„Magiczne drzewo. Czerwone krzesło” – recenzja książki

Nigdy nie ukrywałam, że fantasy nie należy do moich ulubionych gatunków literackich. Chyba zbyt twardo stąpam po ziemi, by wczuć się w klimat innych światów, fantastycznych postaci i nierealnych zdarzeń. Nie jestem jednak fanatyczną przeciwniczką takiej literatury, szczególnie gdy trafia się książka jak „Magiczne drzewo” Andrzeja Maleszki. Sięgnęłam po nią bez wahania, mając w pamięci niezwykły serial telewizyjny pod tym samym tytułem. Jednak już podczas lektury pierwszych stron okazało się, że prócz tytułu, motywu powalonego przez burzę dębu, z którego później wykonano magiczne przedmioty, i „maleszkowskiej” atmosfery, książka ta ma niewiele wspólnego z zapamiętanymi ze szklanego ekranu obrazami.

Rzecz dzieje się całkiem współcześnie i w całkiem normalnym świecie – to lubię. Troje dzieci, dwoje rodziców, niezbyt sympatyczna ciotka i… czerwone krzesło. To za jego sprawą w zwyczajne życie wkrada się magia; dziać się zaczynają rzeczy, o których, jestem pewna, w podświadomości często marzymy. Bo któż nie chciałby mieć możliwości wyczarowania sobie czegoś, czego od dawna pragnie, lub też pozbycia się niewygodnej osoby poprzez, na przykład, zmienienie jej w małą dziewczynkę?

Jednak książka Maleszki nie jest li tylko pasmem niezwykłych zdarzeń, możliwych jedynie dzięki ingerencji magii. Autor z dużym wyczuciem i naturalnością przedstawił świat dzieci – osamotnionych (tu akurat właśnie poprzez działanie magii), zjednoczonych w walce o odzyskanie ukochanych rodziców; dzielnych i zdeterminowanych; mądrych. Świat niewiele różniący się od tego, który otacza nas na co dzień. Nie potrzeba wielkiego wysiłku, by dostrzec, że nie musi tu chodzić o faktyczne oddalanie, a przepaść emocjonalną, powstającą między goniącymi za karierą i pieniędzmi rodzicami a ich pozostawionymi na łaskę losu dziećmi.

Stworzone przez Maleszkę postacie są autentyczne i naturalne – dzieci są dziećmi – z charakterystyczną dla nich fantazją, naiwnością, ale też determinacją, której tak często brakuje dorosłym; wśród dorosłych zaś są charaktery białe (rodzice, nim rzucono na nich czar; pokojówka u ciotki) i czarne (ciotka, Max), choć przeżycia i magia sprawiają, że niektórzy z nich zmieniają się nie do poznania. Ta naturalność i autentyzm przejawiają się także w stylu, w jakim książka została napisana – w dialogach zdarzają się powtórzenia, pewne stylistyczne niezręczności, które co bardziej wnikliwych czytelników mogą razić. Ja jednak dostrzegam tu zabieg celowy, mający za zadanie ułatwić młodemu czytelnikowi identyfikację z bohaterami, wczucie się w wykreowany przez autora świat pełen magii, ale niewiele różniący się od tego co tu i teraz. Mnie takie podejście przekonuje – polecam sprawdzić empirycznie.

Ewa Świerżewska (tekst w nieco okrojonej wersji ukazał się w Piśmie Miesięcznym Ilustrowanym dla Kobiet „Bluszcz” nr 14)

magiczne

Magiczne drzewo. Czerwone krzesło
Andrzej Maleszka
wyd. Znak, 2009
wiek: 6+

(Data publikacji: 2009-11-01)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz