Moc opowieści, czyli nie tylko książki

Książka i druk to całkiem świeży wynalazek w porównaniu ze słowem mówionym. Mówimy od czasów prehistorycznych, drukujemy książki od roku 1450, wtedy dopiero zaczęliśmy uczyć się czytać na większą skalę. Często zastanawiam się, jak wcześniej wyglądała nauka czy też zwykłe usypianie dzieci.

Wiele już napisaliśmy o istocie czytania najmłodszym, jednak warto poświęcić również miejsce zagadnieniom związanym z opowiadaniem. Co opowiadamy? Historie. Przeróżne, zmyślone i prawdziwe. Opowiadamy sobie historię zasłyszaną w sklepie, przeżycia danego dnia, zmyślone fantazje o księżniczkach i smokach. Dlaczego jednak nie możemy zawrzeć tego w kilku słowach i zapisać na kartce? Tekst pisany zamykamy w książce, opowiadanie to coś zupełnie innego.

Zatem czym jest opowiadanie? Według „Słownika terminów literackich” jest to „utwór prozaiczny niewielkich rozmiarów o prostej, zazwyczaj jednowątkowej fabule, podobny do noweli, ale różniący się od niej większą swobodą konstrukcji, brakiem wyraźnie zaznaczonego punktu kulminacyjnego i puenty, obecnością dodatkowych wątków, postaci drugoplanowych oraz epizodów, dygresji, partii opisowych i refleksyjnych” . Słownik definiuje oczywiście gatunek literacki pisany, nam natomiast chodzi o to, aby skupić się na utworze mówionym. A najistotniejsza charakteryzująca go cecha, to owa – wspomniana w przytoczonej definicji – swoboda konstrukcji. Tym samym jest to swoboda treści. Opowiadanie to nie przez wszystkich doceniana sztuka. „Tradycja ustna – opowiadanie – jest najbliższa pierwotnemu charakterowi baśni. Zbyt śmiało może poczynalibyśmy sobie twierdząc, że w ten sposób przywracamy baśni jej prawdziwą formę, faktem jest jednak, że giętkość, żywość opowiadania bliższa jest baśni niż sztywność drukowanego tekstu” . Widzimy zatem, że owa giętkość to najważniejsza cecha opowiadania. Daje ona bowiem możliwości opowiadającemu, od którego zależy ostateczny kształt opowiadanej historii. W opowiadanie autor wkłada swoją wyobraźnię, sam decyduje o losach bohaterów, a jeśli czujnie obserwuje słuchacza, jest w stanie wyczuć i zdecydować, jakie zakończenie będzie najlepsze. Tym samym nie ma dwóch takich samych opowiadań! To ważne, abyśmy pamiętali, że w tej formie przekazywania treści tak naprawdę to nie owa treść jest najistotniejsza, ale sposób. Każdy potrafi jakkolwiek przeczytać czy opowiedzieć bajkę. Prawdziwy opowiadacz jednak musi włożyć w to serce, tak aby wciągnąć także swoich słuchaczy.

Co ciekawe, opowiadania mają swoich ogromnych zwolenników. Przed laty biblioteki skupiały na spotkaniach setki dzieci słuchających baśni czy bajek, biorących ponadto aktywny udział w opowiadaniu. Dziś to samo dzieje się m.in. na „Bajkowaniu” – projekcie Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę”. Dzieci współtworzą bajkę wyświetlaną z rzutnika, biorą czynny udział w opowiadaniu. Być może to samo dzieje się w wielu domach, dziecięcych pokojach, które wieczorami zamieniają się w scenę dla opowiadaczy.

Opowiadacze historii_1

Ponadto sztuka opowiadania to nie tylko zajęcie dla maluchów i ich rodziców. Od 1997 roku działa Stowarzyszenie Grupa Studnia O. zrzeszające entuzjastów opowiadania. W zeszłym roku odbył się 6. Międzynarodowy Festiwal Opowiadania, który zaprosił opowiadaczy z całego świata. Festiwal przyciągnął prawdziwe tłumy, szczególnie jedyna w roku Noc Opowiadaczy. Co tak magicznego dzieje się w czterech ścianach, że ludzie gotowi są siedzieć całą noc i słuchać niestworzonych historii? Sądzę, że trudno jest odpowiedzieć na to pytanie, każdy powinien spróbować odpowiedzieć sobie na nie sam. Jestem jednak skłonna wysnuć przypuszczenie, że jest to właśnie owa magia opowiadania.

Jak już wspominałam, opowiadać może każdy i byłoby wspaniale, gdyby każdy z nas to robił i gdyby wszyscy rodzice raz na jakiś czas pozwalali swoim dzieciom popuścić wodze fantazji, by opowiadały o dinozaurach czy kosmitach. Są jednak wśród nas ludzie, którzy mają do tego dar, a także tacy, którzy zajmują się tym profesjonalnie. Co jest w nich niesamowitego, to to, że nie potrzebują żadnych rekwizytów ani magicznych sztuczek, żeby nas zaczarować. Wystarczą im słowa, którymi władają tak sprawnie, że nie jesteśmy w stanie przestać ich słuchać. Serdecznie polecam czytelnikom uczestnictwo w Festiwalu Opowiadania, by posłuchać kogoś, kto w sztuce opowiadania uznawany jest za eksperta i mistrza. Nie sądzę jednak, żeby miało nas to zrazić, ale raczej zachęcić do odkrywania bogactwa umiejętności kreowania historii.

Opowiadacze historii_2

W opowiadaniu, podobnie jak we wspólnym czytaniu, nie liczy się wyłącznie treść, ale też sam fakt kontaktu z dzieckiem; stworzenie sytuacji, gdy siedzimy razem wieczorem i przenosimy się do wyimaginowanej rzeczywistości, zapominając na chwilę o problemach codzienności, nieumytych zębach czy lekcjach do odrobienia. Jest to chwila, w której nic nas nie ogranicza, możemy wyobrazić i opowiedzieć sobie dosłownie wszystko. Podobnie jak czytanie może być to sytuacja terapeutyczna, pomagająca dziecku poradzić sobie z jakimś problemem. Niewątpliwie jest to również okazja do rozwoju dziecka, poznawania nowych emocji, zdobywania wiedzy oraz wzbogacania wyobraźni. Zarówno dziecka – słuchacza, jak i rodzica – opowiadającego. Oczywiście te role nie są narzucone, sądzę, że warto pracować z dzieckiem nad jego fantazją i pozwalać mu z czasem samemu tworzyć własne baśnie. Każdy z nas ma w sobie niewątpliwie tę umiejętność. „Współcześni Andersenowi wspominali, w jak zachwycający sposób opowiadał dzieciom swe bajki, zarówno już napisane i wydrukowane, jak i te, które układał na poczekaniu. Umiał tak operować konkretem, że najzwyklejsze zdania nabierały życia” . To chyba sztuka, której warto spróbować się nauczyć – ożywienie choćby najbardziej nudnego tekstu. Jednak poza tym wszystkim należy pamiętać, że zarówno opowiadanie bajek, jak i czytanie książki to przede wszystkim okazja do stworzenia wyjątkowej więzi z dzieckiem. Sądzę, że wielu z nas pamięta chwile z dzieciństwa, gdy mama krzątała się po mieszkaniu, a nas na kolana brała babcia i, aby nas czymś zająć, po prostu opowiadała. Mówiła zapewne to, co jej akurat przyszło do głowy, niekoniecznie mądrą bajkę z morałem. Podobnie przekazywana jest historia i tradycja rodzinna. Rzadko chyba występuje w czyjejś rodzinie kronika wydarzeń sprzed lat. Są jednak takie historie, które słyszeliśmy już tysiące razy i zapadły nam w pamięć tak dokładnie, że gotowi jesteśmy przekazywać je dalej. Na tym budujemy tradycję naszej rodziny, której być może nikt spoza niej nie zna, bądź nie przywiązuje do niej wagi.

Opowiadacze historii_3

Widzimy zatem, że opowiadanie nie jest żadnym wymysłem współczesności (prędzej jest nim książka!), ale tradycją, często przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Być może dlatego także powstało Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści, znajdujące się w Konstancinie-Jeziornej pod Warszawą. Muzeum, poza gromadzeniem zbiorów, prowadzi również działalność edukacyjną, w tym warsztaty Tworzenia Słowem. Warto zwrócić na nie uwagę wszystkim tym, którzy nie traktują opowiadania jako sztuki.

W obliczu powyższych faktów, chcielibyśmy serdecznie zaprosić czytelników, aby nie tylko czytali, ale również opowiadali. Niekoniecznie muszą to być baśnie Andersena, niech będą to historie błahe i bez znaczenia. Ważne jednak, aby powstała okazja, tak jak w czytaniu najmłodszym, do kontaktu, interakcji. Z opowiadaniem jest podobnie. To od nas zależy, czy zaangażujemy słuchacza w naszą historię i być może doprowadzimy nawet do jej inscenizacji, czy też opowiemy senną bajkę cichym głosem i zapewnimy dziecku spokojny sen.

Warto również zwrócić w tym miejscu uwagę na coraz silniejszy rozwój bajkoterapii, czyli czytania i opowiadania bajek skonstruowanych w szczególny sposób, mających na celu pomoc dziecku w poradzeniu sobie z danym problemem. Specjalne bajki terapeutyczne mają za zadanie oswojenie z sytuacją zagrożenia, wytłumaczenie niektórych zdarzeń, racjonalizowanie problemów czy wizualizację emocji. Co istotne, nie jest to dla dziecka oczywiste, a więc może to być uznane za sposób terapii czy rozwiązanie problemu kojarzony jedynie z miłą sytuacją, pozytywnym przeżyciem.

Najważniejsze jednak, aby wszystkie te sytuacje wynikały z naszej potrzeby kontaktu, interakcji z dzieckiem, abyśmy byli zarówno ze sobą, jak i z nim zupełnie szczerzy. Opowiadanie dziecku bajki czy też historii z życia wziętej musi charakteryzować się szczerością. Tak jak słowa pisarza powinny wypływać z jego wewnętrznego przekonania dotyczącego tego, co pisze, tak słowa opowiadacza powinny płynąć z jego serca czy głowy, ale nie być wymuszone i wypowiadane na siłę, „aby tylko słuchacz się odczepił”. Sytuacja opowiadania winna być sytuacją naturalną. Jak podaje wielu badaczy, istotne jest, aby słuchacz siedział wygodnie, a opowiadający mówił głośno i wyraźnie. Drodzy opowiadacze, pamiętajcie jednak, że najważniejszy jest wasz kontakt z dzieckiem.

Sylwia Wysłowska

Zdjęcia: materiały prasowe Festiwali i Muzeum

Info:
Muzeum Bajek, Baśni i Opowieści
ul. Diamentowa 8
05-510 Konstancin-Jeziorna, Czarnów
e-mail: muzeumbajek@wp.pl
tel 22 754 62 25 lub 509 454 871
http://www.storytellermuseum.org/

Grupa Studnia O.
http://www.studnia.org/

Bajkowanie (projekt Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę”)
http://bajkowanie.blogspot.com/

(Dodano: 2012-02-01)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz