieć również lokalny przedsiębiorca Arnold Biceps. Co dokładnie? Tego muszą dowiedzieć się pracownicy „Feralnego Biura Śledczego”. A razem z nimi zagadkę rozwiązywać będą również czytelnicy.

„Śliska sprawa” bawi nawet bardziej niż „Zatruty spinner”. Przygody detektywów wydają się jeszcze bardziej szalone i absurdalne. Czyta się ją z uśmiechem na ustach, bo to naprawdę dobrze przemyślana i znakomicie napisana książka. Książka, która świetnie sprawdzi się jako lektura do głośnego czytania dla całej rodziny, ale również jako jedna z pierwszych samodzielnie przeczytanych książek. Pomoże w tym duża czcionka, stosunkowo niewielka ilość tekstu i duże ilustracje, niemal na każdej stronie. Przyczyni się do tego również, a może przede wszystkim, ciekawa intryga, którą każdy czytelnik będzie chciał odkryć. Dlatego, z czystym sumieniem, polecam wszystkim miłośnikom zagadek detektywistycznych i dobrych książek. „Feralne Biuro Śledcze” na pewno ich nie zawiedzie.

Magda Kwiatkowska-Gadzińska
Ocena 5

śliska sprawa

Śliska sprawa

Sven Jonsson
ilustracje Zosia Dzierżawska
Wydawnictwo Bajka 2019

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz