„Ratownicy czasu” – recenzja książki

Już dawno nie czytałam tak dobrej książki przygodowej. „Ratownicy czasu” to opowieść, która trzyma w napięciu od pierwszego do ostatniego słowa, a przy okazji jest świetną lekcją piętnastowiecznej historii.

Sara i Daniel to przyjaciele ze szkoły, których los zbliżył dzięki temu, że są indywidualistami i, z różnych przyczyn, często podpadają nauczycielom. Oboje spotykają się pod drzwiami gabinetu dyrektora szkoły, na tak zwanym „dywaniku”. Tym razem jest podobnie.

Daniel, zagrożony z historii i Sara, z powodu konfliktu ze znienawidzoną koleżanką, po rozmowie z panem Albertem Gapickim, oczekują w stołówce na przyjazd rodziców. Czy kryteria postawione przez nauczyciela historii są realne i chłopiec zaliczy przedmiot? Czy Sara pogodzi się z Cecylią?

Kiedy świat wydaje się beznadziejny, bohaterom przytrafia się coś niesamowitego, rodem z filmu s-f. Ze zmaterializowanej w jednym momencie dziury w ścianie wyłania się kot, który przepowiada bohaterom przyszłość, a oni nie bardzo w to wierzą. No bo jak uwierzyć, że zostanie się znanym historykiem, kiedy jest to najbardziej znienawidzony przedmiot w szkole? Co więcej, kocur informuje Sarę, że napisała książkę o tym, jak przemieszczać się w czasie, a on przybył, by w nagrodę zabrać ich w podróż do przeszłości. Bohaterowie, znani z chęci do podejmowania nietuzinkowych decyzji, zgadzają się zostać archeoturystami i lądują w piętnastowiecznej Bolonii, gdzie spotykają… patrona swojej szkoły.

Sara i Daniel wraz z kocim przyjacielem rozpoczynają grę, są jej uczestnikami z całym bagażem konsekwencji. I wszystko wydaje się takie proste. Przecież „telepatia nie jest problemem, a jeśli coś się nie powiedzie, naciśnie się Escape”. Proste? Jeśli chcecie się przekonać, czy tak jest rzeczywiście, koniecznie zajrzyjcie do książki Justyny Drzewieckiej „Ratownicy czasu”. Powiem tylko, że w pewnym momencie technika zawodzi, a naciśnięcie magicznego klawisza nie pomaga. Czy nasi bohaterowie zostaną w przeszłości na zawsze?

Książka jest fantastyczna pod każdym względem. Świetnie skrojeni bohaterowie, błyskotliwe dialogi, wciągająca i trzymająca w napięciu wartka akcja. Na uwagę zasługują ilustracje. Ich twórca, Jędrzej Łaniecki, poszedł w stronę małych, zabawnych czarno-białych obrazków komiksowych, w których przeważa humor słowny. Ta gra słów bawi, ale też często zaskakuje. W przypisach mnóstwo jest wiedzy i ciekawostek historycznych. Autorka solidnie przygotowała się do napisania książki, świadczy o tym także bogata bibliografia zamieszczona na końcu tomu. Zwiedzamy Bolonię sprzed wieków, poznajemy zwyczaje jej mieszkańców, przyswajamy informacje o sławnych władcach i uczonych. Przypisy to niejedyne źródło informacji historycznych. W fabule tej przygodowej opowieści poznajemy młodego Mikołaja Kopernika i taki sposób przedstawienia jego sylwetki jest zdecydowanie bardziej przemawiający do młodego czytelnika, niż wykuwanie nudnej notki biograficznej podczas lekcji.

Opowieść jest przezabawna. Zderzenie dwóch światów: piętnastowiecznego i współczesnego, wywołuje szereg sytuacji, pozornie zabawnych. Za głoszenie „herezji” i dziwne slangowe słownictwo nasi bohaterowie w tamtych czasach mogliby zostać spaleni na stosie. A ich wiedza o tamtym okresie i życiu Mikołaja Kopernika znacznie wybiega w przyszłość i niejednokrotnie wprawia astronoma w zakłopotanie. Jak poradzą sobie przyjaciele?

„Ratowników czasu” wydało Wydawnictwo Jaguar i zasługuje za to na piątkę z plusem. Ta sporych rozmiarów książka przeznaczona jest dla czytelnika 9+. Zabawna okładka nie sugeruje tematu opowieści od razu, trzeba się jej przyjrzeć, jeśli ktoś ocenia lekturę po obwolucie. Miękka oprawa ze skrzydełkami to jedyny kolorystyczny akcent publikacji.

Polecam serdecznie! Drodzy Dorośli! Jeśli „Ratowników czasu” przeczyta wasza pociecha, koniecznie i wy oddajcie się lekturze. Nie pożałujecie!

Iwona Pietrucha
ocena 5

ratownicy_czasu

Ratownicy czasu

Justyna Drzewicka
il. Jędrzej Łaniecki
wyd. Jaguar
wiek: 9+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz