Wszystkie wystawy są i dla dorosłych, i dla dzieci – rozmowa z Ewą Solarz

Zarówno przygotowując projekty dla dzieci, jak i prowadząc portal, chcę przede wszystkim edukować. Pokazując i mówiąc tylko o rzeczach wartościowych: dobrze zaprojektowanych mieszkaniach i rzeczach – mówi Ewa Solarz w rozmowie z Agatą Hołubowską.

Agata Hołubowska: Spotykamy się po raz drugi na festiwalu dizajnu dla dzieci, wcześniej w Szczecinie, teraz w Łodzi na Łódź Design Festival 2012… Lubisz takie imprezy?

Ewa Solarz: Uwielbiam!

AH: W Łodzi odpowiadałaś za dwie wystawy, a właściwie trzy: Must Have, Edukreacja i „Ilustrowany Elementarz Dizajnu”. Czy mogłabyś opowiedzieć o każdej z nich?

ES: Must Have to wystawa laureatów plebiscytu organizowanego przez Łódź Design Festival. Rada ekspertów wybiera polskie produkty (Polskie, to znaczy zaprojektowane przez polskich projektantów), które zostały wyprodukowane w ostatnim roku, nie tylko zaprojektowane, ale też wyprodukowane, takie, które można kupić w sklepie. Wyróżniamy bardzo różne rzeczy: oczywiście meble, lampy, sprzęt AGD, ale też kostkę brukową, rowery, wannę, baterie, pościel, ubrania, zabawki, porcelanę, grzywki (dopinane grzywki Jagi Hupało). Must Have pokazuje, jak dużo dobrego dzieje się ostatnio w polskim dizajnie, jest wystawą – wizytówką festiwalu, pokazujemy ją w Mediolanie podczas największych światowych targów związanych z dizajnem.

W tym roku, tak jak w ubiegłym, kuratorowałam Edukreacji, czyli części festiwalu adresowanej do dzieci. Przygotowaliśmy cykl warsztatów, spacerów po wystawach i Bawialnię – miejsce z dobrze zaprojektowanymi meblami i zabawkami, gdzie dzieci mogły poczekać na swoich rodziców, którzy w tym czasie oglądali wystawy, słuchali wykładów. W tym roku powstał na ścianie Bawialni mural namalowany przez Tymka Jezierskiego.

Ewa Solarz_dizajn_4

Pierwsza wystawa, w ramach Edukreacji „Dizajn dla dzieci” miała pokazać, jak w pokoju dziecka stosować się do słynnej zasady 3R. Po pierwsze Reduce i tu trzy apele: Ogranicz ilość – im mniej rzeczy w pokoju, tym więcej miejsca dla twojego dziecka; Szanuj przestrzeń – wybieraj rzeczy o kilku funkcjach – składane meble i zabawki; Redukuj dekoracje – brak ozdób pobudzi wyobraźnię twojego dziecka. Po drugie Reuse: ponownie użyj – staraj się nie wyrzucać! Kupuj meble, zabawki i ubrania dobrej jakości i oddawaj je dalej; używaj długo – meble mogą rosnąć razem z twoim dzieckiem. I po trzecie Recycle: przetwarzaj- wybieraj rzeczy z materiałów nadających się do recyclingu i takie, które są z nich zrobione.

Drugą wystawą był Ilustrowany Elementarz Dizajnu, czyli 100 rzeczy narysowanych przez 25 ilustratorów – zgodnie z nazwą, na wystawie znalazło się 100 wspaniałych ilustracji z książki mojego autorstwa, którą specjalnie na festiwal w Łodzi wydało wydawnictwo Wytwórnia.

Ewa Solarz_dizajn_3

W tym roku w Łodzi wydrukowaliśmy też cudowny kalendarz – wycinankę z ilustracjami Dawida Ryskiego

AH: Wolisz tworzyć wystawy dla dorosłych czy dla dzieci?

ES: Moim zdaniem nie ma takiego podziału. Wszystkie wystawy są i dla dorosłych, i dla dzieci. Gdy przygotowywałam wystawę ilustracji, zależało mi, by pogodzić potrzeby dorosłych i dzieci. Pod obrazkami postawiłam stołki, dzięki którym dzieciaki mogły obejrzeć obrazki nie zadzierając głów, a dorośli nie musieli się schylać, by oglądać ilustracje z poziomu oczu dziecka. Przygotowując wystawę dizajn dla dzieci, wiedząc, że dzieci będą miały wielką ochotę dotknąć rzeczy z wystawy, zrobiłam specjalną Strefę Testów, gdzie mogły to zrobić, zresztą dorośli też chętnie testowali. Podobnie w Bawialni, gdzie miały bawić się dzieci, równie często bawili się rodzice.

AH: Czy zainteresowanie dizajnem dla dzieci rozwinęło się wraz z pojawieniem się na świecie Jasia i Marianki?

ES: Na pewno trochę tak. Generalnie interesuje mnie dizajn (niekoniecznie dizajn dla dzieci), a od kiedy mam dzieci, opowiadam im o tym, co jest dla mnie ciekawe i ważne. Dzięki moim książkom mogę opowiedzieć o dizajnie nie tylko Jaśkowi i Mariance, ale wielu dzieciom i to na całym świecie. Jestem strasznie dumna i bardzo mnie to cieszy, że dzieci w Polsce znają moją książkę. „D.E.S.I.G.N.” został przetłumaczony na wiele języków: niemiecki, angielski, włoski, szwedzki, hiszpański, chiński… To jest cudowne!

AH: Napisałaś dwie książki o dizajnie dla dzieci. Sławny już „D.E.S.I.G.N.”, o którym chyba nie trzeba nikomu opowiadać, oraz najnowszą, jeszcze „ciepłą” – „Ilustrowany elementarz dizajnu, czyli 100 rzeczy narysowanych przez 25 ilustratorów”. O ile pierwsza była od początku do końca ilustrowana przez duet Mizielińskich, o tyle w drugiej czeka czytelników sporo zaskoczeń – jest bowiem dowodem na to, jak odmiennie można patrzeć na z pozoru proste przedmioty codziennego użytku. Czym się kierowałaś przy wyborze obiektów (ułożonych w kolejności alfabetycznej) oraz ilustratorów do współpracy?

ES: Polska ilustracja, i ta dla dzieci, i dla dorosłych, jest bardzo dobra. Kiedy myślę o polskim dizajnie, zdarza mi się mieć kompleksy. To, co w Polsce produkujemy i projektujemy, jest coraz lepsze, ale jest jeszcze dużo do zrobienia. A w przypadku polskiej ilustracji tych kompleksów mieć nie musimy. Dlatego bardzo chciałam ten potencjał pokazać w Łodzi. Kiedy festiwal w Łodzi zlecił mi napisanie małej książeczki o dizajnie, to pragnienie mogło się zmaterializować. Książka miała uświadomić dzieciakom, że dizajn jest wszędzie. Zastanawiałam, się z którym ilustratorem chciałabym pracować i moja lista pewniaków rosła i rosła, podobnie jak książeczka, która z małej broszurki urosła do wielkości książki. Na tak dużą książkę nie było dość pieniędzy, ale pomyślałam, że to tak fajny projekt, że może uda mi się namówić kilku ilustratorów do współpracy na zasadzie czynu dla dzieciaków – bez honorariów. Zaczęłam od Agaty Endo Nowickiej, która nie tylko powiedziała, że pomysł jest fajny, a jeszcze namówiła swoich sławnych kolegów i koleżanki z agencji illo.pl do współpracy. Potem już poszło, dzwoniłam i za każdym razem słyszałam „tak, wchodzę”. Wszystko robiliśmy strasznie szybko i trochę na wariackich papierach. A lista ilustratorów powstawała ad hoc, głównym kryterium był mój gust i możliwość zdobycia numeru telefonu. W tym samym czasie udało mi się namówić Magdę Kłos z Wytwórni, która wydała (przy udziale festiwalu) książkę. Wcześniej rozmawiałam też z Wydawnictwem Dwie Siostry, które pomogło mi w pracy koncepcyjnej nad książką, ale koniec końców nie zdecydowało się wydrukować książki. Tu podziękowania należą się też firmie Kludi, która sponsorowała i „D.E.S.I.G.N.”, i „Elementarz…”.

Ewa Solarz_dizajn_2

Rzeczy do książki wybierałam, chcąc pokazać ideę książki, czyli myśl, że wszystko jest zaprojektowane, dlatego znalazły się w niej i rzeczy małe, takie jak spinacz czy ołówek, i wielkie jak samolot czy autobus; i rzeczy eleganckie, jak flakon perfum, i proste, jak wiadro; i rzeczy stare, jak pralka Frania, i nowe, jak iPod; i do jedzenia, jak cukierki, i do ubrania, jak trampki itd. Oczywiście wszystkie ułożone alfabetycznie.

AH: Dla dorosłych współtworzysz portal „domplusdom.pl”, zaś dla dzieci prowadzisz warsztaty. Która praca sprawia Ci więcej satysfakcji (o ile w ogóle można je porównywać)?

ES: Zarówno przygotowując projekty dla dzieci, jak i prowadząc portal, chcę przede wszystkim edukować. Pokazując i mówiąc tylko o rzeczach wartościowych: dobrze zaprojektowanych mieszkaniach i rzeczach. Obie prace pozytywnie mnie nakręcają. Dzięki pracy dziennikarskiej zdobywam wiedzę, którą wykorzystuję, pracując z dziećmi.

Ewa Solarz_dizajn_1

AH: Jakimi odbiorcami dizajnu są dzieci, a jakimi dorośli?

ES: Dzieci, obcując z przedmiotami, są szczere, nie przejmują się tym, na co zwracają uwagę dorośli. Dla dziecka nie ma znaczenia cena, projektant, marka, tylko to, czy rzecz dobrze wypełnia swoje zadanie. Dorosły ma więcej ograniczeń, przyzwyczajeń. Sama łapię się na tym, że gdy wiem, że np. krzesło zaprojektowane jest przez projektanta, którego podziwiam, od razu wydaje mi się wygodniejsze, piękniejsze niż przed chwilą, kiedy o tym nie wiedziałam. Z kolei gdy siadam (bo ja dużo siadam) na podróbce, od razu czuję jej całą niedoskonałość i wstyd za tych, którzy te podróbki kupują.

AH: Czy uważasz, że dzięki takim książkom i działaniom, jakich jesteś inicjatorką, mamy szansę wychować nowe pokolenie świadomych wartości przedmiotów ludzi?

ES: Muszę w to wierzyć.

AH: Jakie pomysły uczestników Twoich warsztatów zaskakują Cię najbardziej? Czy możesz przywołać kilka z nich?

ES: Kreacja dzieci jest nieograniczona. Chodząc po centrum festiwalowym, które znajduje się w dawnej tkalni i przędzalni, a w tym roku było ozdobione kolorowymi wstążkami, nawiązując do przemysłowych tradycji, pytałam dzieci, z czego znana jest i była Łódź i dowiedziałam się, że Łódź jest stoczniową potęgą nie tylko w Polsce ale i na świecie, nikt nie produkuje tak wielkich i pięknych łodzi i statków, jakie produkowane są właśnie w Łodzi. Zapytałam, gdzie dokładnie powstają te łodzie, nie wiedzieli dokładnie, ale byli przekonani, że jest takie miejsce „chyba gdzieś na Bałutach”.

AH: Do kogo kierujesz swoje książki? Gdzie można Cię spotkać?

ES: Myślałam, że do dzieci, ale okazuje, się, że rodzice też je chętnie czytają. W tym roku wystawa „Ilustrowany elementarz” będzie jeździć po całej Polsce, już w grudniu pojawi się w Kielcach, potem Stalowa Wola, Szczecin, Wrocław, Poznań… Będę Was informować na bieżąco.

AH: Czy planujesz wydanie następnych książek? Jeśli tak, to czego miałyby dotyczyć?

ES: Tak, pracuję już nad jedną – to druga część elementarza, tym razem z polskim dizajnem.

AH: Dziękuję za rozmowę!

Z Ewą Solarz rozmawiała Agata Hołubowska

Ewa Solarz

Ewa Solarz z wykształcenia historyk sztuki, przez wiele lat pracowała jako dziennikarka w magazynie wnętrzarskim. Dziś zajmuje się popularyzacją designu, współtworzy internetowy portal wnętrzarski domplusdom.pl, jest kuratorką wystaw związanych z dizajnem, prowadzi warsztaty dla dzieci. Napisała dwie książki dla dzieci o dizajnie „D.E.S.I.G.N.” i „Ilustrowany elementarz dizajnu, czyli 100 rzeczy narysowanych przez 25 ilustratorów”. Od 2011 roku związana z festiwalem dizajnu w Łodzi; jest kuratorem wystawy-plebiscytu Must Have i Edukreacji – części festiwalu skierowanej do dzieci. Szczęśliwa mama Jaśka i Marianki.

(Dodano: 2012-12-06)

Komentarze Facebook

Dodaj komentarz