„Przygody Sindbada Żeglarza” – recenzja spektaklu

Najnowsza premiera lubelskiego teatru im. H. Ch. Andersena – „Przygody Sindbada Żeglarza” – to historia oparta na jednej z „Klechd sezamowych” Bolesława Leśmiana. Spektakl zdecydowanie różni się od japońskiego serialu telewizyjnego, emitowanego w latach osiemdziesiątych przez TVP1 (powtarzanego w 2008 roku).

Widowisko stworzyli dwaj Anglicy: Mark Pitman i Sean Myatt. Opowieść traktuje o losie podróżnika, który dzięki ciekawości świata zyskuje sławę, doświadczenie i bogactwo.

Artyści rodem z Norwich poprowadzili swoje dzieło w konwencji teatru przedmiotu, w której codzienne sprzęty (sprzedawane na targowisku dzbanki, garnki, chusty) zyskują nowe znaczenie, stają się symbolami – bohaterami teatralnymi. W ten sposób Sindbad i jego towarzysze podróży: Ninbad i Tindbad, to, w rękach aktorów, pacynki wykonane z dzbanuszków (głowy) i kolorowych kawałków materiału (tułowie).

Podczas spektaklu (w części pierwszej) delektujemy się także teatrem cienia, obrazującym dno oceanu. Mali widzowie podziwiają (z otwartymi buziami) sylwetki: nurkującego Sindbada, konika morskiego czy przepięknej ośmiornicy, zaś obecna muzyka potęguje emocje widzów, obserwujących krwiożercze ryby. Muzyka w spektaklu jest niezwykłym dopełnieniem, gdyż wprowadza w klimat Dalekiego Wschodu poprzez charakterystyczne dźwięki bębnów i instrumentów perkusyjnych. Agnieszka Kołczewska, kompozytorka i zarazem wykonawczyni utworów, tworzy na scenie muzykę, a widownia ma możliwość rozsmakowywania się żywymi dźwiękami, jak też obserwowania gry na, m.in.: bębnach, congach, darabukach, deszczowych kijach. Klimatyczne kompozycje na santur (perskie cymbały) stworzył także Jahiar Azim Irani (Irańczyk).

Scenografia (autorstwa dwóch Anglików, przy współpracy z Moniką Polak-Luścińską) jest oszczędna, stonowana, symboliczna. Ma to dobre strony, choćby w kontekście modelowania wyobraźni dziecka – przykład burzy – wzburzone morze to falujące kupony zwiewnego materiału.

Przygody Sindbada Żeglarza

W spektaklu są też scenki humorystyczne, jak: cięcie drzewa przez Ninbada i Tindbada czy narodziny ogromnego pisklęcia – wtaczające się na scenę wielkie jajo budzi powszechne zainteresowanie, zaś nawoływania ogromnego malucha: „mama” i sekwencja Czarodziejskiego Ptaka (o gigantycznych rozmiarach): „dzidzia” – prowokują szczery śmiech Małych i Dużych.

Druga część widowiska jest już nieco monotonna. Zabrakło w niej czegoś równie atrakcyjnego jak teatr cienia, który w pierwszej części stał się swoistym smaczkiem spektaklu. Sądzę też, że pułap wieku winien zostać podniesiony (twórcy spektaklu zapraszają już dzieci od 4. roku życia) – sądzę, że jest nazbyt refleksyjny.

Przygody Sindbada Żeglarza są bardziej przeżyciem estetycznym niż wartką akcją, mimo to polecam spektakl, gdyż może stać się on początkiem rozmowy na temat odmiennej kultury wschodu, a także zainspirować dzieci do zabawy w teatr domowy i rozbudzić ich wyobraźnię, w czym niewątpliwie pomogą właśnie scenografia i muzyka.

tekst Edyta Kolasińska-Bazan, fot. Ignacy Tokarczyk

Przygody Sindbada Żeglarza
Reżyseria: Mark Pitman, Sean Myatt
Tekst: Iklooshar Malara, Mark Pitman
Scenografia: Mark Pitman, Sean Myatt
Współpraca scenograficzna: Monika Polak-Luścińska
Muzyka: Agnieszka Kołczewska (bębny i instrumenty perkusyjne), Jahiar Azim Irani (kompozycje na santur)
Konsultacje ruchu scenicznego: Anna Żak
Asystenci: Urszula Pietrzak, Mirella Rogoza-Biel
Obsada: Urszula Pietrzak, Maria Wąsiel, Daniel Arbaczewski, Jacek Dragun
Dla dzieci od 4 lat
Premiera: 26 września 2009

Teatr im. H. Ch. Andersena
ul. Dominikańska 1
20-111 Lublin
www.teatrandersena.pl

(Dodano: 2009-10-06)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz