To wcale nie bajka – rozmowa z Moniką Michaluk

O dawnym świecie, który ma swoje reperkusje aż do dzisiaj. O tradycji, do której tak chętnie dziś wracamy. O ważnych, współczesnych potrzebach związanych z pielęgnowaniem wielopokoleniowych więzi – rozmowa z Moniką Michaluk, współautorką tekstów i autorką koncepcji książki „Etnogadki, opowiastki o dawnych obrzędach i zwyczajach”.

Czym są „Etnogadki”?

etnogadki„Etnogadki, opowiastki o dawnych obrzędach i zwyczajach” (M. Michaluk, W. Przewoźny, M. Stachowiak, Wydawnictwo Albus), fot. Sławek Jankowski

Książka dotyka świata i rzeczywistości, których dziecko nie znajdzie ani w grze komputerowej, ani w Internecie. To historia, która wynika z konkretnych wyzwań edukacyjnych. Jednym z nich jest nauka poprzez wspólne uruchomianie opowieści. Opowieści to nie tylko historie. To także budujące, wielopokoleniowe doświadczenie. Dawniej opowiadanie było naturalną metodą przekazywania wiedzy i formą nawiązywania relacji. Ważną rolę odgrywali tutaj starsi przedstawiciele rodziny, a same opowieści wymagały czasu i to się akurat nie zmieniło. Jednak dziś czas stał się towarem deficytowym. Mamy go coraz mniej, bo tempo naszego życia znacznie przyspieszyło. Coraz więcej też dzieje się między nami „na kliknięcie”, co powoduje, że codzienna komunikacja nieustająco się skraca. Właśnie dlatego jednym z celów książki jest zatrzymanie czytelników na chwilę – pod pretekstem wspólnego świętowania, odkrywania przeszłości i wspominania, jak to dawniej bywało. Dodatkowo „Etnogadki” zostały zaprojektowane z myślą o najmłodszych odbiorcach, a dokładniej – z pełną akceptacją dla ich oczekiwań i percepcji. Rola przekazów wizualnych rośnie wraz z rozwojem technologii. Wzrasta wartość komunikacji obrazkowej i właśnie dlatego „Etnogadki” są tak kolorowe, bogate i szczegółowe, a przede wszystkim wektorowe. Dzięki temu przedstawione treści ciekawie się animują, przez co są atrakcyjne dla małego odbiorcy i przyciągają uwagę, a o to właśnie chodzi. W przedstawionych scenach mali czytelnicy mają szanse odkryć wiele ciekawostek. Mogą dowiedzieć się, na przykład, jak powstawały produkty, takie jak chleb czy odzież, zanim ludzie zaczęli używać skomplikowanych maszyn i technologii do ich wytwarzania. Przede wszystkim jednak dzięki książce dzieci mają szansę na nowo odkryć swoje związki z naturą. Wyzwaniem było także odczarowanie poszczególnych świąt czy rytuałów z komercyjnej aury. Dziś to, że zbliża się Boże Narodzenie, poznajemy po zmieniających się dekoracjach w witrynach sklepowych, a w TV coraz częściej zaczynają pojawiać się reklamy Coca-Coli ze Świętym Mikołajem w roli głównej (śmiech). Kiedyś zwiastunem nadchodzących świąt były zmiany w przyrodzie, takie jak pierwszy śnieg, pierwsza gwiazdka czy przesilenie zimowe. W książce odsłaniamy także ważne i trochę zapomniane aspekty poszczególnych obchodów. Na przykład pokazujemy, że Św. Mikołaj, który był również patronem zwierząt, to nie tylko prezenty, ale też miłość do braci mniejszych, o których warto się troszczyć nie tylko w święta. Takich nieoczywistych niespodzianek można odkryć w „Etnogadkach” wiele. Oryginalność tej publikacji polega również na tym, że nie są to opowiastki tylko dla dzieci. Może inaczej – książka może być szczególną przygodą dla wszystkich tych, którzy noszą w sobie wewnętrzne dziecko i są szczególnie otwarci na dzielenie się wiedzą i doświadczeniem z najmłodszymi.

etnogadki_1„Etnogadki, opowiastki o dawnych obrzędach i zwyczajach” (M. Michaluk, W. Przewoźny, M. Stachowiak, Wydawnictwo Albus), fot. Sławek Jankowski

Co było dla Pani najważniejszą inspiracją do pracy nad książką?

Ta książka ma kilka historii, bo stworzyło ją kilku autorów. Myślę, że każdy z nas wniósł tu coś osobistego. Każdy z nas ma też inną wiedzę i wrażliwość. Wszystko to ułożyło się w jedną opowieść. Książka powstawała eksperymentalnie, ale w otoczeniu wielu życzliwych osób. Pierwszy impuls do stworzenia takiej pracy wyszedł właśnie od ludzi, a dokładniej – od odbiorców cyklu „Etnoilustracje”, który stworzyliśmy kiedyś razem z Michałem Stachowiakiem, ilustratorem. Wtedy pojawiły się pierwsze ambicje, aby powstała książka, bo okazało się, że temat tradycji porusza wiele osób, choć nie każdy się nim głęboko interesuje. Jednak droga do stworzenia całej koncepcji była długa. Prowadziła w różne miejsca i zainicjowała ciekawe spotkania, ale przede wszystkim sprawiła, że w pewnym sensie wróciłam do swojego domu. Pochodzę z małej miejscowości, a najfajniejsze wspomnienia mojego dzieciństwa związane są z rodzinnym domem mojej mamy. Tu życie płynęło dokładnie jak w tej książce, jak to w małej wiosce. Co prawda moje dzieciństwo przeżywałam w latach 80., więc nie widziałam, jak ktoś tka na kołowrotku, ale moja mama i ciocie to pamiętają. Podobnie jak darcie pierza, które działo się w domu naprawdę, jeszcze gdy byłam bardzo mała. Wtedy wszyscy siedzieli przy stole do późna. Praca szła, a w kuchni zamieszanie. To autentyczne zdarzenia z przeszłości mojej rodziny. To także dokładnie te wątki narracyjne, które potem pojawiły się w książce i ułożyły w opowiastki. Z mojej perspektywy praca nad „Etnogadkami” to właśnie taki powrót do świata mojego dzieciństwa i do naszego dawnego domu, w którym jeszcze wtedy byliśmy wszyscy razem, w komplecie. Ten projekt sprawił, że zaczęłam bardziej dociekać i dopytywać najbliższych o szczegóły dawnego życia, które może gdzieś mi umknęły. Tak to jest z dziecinnymi wspomnieniami, są prawie jak sny. Nigdy nie wiadomo czy coś było, czy tylko się śniło (śmiech). Dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy. Na przykład tego, że mój dziadek był kołodziejem. Dziś tego zawodu już nie ma. Zawsze opowiadano mi, że dziadek pracował „przy kuźni”, że strugał zabawki i stołki. Przyjęłam więc, że był stolarzem i nigdy dalej nie dociekałam. A on był kołodziejem, tak jak jedna z postaci w książce. Stolarka to było jego hobby. Gdy zapytałam, jak to możliwe, że takie fakty umknęły, ciocia odpowiedziała: „Monika, nikomu z nas nie przyszło do głowy, że to jest aż tak ważne”. I ja wtedy poczułam, że właśnie to jest ważne, żeby pytać, spoglądać wstecz, żeby znać swoje korzenie. Znać bliskich – wszystkich, którzy na nas tak bardzo wpłynęli, choć może nie zdążyliśmy ich do końca poznać. Właściwie całe moje dzieciństwo i życie mojej rodziny było bardzo ściśle związane z naturą – chociażby z tym ruchem Słońca, które dla mojej babci było zegarem. Właśnie ona nauczyła nas wszystkich szacunku do przyrody i to są również wartości, które można odnaleźć w książce.

Dlaczego tradycja jest ważna?

Tradycja to treści kultury przekazywane z pokolenia na pokolenie. To obyczaje, poglądy, wierzenia i kody, które odbieramy intuicyjnie – nawet jeśli nie identyfikujemy się z nimi bezpośrednio. Dawniej człowiek, aby przetrwać, musiał umieć żyć w grupie. Musiał także rozumieć swoją rolę w wielopokoleniowej społeczności i współtworzyć ją. To właśnie obyczaje, rytuały i przekazy ustne odgrywały tutaj szczególną rolę, bo stanowiły nośnik tradycji i gwarantowały jej ciągłość. Były też swego rodzaju narzędziem przetrwania – pomagały ludziom porządkować świat. Dawały im też namiastkę „nieśmiertelności” – pewność, że wartości i wiedzę, które po sobie zostawimy, kolejne pokolenia zabiorą ze sobą w świat. Tradycja to łącznik między przeszłością, a przyszłością. To także teraźniejszość, bo to właśnie od nas, tu i teraz, zależy, co przekażemy swoim dzieciom, wnukom czy prawnukom. Tradycja konstytuuje całe społeczności, ale też wpływa na nasze życie rodzinne. Jest kotwicą, buduje naszą tożsamość i poczucie przynależności do konkretnego miejsca czy otoczenia. Dziś trochę chcemy wracać do źródeł, o czym świadczy wzrastająca popularność lokalnych produktów lub trendów związanych z powrotem do natury czy minimalizmem. To ciekawe, współczesne zjawisko. Wynika ze zmęczenia kulturą masową i tym, że tempo naszego życia coraz bardziej przyspiesza. Jednak czy zdajemy sobie sprawę ze źródeł wartości, do których tak chętnie dziś wracamy? Co one tak naprawdę dla nas oznaczają? Czy są jedynie zwiastunem nowej mody? Podczas pracy nad książką sama zaczęłam zadawać sobie te pytania. Zrozumiałam, ale też przyłapałam samą siebie na tym, że właściwie większość z nas przestaje rozumieć tradycję. Coraz częściej odwołujemy się do niej mechanicznie i tak naprawdę niewiele wiemy na temat źródeł, również tych związanych ze świętami czy obrzędami, a one także się komercjalizują. Właściwie praca nad książką „Etnogadki” była dla mnie rejsem – serią odkryć i jedną wielką lekcją na ten temat. Najwięcej wiedzy przekazał Witold Przewoźny, który jest etnografem i współautorem tej publikacji. Wiele się od niego dowiedziałam, ale też zafascynowała mnie magia dawnego świata, o którym opowiedzieliśmy. Szczególnie jednak zafascynowała mnie przedziwna mechanika – cykl, na którym opiera się odwieczny taniec ludzkości z siłami natury. Zobaczyłam w tym wszystkim ponadczasową opowieść, również o tym, że niezależnie od tego, kim jesteśmy i skąd pochodzimy, mamy ze sobą więcej wspólnego, niż nam się wydaje. Świętowanie z założenia łączy ludzi i jest ponad podziałami. Chcieliśmy podzielić się tą wiedzą z czytelnikami i uwrażliwić ich na to.

etnogadki_2fot. materiały nadesłane przez czytelników

A czym jest etnodizajn?

Etnodizajn to nurt we wzornictwie, który czerpie z kultury ludowej, zarówno pod względem formy, jak i funkcji danego przedmiotu. To także łączenie nowych trendów w projektowaniu z motywami i elementami wywodzącymi się z wyrobnictwa ludowego. Wszystko to wpływa na ważne wybory projektanta, takie jak na przykład dobór surowca czy technologii. Jednak oprócz inspiracji stricte wzorniczych, etnodizajn to także projektowanie przedmiotów ewokujących tradycyjne wartości i dawne sposoby myślenia o świecie, które dziś mogą być dla nas nowym doświadczeniem, bo skłaniają do zadawania sobie pytań o własną tożsamość. Właśnie takie ujęcie etnodizajnu pasuje do projektu, jakim jest książka „Etnogadki”, ale też do innych prac, jakie zrobiliśmy razem z Michałem Stachowiakiem, ilustratorem. Kiedyś powstał wspomniany już cykl „Etnoilustracje”, czyli 23 sceny obrzędowe, które w zasadzie są wizualną narracją, a ściślej mówiąc – motywami słowno-graficznymi, opowiadającymi o wybranych wielkopolskich obrzędach. Prace nawiązują swoją kompozycją do wycinanek i makatek ludowych. Tam połączyliśmy grafikę z krótkimi formami wierszowanymi, które ułożyły się w mini opowiastki, czy też – jak je wówczas wtedy roboczo nazwałam – „takie jakby etnogadki”. Potem razem zaprojektowaliśmy opowieść i właśnie wtedy zaczęły się pojawiać pierwsze pytania dotyczące roli etnodizajnu w naszych projektach. Dla nas stał się on narzędziem narracji, bo w pewnym momencie okazało się, że ani samo słowo, ani sam obraz już nie wystarczają, aby przekazać sens historii i wartości, o których trzeba opowiedzieć, ponieważ wciąż są ważne dla wielu ludzi, których spotkaliśmy na swojej drodze. Okazało się też, że łącząc słowa z obrazem, można jednocześnie opowiadać i inspirować odbiorców w różnym wieku do sięgania w głąb prezentowanych zagadnień. Książka „Etnogadki” jest do czytania, ale też do doświadczania, bo bogate i wektorowe ilustracje intrygują najmłodszych i skłaniają do zadawania rozmaitych ważnych pytań. Teksty stanowią wiedzę w pigułce, ale też otwierają przestrzeń do wspólnego, stopniowego odkrywania swoich korzeni. Chcieliśmy pokazać świat, do którego zawsze można wrócić, bo jest dostępny i bezpieczny. W tym projekcie ludowość zainspirowała nas nie tylko pod kątem stylizacji graficznych, takich jak na przykład wycinankowe kompozycje, ornamenty czy wiernie odwzorowane obiekty muzealne związane z rzemiosłem, które również można odnaleźć na kartach książki. Zainspirowała nas przede wszystkim relacyjność wpisana w tę kulturę. Poprzez książkę chcieliśmy pokazać, że wciąż można budować więzi w oparciu o tradycje – między innymi poprzez kształtowanie i pielęgnowanie swoich tradycji rodzinnych. Jako autorzy jesteśmy sentymentalni, odwołujemy się do wspomnień, odsyłamy do przeszłości. Wykorzystujemy też pozytywne skojarzenia, które łączą się z ludowością – takie jak zabawa, prosty humor, celna puenta. Stawiamy na bycie tu i teraz i mamy nadzieję, że nasza praca będzie dla wszystkich piękną, kolorową przygodą.

Monika Michaluk – z wykształcenia filolog i design manager z doświadczeniem w reklamie. Absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza i School of Form. Autorka konceptu i współautorka książki „Etnogadki, opowiastki o dawnych obrzędach i zwyczajach”, której celem jest obudzenie dialogu międzypokoleniowego i świadomości wspólnych źródeł (współautorzy: Michał Stachowiak, Witold Przewoźny, Wydawnictwo Albus). Prace jej autorstwa realizowane były pod patronatami takich instytucji jak Narodowy Instytut Dziedzictwa czy Narodowe Centrum Kultury.

Monika_bio_foto (002)
fot. Sławek Jankowski

https://www.instagram.com/monika_michaluk/

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz