„W pogoni za chłopcem, co ma pięć dłoni” – recenzja książki

Zdarza się nam, kobietom i mamom, że marzymy o dodatkowej parze rąk, szczególnie podczas robienia zakupów czy domowych porządków. Ale że o takiej rzeczy może marzyć mały chłopiec?

A może. Poznajcie Stasia – bohatera opowiadania Anny Filiks, pt. „W pogoni za chłopcem, co ma pięć dłoni”. Staś to chłopiec, jakich wielu w naszym otoczeniu. Energiczny, ciekawy świata, niemający na nic czasu. Wszędzie go pełno, wszędzie wściubia swój ciekawski nosek, do tego stopnia, że zmęczeni rodzice wieczorem po prostu padają z sił, a babcia twierdzi, że jej wnuk ma w pępku „zamontowane silniejsze baterie niż pozostałe dzieci”. I właśnie ten Staś zamarzył o pięciu dłoniach… A do czego mu one potrzebne? I czy naprawdę pięć rąk to taka świetna sprawa? Jak sen wpłynął na zachowanie małego chłopca? Przekonajcie się sami podczas wspomnianej lektury. Zdradzę tylko, że nie będziecie żałować.

Przezabawna opowieść utrzymana w bardzo dynamicznym tonie. Czyta się ją jednym tchem, co rusz wybuchając śmiechem, choć pewnie dorosłym, którzy na co dzień mają do czynienia z naszym bohaterem, wcale nie jest do śmiechu.

Opowieść o codziennych zmaganiach z wulkanem energii, z którym nigdy nie można się nudzić. Perypetie chłopca, który nie chce tracić ani chwili, by poznać otaczający go świat i wynikające z tego przekomiczne sytuacje.

Treść książki ubarwiają atrakcyjne, ciekawe i równie dynamiczne ilustracje, które pobudzają wyobraźnię małego czytelnika. Ich autorką jest Aleksandra Maszestow. Ma się świadomość, że ilustratorka podeszła do swojej roli niezwykle profesjonalnie i co najważniejsze – zna psychikę małych łobuziaków.

Wydawcą książki jest Wydawnictwo Harmonia i jemu również należą się wielkie brawa – za staranność wydania, dobry gatunkowo papier, piękną kolorystycznie szatę graficzną i twardą okładkę. Bardzo atrakcyjna jest również cena książeczki. Wszystko to zachęca do sięgnięcia po tę świetną lekturę, która bawi, śmieszy a dorosłym daje iskierkę nadziei, że te silniejsze baterie kiedyś się wyczerpią. Choć przecież ogólnie wiadomo, że takie „wulkany energii” rozwijają się lepiej.

A wszystko „w trosce o harmonijny rozwój dzieci…” Zachęcam do przeczytania.

Iwona Pietrucha – nauczycielka przedszkola

ocena: 5

w-pogodni-za-chlopcem-co-ma-piec-dloni

W pogoni za chłopcem, co ma pięć dłoni
Anna Filiks
il. Aleksandra Maszestow
Wydawnictwo Harmonia
wiek: 3+

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz