Książkowy kalendarz adwentowy, czyli co czytać z dziećmi w oczekiwaniu na Boże Narodzenie

Książek świątecznych dla dzieci jest sporo, każdy ma jakieś ulubione. Ja podaję swoje ukochane, do których wracam lub wiem, że będę wracała – z dziećmi, a później, mam nadzieję, i z wnukami. Choć tak naprawdę, nie ma znaczenia, po jaką książkę sięgniemy. Czytajmy razem, czekając na pierwszą Gwiazdkę – czytajmy Biblię, bajkę, wiersze, opowiadania, komiksy, nuty – książki. Dobrych lektur – nie tylko od Święta!

Wigilia Małgorzaty, India Desjardins, ilustracje Pascal Blanchet, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2014

wigilia-malgorzaty

Choć znam tę książkę od niespełna dwóch lat, nie wyobrażam sobie bez niej oczekiwania na święta. Oto Małgorzata Goden, dość ekscentryczna starsza pani. W jej historię wprowadza nas mimochodem Pascal Blanchet. Pierwsze karty lektury to nastrojowe zimowe pejzaże oddające atmosferę Bożego Narodzenia. Bo rzecz jest właśnie o tym szczególnym dniu w roku. Choć dla Małgorzaty to nie jest szczególny dzień – i niewiele będzie się różnił od innych dni. Małgorzata, choć ma i dzieci, i wnuki, nigdzie nie wyjdzie i nikogo nie zaprosi. Nie zaplanuje nic więcej poza oglądaniem telewizji. Dlaczego? Po pierwsze: ma 82 lata, czuje się stara i chora; jest też samotna — przeżyła śmierć męża, przyjaciółki, brata, sąsiadki i innych bardziej lub mniej bliskich. Po drugie: nie chce nikomu robić kłopotu. Boi się też tego, co „poza domem”. Boi się swojej ułomności, choroby, wypadku komunikacyjnego, kradzieży. Po prostu starsza pani boi się śmierci. Kiedy nadchodzi Wigilia Bożego Narodzenia, zasiada, jak to ma w zwyczaju, do kolacji, przed telewizorem. I wtedy wydarza się coś, co możemy nazwać cudem Świąt Bożego Narodzenia. Zbieg okoliczności sprawia, że Małgorzata jednak wychodzi ze swojego domu i nie bardzo pamięta, czego tak bardzo się dotąd obawiała. Książkę kończy cudowne zdanie: „Tak bardzo bała się śmierci, że w końcu zaczęła bać się życia”. Bardzo mądra i ciepła książka. Bardzo mi bliska.

8+2 i pierwsze święta, Anne-Cath. Vestly, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2016.

8plus2

Przyznam, że uwielbiam tę norweską rodzinę. Odkąd wyprowadzili się do domku w lesie – mama, tata, ośmioro dzieci, babcia, ciężarówka i pies – minął już prawie rok i nastała jesień. A po tej jesieni bardzo szybko przyszła zima, a z nią pierwsze w nowym domu Święta Bożego Narodzenia. Kiedy Maren, Martin, Marta, Mads, Milly, Mina, Morten, ich rodzice i babcia mieszkali w mieście, w maleńkim mieszkanku, nie mogli sobie pozwolić na dużą choinkę, ale tym razem było inaczej! I choć książka nie jest tylko i wyłącznie o świętach, wyjątkowo świątecznie nastraja. Od pokonywania lęku przed ciemnością (dla tych, którzy boją się chodzić na Pasterkę!), po niesamowite przygody podczas górskiej wyprawy, a na dodatek jeszcze rozdział o migdale w kaszy i sekretnym marzeniu Marty. O tym wszystkim, lecz także o pewnej sowie i o wynalazku pana Bella w domku w lesie, który bardzo zmienił życie naszych bohaterów. Zapomniałabym o jeszcze jednej postaci, którą chcąc niechcąc poznamy w tej książce: to Huldra. Kto jej ciekaw – niech czyta!

Święta dzieci z dachów, Mårten Sandén, ilustr. Lina Bodén, Wydawnictwo Zakamarki, Poznań 2016.

swieta-dzieic-z-dachow

Kiedy przeczytałam tę książkę, pomyślałam, że zamiast czekoladowych kalendarzy adwentowych powinniśmy kupować naszym dzieciom właśnie takie książki! 24 rozdziały – do czytania dzień po dniu, w każdy grudniowy wieczór, aż do Wigilii. Choć to nie jest łatwe, bo historia trójki dzieci, które uciekły z domu dziecka, jest wyjątkowo wciągająca. I mimo że autor nie daje jednoznacznych odpowiedzi na rodzące się w naszych sercach pytania – czytamy z wypiekami na twarzy. Kim jest bezdomny z dworca w Sztokholmie? Jaką rolę odegra w życiu dzieci Pirania? Kim są tytułowe dzieci z dachów? Jakie plany ma pani Miriam z sklepu z antykami? I czy Melchior Jasper przyjedzie wreszcie po Mago? Jakie to będą święta, komu spełnią się marzenia i czym jest Cud Bożego Narodzenia według Sandéna – pięknie zilustrowana, nastrojowa, wyciszona, melancholijna i nieco smutna jednak książka, którą po prostu należy mieć.

Basia i Boże Narodzenie, Zofia Stanecka, ilustr. Marianna Oklejak, Wydawnictwo LektorKlett, Poznań 2008.

basia-i-bn

Tyle razy pisałam już o Basi, że zaczynam czuć się, jakby była moją trzecią córką! Bo prawda jest taka, że w naszym domu uwielbiamy Basię, nie „wyrastamy z Niej”, a Basina opowieść wigilijna jest jedną z naszych ulubionych. Oto w ferworze przedświątecznego sprzątania mama Basi przewraca się i łamie obojczyk. Przygotowanie świąt spoczywać będzie teraz na barkach taty, babci i dzieci… Jak sobie z tym poradzą, jak mama zniesie przymusowy odpoczynek i ile należy kupić śledzia na święta – o tym wszystkim, a także o tym, że nie warto czekać na chorobę, by w Święta trochę odpuścić. Lepiej robić z dziećmi pierniki lub choćby piernikowe potwory, niż narażać się w łazience na łamanie kości. I choć książka ma już kilka lat – czytamy ją co roku z taką samą radością!

Śnieżne rymy białej zimy, Jerzy Ficowski, ilustr. Mieczysław Piotrowski, Wydawnictwo Warstwy, Wrocław 2014.

sniezne-rymy

Jerzy Ficowski to postać wyjątkowa: poeta, prozaik, eseista, autor piosenek, tłumacz, znawca folkloru żydowskiego, romskiego oraz autor publikacji dla dzieci. „Śnieżne rymy białej zimy” to przypomniana po latach jedna z jego najgenialniejszych książeczek dla najmłodszych. Dodatkowo, obok materiałów z pierwszego wydania, poszerzona o prace znalezione w archiwum artysty. Zarówno teksty, jak i ilustracje są dla mnie powrotem do dzieciństwa; są namiastką świąt, których zapach i smak będę pamiętać już zawsze. Bardzo bym chciała, by takie rymy jak: „Kiedy Gwiazdka jest już blisko, to się zwykle tak przydarza, że wiem o tym bez pytania i bez kalendarza, bo przedziwne rzeczy wtedy widać wokół bezustannie; ryby zamiast pływać w stawie, pluskają się w wannie (…)” moje dzieci powtarzały swoim dzieciom, a one potem swoim. Choć nie jest to książka stricte o świętach, warto sięgnąć po nią, gdy na dworze robi się biało lub gdy tej bieli będzie w Wigilię jak na lekarstwo.

A na koniec jedna dość nietypowa książeczka: Kolędy w najłatwiejszym układzie na fortepian, Adam Lewandowski, Polskie Wydawnictwo Muzyczne, Kraków 2016.

koledy

Projekt okładki i opracowanie graficzne powierzono Joannie Rusinek i od razu zrobiło się jaśniej! Maleńki zbiór najbardziej znanych kolęd stał się pięknym przedmiotem, książeczką wręcz artystyczną, którą aż chce się mieć, i którą chce się ofiarować innym w prezencie. I może to być piękny prezent. Niechby nawet grać jednym palcem, nawet tylko linię melodyczną, niech… Pomyślcie Państwo, jak byłoby pięknie, gdyby do stołu wigilijnego wzywały dźwięki kolędy. W ilu domach stoi fortepian lub pianino? Wciąż za rzadko gra się w domach, za rzadko się śpiewa. Boże Narodzenie to czas, gdy można przełamywać pierwsze lody. Kto marzy o grze na fortepianie? Nie trzeba zaczynać od Bacha – łatwiej i prościej zacząć od kolędy. Można grać, można śpiewać, można wczytać się w słowa. Gorąco polecam!

Kalina Cyz

 

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz