„Gdzie jest Pinokio?” – recenzja spektaklu

– Dlaczego nie wchodzimy? – pyta zniecierpliwione dziecko.
– Bo nie mamy jeszcze nosów – odpowiada mama.
Stoimy lekko stłoczeni przed namiotem cyrkowym, czekając na moment, aż zostaniemy wpuszczeni do środka i rozpocznie się spektakl. Ktoś kosi trawę, jakaś pani kręci watę cukrową. Niektórzy rodzice pośpiesznie wycinają z papieru długie nosy dla siebie i dla dzieci, inni są już w nie wyposażeni i sterczą im one na twarzach, jak gdyby nigdy nic. Namiot jest, widownia jest, ale… Gdzie jest Pinokio?

Z namiotu dobiegają dziwne odgłosy, powoli zaczynamy wchodzić i zajmować miejsca. Nim dotarłam do swojego, dzieci z pierwszych rzędów bawiły się już w najlepsze z aktorami. „Przypadkowe” osoby, które wcześniej kosiły trawę lub kręciły watę cukrową, okazują się postaciami ze spektaklu. Pan z kosiarką to przecież Geppetto, a dziewczyna od niebieskiej waty cukrowej to Błękitna Wróżka.

Od początku spektaklu rzeczywistość miesza się z teatrem. Cyrk, w którym się znajdujemy, jest jednocześnie i miejscem dla publiki, i elementem scenografii. Komentarze dzieci są żywo wplatane w spektakl, a jeden z małych widzów został nawet zaproszony przez Wróżkę na scenę.

Mimo że jest i Geppetto, i Wróżka, no i tytułowy bohater, to, co oglądamy, nie jest zwykłą opowieścią o Pinokiu. Pinokio jakiego znamy jest krnąbrny, łatwowierny, a gdy kłamie, rośnie mu nos. Ile razy by nie opowiadać jego historii, zawsze brzmi ona tak samo, a bohaterowie zawsze mają takie same charaktery. Co się dzieje, jeżeli nagle Pinokio na teatralnych deskach burzy całą historię? No bo co, jeśli okazuje się, że… to nie Pinokio kłamie, a wszyscy wokoło?

Spektakl pokazywany w ramach akcji „Lato w Teatrze” w niezwykły, całkiem odmienny sposób ukazuje historię Pinokia, zmieniając diametralnie perspektywę patrzenia na jej bohatera. Momentami nawet dorosły widz może mieć problem z rozróżnieniem co jest „prawdą” (znaną z historii o Pinokiu), a co „fałszem”.

Spektakl został przygotowany nie tylko z pomysłem i dużym sprytem, ale i z wielkim wkładem artystycznym. Piosenki fantastycznie uzupełniają treść, a dekoracje elementy scenografii, choć pozornie skromne, okazują się nawet niezwykłymi machinami, które w jednym momencie mogą być sceną, a w innym olbrzymim stołem, który przechyla się, jakby zaraz miał runąć w stronę widowni. W cyrku jak to w cyrku (bo w nim przecież byliśmy) – nie mogło zabraknąć też akrobatów, żonglerów, no i oczywiście waty cukrowej.

Wszyscy, którzy wybiorą się z dziećmi na ten niezwykły spektakl, oczekując przewidywalnej historii, atrakcyjnej jedynie dla najmłodszych, będą mile zaskoczeni. I zasadne okaże się pytanie „Gdzie jest Pinokio?”.

Alicja Nowaczyk
fot. Marta Ankiersztejn

nasza ocena: 5

Gdzie jest Pinokio

Gdzie jest Pinokio?
reż. Robert Jarosz
scenografia: Michał Korchowiec
muzyka: Piotr Klimek
słowa piosenek: Konrad Dworakowski
kierownik produkcji: Monika Sadkowska
realizacja scenografii: Mariusz Zabiegałowski
aktorzy: Stanisław Biczysko, Przemysław Bosek, Monika Dąbrowska, Monika Dworakowska, Dominika Sell, Mateusz Wądrzyk, Agnieszka Wilkosz
akrobaci: Agnieszka Bińczycka, Kamil Lemieszewski
muzycy: Bartłomiej Orłowski – gitara, aranżacje, Gustaw Bachorz/Irena Mariak – klarnet, Krzysztof Borkowski ? kontrabas
sugerowany wiek: 4+

Więcej informacji o tym, gdzie można zobaczyć spektakl na stronie www.latowteatrze.pl/web/pinokio

(Dodano: 2011-07-29)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz