„Przyjęcie u Króliczków” – recenzja książki

Książkę, którą mam przyjemność prezentować, polecam jako sympatyczną i lekką lekturę przed zaśnięciem. Nie ma w niej złych emocji, przemocy, trudnych tematów. Jest niczym lekarstwo na smuteczki, po trudnym dniu, zapowiedzią nocy pełnej kolorowych snów.

Ania wraz z mamą przeprowadziła się z miasta na wieś. Dziewczynka jest bardzo zadowolona z tej sytuacji. Ukochana babcia Błękitna Bunia podarowała wnusi filiżankowy domek oraz rodzinkę zabawnych maskotek – Króliczków, które ożywają, kiedy nikt tego nie widzi. Któregoś dnia mama dziewczynki postanawia urządzić zapoznawcze przyjęcie dla sąsiadów. Przygotowania trwają w najlepsze i tak podoba się to Króliczkom, że wpadają na pomysł samodzielnego wykonania tortu. Jednak, by to się stało, muszą zdobyć fioletowy krem. I zaczyna się… Gabriel, Bogusia, Zosia i Franek, wykorzystując nieuwagę gospodyń oraz zamieszanie wywołane przybyciem gości, zaczynają rozrabiać. A na przyjęciu? Hm, tam też dzieją się przezabawne rzeczy, również z udziałem dorosłych.

„Przyjęcie u Króliczków” to druga część sympatycznej serii „Filiżankowy Domek”. Wydana przez wydawnictwo Akapit Press prosta, ciepła i zabawna historyjka, autorstwa Hayley Scot, uwagę przykuwa przeuroczą okładką. Książeczka jest małego formatu, liczy niewiele stron, druk wyraźny, dostosowany do percepcji małego czytelnika, do samodzielnego czytania, powyżej 6. roku życia. Na uwagę zasługuje szata graficzna. Pippa Curnick stworzyła kolorowe ilustracje, bardzo nasycone wszystkimi barwami, niezwykle zabawne i ekspresyjne. Książkę zamyka przepis na fioletowy tort, który był główną atrakcją kulinarną przyjęcia w ogrodzie Ani oraz zapowiedź kontynuacji tej przesympatycznej serii.

Polecam serdecznie. Do czytania, oglądania i uśmiechania się.

Iwona Pietrucha
Ocena 5

Przyjęcie u króliczków

Przyjęcia u Króliczków

Hayley Scott
il. Pippa Curnick
przeł. Iwona Żółtowska
wyd. Akapit Press, 2020
wiek 6+

Patronat portalu Qlturka.pl

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz