Odkrywane na nowo – „Klucze do Jelenia” – Cienka magiczna linia

Spośród książek zachłannie czytanych w dzieciństwie dziś najbardziej lubię te, których lektura ponownie okazuje się przygodą. Odkrywam bowiem w nich nowe znaczenia. Do takich tytułów należą „Klucze do Jelenia” Wandy Chotomskiej (W. Chotomska, Klucze do Jelenia, Warszawa 1976).

Klucze do Jelenia

Przed laty coś zaintrygowało mnie w skromnej objętościowo książeczce i na stoisku antykwarycznym w prowincjonalnej księgarni wybrałam właśnie ją. W trakcie czytania okazało się, że historia dzieci z kluczami zawieszonymi na tasiemkach różni się od literackich opowieści, które miałam okazję poznać do tej pory.

Wcześniej przeczuwałam, skąd w literaturze bierze się magia. Bohater danej opowieści zdobywa np. magiczny eliksir lub czarodziejski pierścień, albo pomaga jakiejś niezwykłej istocie zazwyczaj zamienionej w zwierzę przez czarnoksiężnika. Tymczasem u Chotomskiej nie wiadomo, co wywołuje cuda, które mają miejsce nie za górami i lasami, lecz w dużym, współczesnym mieście.

Niezwykła przygoda dzieci z „Kluczy do Jelenia” zaczęła się, gdy spotkały one starszą panią, właścicielkę pięknego jelenia z imponującym porożem. Do spotkania przyczyniły się klucze, wręczone najmłodszym przez ich mamy. Pociechy nie były zadowolone z tego, że muszą je nosić: „Na początku wszyscy byliśmy wściekli. Na różne Litościwe Osoby spotykane w drodze do szkoły i po drodze ze szkoły, które na widok naszych kluczy dyndających na tasiemkach kiwały głowami i mówiły: – Biedne dzieci… Takie to małe, a już muszą być samodzielne…”.

Otrzymanie kluczy stało się jednak dla dzieci doświadczeniem, które wzbogaciło ich życie. Kiedyś jeden z chłopców, nie mogąc już znieść uszczypliwych uwag starszego ucznia, rzuca w niego swoim kluczykiem. Nie trafia do celu, a przedmiot wpada do ulicznego wykopu, na dnie którego dzieci spotykają Babcię Jeleniową. To osoba niezwykła, bo w jej domu jest las z jeziorkiem porośniętym nenufarami i jeleń, którego sierść pięknie lśni w słońcu.

Okazuje się, że to makatka podobna do tych, które można kupić na targowisku. Dzieci nie tylko przyglądają się temu światu. Najważniejsze, że mają do niego wstęp. Babcia Jeleniowa, która im to umożliwia, wydaje się czarodziejką potrafiącą dokonywać cudów. Okazuje się, że starsza pani jest słabego zdrowia i mieszka w fatalnych warunkach. W jej drewnianym domku są różne usterki. Piecyk dymi, a przez nieszczelne okna wieje. Dzieci to zauważają i postanawiają pomóc babci. Ich starania zaczną wspierać rodzice.

Spotkanie babci przyczynia się więc do dwóch fundamentalnych dziecięcych odkryć. Po pierwsze: grupka dzieciaków dostrzega cudowną, magiczną stronę rzeczywistości. Po drugie: zauważają, że tuż obok jest ktoś potrzebujący pomocy i wsparcia.

Nie sposób nie dostrzec pedagogicznego wymiaru utworu Chotomskiej. Anka, Zyziek, Piotrek, Luśka i bracia Pakulscy odkrywają w sobie energię i siły, których wcześniej nie przeczuwali. Płaczliwa Luśka, która wszystkiego się boi, potrafi zachować się dojrzale, gdy Babcia Jeleniowa słabnie. Dziewczynka biegnie wówczas do pana z kiosku, a ten dzwoni na pogotowie.

W „Kluczach do Jelenia” czytelniczą uwagę przykuwa poczucie humoru autorki i pewna porcja absurdu widoczna w opisie świata. Chotomska mistrzowsko opisuje zachowanie ciotecznych babek braci Pachulskich i przedstawia zabawne, niecodzienne sytuacje. Pachulscy chcą zarobić jakąś sumkę, więc dla swojej krewnej, aktorki, skubią ligninę na małe kawałeczki, mające imitować śnieg. Ponieważ jeden z nich nie umył rąk, ubrudzonych sadzą, wychodzą im nie śnieżne płatki, lecz zupełnie coś innego. Co – tego można się dowiedzieć, sięgając po „Klucze do Jelenia”.

To oczywiste, że dzisiejszy świat różni się od tego, w którym żyją bohaterowie opowiwści Wandy Chotomskiej. Dla współczesnych dzieci, przyzwyczajonych do tzw. smyczy – zazwyczaj z jakimś firmowym logo – tasiemki, na których mamy zawiesiły klucze, wydadzą się czymś dziwnym. Nie jest jednak ważne to, że zmieniają się pewne szczegóły składające się na codzienność. Jej opis pod względem obyczajowym na pewno jest wiarygodny. Zachowania ludzkie przedstawione przez Chotomską prawie czterdzieści lat temu (pierwsze wydanie „Kluczy do Jelenia” ukazało się w roku 1972) nie różnią się od dzisiejszych reakcji zarówno dorosłych, jak i dzieci.

W „Kluczach do Jelenia” widoczne są różne sytuacje z życie wzięte: np. wizyta grupki przyjaciół u babci w szpitalu. Były to odwiedziny szczególne, bo latorośle nie mogły wejść do szpitalnego budynku, lecz stały pod oknem i machały do ulubionej staruszki.

Warstwa realistyczna i magia są więc w książce Chotomskiej równouprawnione. Dzięki temu widać, jak można uczynić swój świat niebanalnym, nie tracąc przy tym kontaktu z rzeczywistością.

Agnieszka Urbańska

(Dodano: 2009-04-02)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz