Film

„Mydło” – recenzja książki

Książeczki z tej serii to dla mnie znak rozpoznawczy Wydawnictwa Bajka. Bajki z bajki, małe literackie perełki, które z codziennych spraw potrafią uczynić prawdziwą czytelniczą ucztę. Był już „Koala nie pozwala” Rafała Witka, była „Myszka” Doroty Gellner, a teraz przede mną kolejna publikacja.

„Wietrzyk” – recenzja książki

Książka jest delikatna, jak opowieść, którą snuje autorka. Piękna i subtelna, jak lektury, które pamiętam z dzieciństwa. Pełna wspaniałych malarskich ilustracji. Wydana na pięknym papierze, z równie pięknym płóciennym grzbietem. Książka, do której chce się od razu zajrzeć!

„Paddington” – recenzja filmu

Miś opuszcza Peru i udaje się do Londynu. Ma nadzieję, że zostanie tam miło przyjęty. Nie wszystko idzie jednak zgodnie z jego oczekiwaniami. Film „Paddington”, inspirowany twórczością Anglika, Michaela Bonda, ilustruje przygody bohatera na drodze do nowego domu. Miś musi poradzić sobie z niechęcią miejscowych i mroczną Millicent, która zamierza go… wypchać.

„Złota plomba” – recenzja książki

To już siódmy tom przygód sympatycznego młodego detektywa, dla mnie pierwszy, który przeczytałam. Dlatego byłam trochę zdziwiona, że „partnerami” biura detektywistycznego Tomusia Orkiszka, którzy pomagają mu w rozwiązywaniu zagadek, są zwierzęta. Zdziwiona, ale i zaintrygowana, bo czy ryba, chomik i kot mogą być pomocą dla detektywa?

„Za niebieskimi drzwiami” – recenzja filmu

Dwie godziny ożywionej, rodzinnej dyskusji po seansie, trochę strachu, trochę wzruszeń, a przede wszystkim wielki zachwyt i utwierdzenie w przekonaniu, że świetna książka w rękach zdolnych filmowców, nawet bez hollywoodzkich budżetów, może przeistoczyć się w fascynujący, piękny, mądry i bardzo dobrze zrobiony film, który porwie i młodszych, i starszych widzów. Tak jednym zdaniem można podsumować

Kacper, Emma i Albert – książkowi bohaterowie na ekranie – recenzja filmów

Na początku powinnam się przyznać, że nie jestem wielkim zwolennikiem filmów i bajek dla maluszków. Od wielu lat nie mam w domu telewizora – właśnie z tego powodu. Jeśli już moja starsza córka coś oglądała, to było to wyselekcjonowane, przemyślane i jeszcze ograniczone do minimum. Szczególnie przedszkolaki oglądają dziś za dużo bajek i ma to